
W tej intymnej refleksji Ranię Naim oddaje cichy punkt zwrotny, w którym poddanie zastępuje kontrolę, a Bóg przechodzi od roli drugoplanowej do Autora historii. W Odnajdywanie Boga każdego dnia, Rebeka Simon w podobny sposób zachęca czytelników, aby kochali Boga, ufali mu i polegali na nim nawet w chwilach niepewności.
Uczę się mu ufać, zamiast próbować zmieniać to, co dla mnie napisał. Uczę się, że to moja historia, ale on jest reżyserem. To on sprawia, że to wszystko się układa. To on nadaje temu wszystkiemu sens, ponieważ jest zaangażowany w każdy jego aspekt.

Zwraca uwagę na szczegóły, które mi umknęły. Zna rolę każdej osoby w moim życiu i wie, kiedy i jak ją umiejscowić. Wie, jak ułożyć sceny we właściwej kolejności i we właściwym tempie, bez konieczności nadmiernego wysiłku, abym dotarł do końca, zmienił kolejność scen lub majstrował przy całości istota historii.
Uczę się mu ufać, bo jest godny zaufania. Łapie mnie, gdy upadam. Ratuje dzień. Powstrzymuje burze, aby mnie nie zniszczyły – a tego nigdy nie mogę zrobić. To coś, czego nikt inny nie może zrobić.
Uczę się mu ufać, ponieważ wciąż mnie kształtuje, wciąż pracuje nad mną jako osobą, wciąż stara się pozwolić mi samodzielnie dojść do siebie i nadal jest testowanie Ja. Sprawdza, jaka jestem wierna, silna i cierpliwa. Sprawdza, ile jestem w stanie znieść i czy mnie to odepchnie, czy przyciągnie bliżej. Testuje moją zdolność do zaufania mu i polegania na nim.
Testuje mnie, bo wie, że jeszcze mnie nie ma. Wciąż kwestionuję pewne rzeczy w moim życiu. Wciąż ubolewam nad swoim losem. Wciąż na niego patrzę i pytam Dlaczego. Nadal jestem na niego zła i mówię mu, że mam dość i że jest dla mnie zbyt ostry.

nadal jestem samolubny. Nadal nie potrafię go kochać bezwarunkowo. Wciąż uczę się, jak dawać mu miłość, o którą go proszę. Wciąż uczę się go kochać, nawet jeśli nie odpowiada na żadne moje modlitwy.
Może nie zawsze go rozumiem, ale może nie powinnam. Może powinniśmy patrzeć na Boga tak, jak chcielibyśmy, żeby patrzył na nas nasz wymarzony partner. Kochajmy go, gdy go nie rozumiemy. Kochaj go, gdy jest trudny. Kochaj go, gdy nie zawsze spełnia nasze życzenia i po prostu go kochaj. Kochaj go bardziej niż kogokolwiek innego. Kochajmy go bardziej niż siebie. Kochaj go bardziej niż świat.
A może tak ufasz Bogu, kiedy oddajesz Mu swój świat i swoje serce, kiedy zdradzasz mu wszystkie swoje sekrety, kiedy rozmawiasz z nim, zanim porozmawiasz z kimkolwiek innym, bo może tylko tego chce. Ty. Twoja miłość. Twoje serce.

I może wtedy go zrozumiemy. Może po prostu musimy go najpierw poczuć. Może powinniśmy po prostu otworzyć nasze serca i wpuścić Go. Może kochanie Boga jest prawdziwą miłością, której wszyscy szukamy, ale szukamy jej u ludzi i dlatego nie możemy ufać miłości. Może kiedy zaufamy Bogu, już nigdy nie doświadczymy kolejnego załamanego serca. Może on taki jest leczy nas.