
Kiedy ktoś zostaje zabrany, zanim będziemy gotowi się pożegnać, łatwo jest poczuć się zdradzonym przez moment, w którym nastąpiła strata. Jest taki rodzaj złamanego serca związany ze smutkiem, który nie objawia się głośno; to po prostu trwa. Mówi: “Dlaczego teraz? Dlaczego oni? Dlaczego w ten sposób?” Nawet jeśli nadal wierzysz w Boga, twoja wiara może uginać się pod ciężarem takiego ciężaru. Chcesz zaufać boskiemu wyczuciu czasu, Bogu, który ma swoje powody, ale nic w ich nieobecności nie wydaje się boskie, nic w ich nieobecności nie wydaje się usprawiedliwione.
A jednak z czasem zrozumiesz, że jest coś świętego w tym, czego nie potrafimy wyjaśnić. Bóg nie odebrał wam ich; je otrzymał. Z tą samą czułością, która ukształtowała ich dusze, powitał ich na spoczynku – nie jako zakończenie, ale jako powrót do domu, jako święte spotkanie. I chociaż ta prawda nigdy nie usunie bólu, bólu, zmienia tajemnicę – one nie zniknęły. Nie są zgubieni. Są w pełni widoczne. Są w pełni utrzymane. Są spokojni.
To jest fragment książki Odpuść, zaufaj Bogu przez Rebeccę Simon. Znajdź książkę Tutaj.