
Boże, chroń moje serce przed ludźmi, którzy nie potrafią go uhonorować, nawet jeśli wypuszczenie ich jest trudne. Ponieważ czasami najtrudniejszą częścią rozwoju i uzdrowienia jest uświadomienie sobie, że nie każdemu jest pisane iść z tobą. Niektórzy ludzie troszczą się w sposób, jaki znają, ale nie w taki sposób, jakiego potrzebuje twoje serce. Niektórzy mogą kochać cię emocjonalnie, ale nie okazywać ci stałego szacunku. A niektórym nie było przeznaczone nigdy pozostać – mieli uczyć, objawiać, budzić, a potem zostać uwolnieni.

Odpuszczenie nie oznacza, że nie udało ci się dobrze kochać. Oznacza to, że nauczyłeś się także kochać siebie. Oznacza to, że nauczyłeś się przestać negocjować, ograniczając się do absolutnego minimum, przestać się kurczyć, aby kogoś nie stracić, przestać mylić niekonsekwencję z pasją lub zamieszanie z chemią. Szanowanie swojego serca oznacza ochronę go przed miejscami, w których nigdy nie było bezpieczne.
Więc Boże, jeśli ktoś nie potrafi spotkać się ze mną szczerze, z czułością, z intencją – pomóż mi to jasno zobaczyć. Jeśli czyjaś obecność kosztuje mnie spokój, daj mi odwagę, abym wybrał dystans zamiast przywiązania. Jeśli moja lojalność zaślepia mnie na ich wzorce, otwórz mi oczy. A jeśli moje serce chce trzymać się kogoś, kto nigdy nie miał mnie trzymać, delikatnie daj mi odwagę, abym odpuściła.

Przypomnij mi, że uwolnienie nie jest odrzuceniem – jest przekierowaniem. Przypomnij mi, że nigdy nie usuwa się nikogo z mojego życia bez powodu. I przypomnij mi, że miłość, którą dla mnie przygotowałeś, nie będzie wymagała ode mnie żebrania, schylania się czy łamania, aby ją otrzymać.
Chroń moje serce przed tym, co nie jest uporządkowane.
Przygotuj go na to, co jest.
I daj mi mądrość, żebym rozpoznał różnicę.
Amen.