
Bóg wykorzystuje pozostawione przestrzenie, aby odsłonić nasze najprawdziwsze „ja”, ucząc nas odnajdywania w sobie miłości i pełni. Rebeki Simona Odnajdywanie Boga każdego dnia przypomina nam, że strata staje się bramą do łaski, samopoznania i głębszego połączenia z Bogiem. Przeczytaj więcej poniżej.
On odcina we mnie każdą gałązkę, która nie przynosi owocu, a każdą, która przynosi owoc, przycina, aby była jeszcze bardziej owocna.
Jana 15:2
Niektóre z najgłębszych przemian nie zaczynają się od miłości – zaczynają się od straty. Rodzaj straty, której się nie spodziewałeś. Rodzaj straty, która wydarzyła się po cichu. Ten rodzaj straty, który sprawił, że trzymasz w rękach kawałki swojej przeszłości. Na początku ta strata mogła wydawać się porzuceniem, karą, jakby coś głęboko w tobie było po prostu zbyt trudne do kochania i zbyt duże, by to pomieścić.
Ale powoli, z czasem, pomimo rany, kształtuje się coś świętszego, coś, co pomaga ci dostrzec, że czasami Bóg usuwa ludzi z twojego życia nie po to, żeby cię skrzywdzić, ale żeby cię objawić. Aby pokazać Ci, kim jesteś bez nich. Aby nauczyć Cię kochać siebie w samotności.
Kiedy ktoś opuszcza Twoje życie, zabiera ze sobą swoją wersję Ciebie – wersję ukształtowaną przez jej oczekiwania, wersję zdefiniowaną przez jej potrzeby, wersję, która wycisza bicie jej serca, aby mogła zostać wybrana, uhonorowana lub utrzymana. Po tym bólu pozostaje coś delikatniejszego. Coś prawdziwszego. Coś szczerego. I w tej ciszy zaczynasz na nowo spotykać siebie. Zaczynasz zdawać sobie sprawę, że nie musisz być kochany przez drugiego człowieka, aby być całością. Zaczynasz rozumieć, że to połączenie, ta głębia nie jest czymś, za czym musisz dążyć, cofać się lub poświęcać swój spokój, aby zachować. Zaczynasz uczyć się, jak siedzieć ze swoją obecnością, jak ufać własnemu sercu. Zaczynasz uczyć się, jak zostać.

Ostatecznie Bóg nie tylko uzdrawia miejsca, w których inni cię złamali, ale je rozszerza. Buduje w tobie coś, co nie jest zależne od uznania, zrozumienia czy trzymania razem przez osobę, która nigdy cię tak naprawdę nie widziała, która nigdy naprawdę nie szanowała twojego serca. Kiedy wszyscy w twoim życiu cichną, przemawia Bóg. Kiedy strata wydaje się nieubłagana, wypełnia ją prawdą, niesie ją dla ciebie i w ten sposób udowadnia ci, że nie jest trudno cię kochać. Że jesteś swoim własnym domem.
Ludzie, którzy Cię opuszczają, nie pozostawiają Cię pustego. Zamiast tego pozostawiają przestrzeń. Pozostawiają pytania, które stają się modlitwami, rany, które stają się mądrością i zakończenia, które stają się zaproszeniami. Jeśli chcesz się tego trzymać, naprawdę pozostać w tej ciemności wystarczająco długo, aby to poczuć, wystarczająco długo, aby pozwolić temu przejść przez ciebie, Bóg pokaże ci, do czego to służy. Pokaże Ci jak odbudować. Poprowadzi Cię do osoby, o której zawsze wiedział, że możesz się stać.
Oto święte odwrócenie złamanego serca:
Aby to, co odeszło, było konieczne, bo to, co w jego miejsce powstaje, jest święte. Że najpotężniejsza miłość, jaką kiedykolwiek znasz, to taka, na którą nie musisz zapracować – to taka, która zaczyna się w środku. Że nie zostałeś porzucony, dano ci możliwość zobaczenia siebie jako swojej najgłębszej historii miłosnej.

A kiedy to osiągniesz, kiedy naprawdę w to uwierzysz, kiedy odnajdziesz w sobie ten rodzaj miłości, nikt, kto odejdzie, nie będzie ci tego mógł odebrać. Żadna ilość strat nie jest w stanie mu zagrozić. Zawsze był twój do trzymania. To zawsze było twoje przeznaczenie.