
Zawsze przebaczaj: tak, nawet jeśli wydaje ci się, że przebaczenie jest jedyną rzeczą, której twoja duma nie może przetrwać. Nie dlatego, że to, co się stało, nie miało znaczenia. Nie dlatego, że rana nie była prawdziwa. Nie dlatego, że musisz udawać, że nie zostałaś skrzywdzona. Ale ponieważ zemsta nigdy nie będzie miejscem, w którym twoja dusza w końcu poczuje się cała.
Jest taki rodzaj bólu, który sprawia, że chcesz coś z nim zrobić – sprawić, by osoba, która Cię skrzywdziła, poczuła to samo, co Ty, zrównoważyć szalę, udowodnić, że nie jesteś słaby w kochaniu, nie głupi w zaufaniu, nie naiwny w wierze w dobro. Ale odwet to trudny sposób na życie. Trzymasz zaciśnięte ręce wokół tego, co się wydarzyło. Dzięki temu Twoje serce będzie powtarzać kontuzję, dopóki nie stanie się ona Twoim trwałym językiem. I Bóg nie zbawił cię, abyś mógł spędzić życie w więzieniu z powodu czyjegoś złamania.

Przebaczenie nie jest zgodą. To nie jest pozwolenie. To nie jest zapominanie. Przebaczenie to uwolnienie – uwolnienie od fantazji, że zemsta cię uzdrowi, uwolnienie od idei, że musisz stać się twardy, aby być bezpiecznym, uwolnienie od ciężaru bycia sędzią i ławą przysięgłych w świecie, w którym twoje serce nigdy nie było przeznaczone dźwigać takiego ciężaru. Są pewne obciążenia, które możesz odłożyć i nadal być wiernym. Są takie bitwy, w których możesz odmówić stoczenia i nadal być silnym.
Pismo mówi, aby nie mścić się, ale pozostawić miejsce Bogu, ufając, że sprawiedliwość nie jest twoim zadaniem, a zapłata należy do Pana (Rzymian 12:19). A czasami to jest najtrudniejsza część: wiara, że jeśli „nie sobie z tym poradzisz”, to w ogóle sobie z tym nie poradzisz. Ale Bóg nie jest bierny. Nie jest obojętny. Widzi pełny obraz – każdy ukryty motyw, każde ciche okrucieństwo, każdą ranę, której nikt inny nie potwierdził. Potrafi nieść prawdę, nie zamieniając jej w gorycz. Potrafi wymierzyć sprawiedliwość, nie zanieczyszczając tym swojej czułości.
Więc przebaczaj, nie jako prezent dla osoby, która cię skrzywdziła, ale jako bramę, przez którą przechodzisz do własnej wolności. Niech przebaczenie będzie momentem, w którym przestaniesz pozwalać, aby ich działania dyktowały twój wewnętrzny świat. Niech to będzie moment, w którym przestaniesz wykrwawiać się w swoją przyszłość z powodu tego, co wydarzyło się w przeszłości. Niech to będzie świętą decyzją zaufać Bogu, że może zrobić to, czego ty nie możesz, naprawić złe rzeczy na swój sposób i w swoim czasie, podczas gdy ty uzdrawiasz.