
z jeśli-zrzucany-but-pasuje dział
Normalnie post o podpisaniu kontraktu z wolnym agentem NFL nie pojawiłby się w pobliżu tych stron Techdirt. Dziś tak nie jest. Witryna „Na zwycięstwo”. opublikował dość interesujący raport w sprawie podpisania przez Tennessee Titans skrzydłowego Wan’Dale’a Robinsona 4-letnim kontraktem o wartości 78 milionów dolarów.
Ale czekaj, zastanawiasz się, gdzie pojawia się część Techdirt? Cóż, zaczyna się od tego fragmentu postu FTW:
Na szczęście jest pole manewru, jeśli sprawy nie ułożą się pomyślnie. Mając gwarantowane jedynie 38 milionów dolarów, Tytani mogą rozsądnie odstąpić od tej umowy po roku lub dwóch i zacząć od nowa.
Ten kontrakt nie jest tak duży, jak się wydaje, i mógłby być atutem, gdyby rok 2025 Robinsona był jedynie jego pierwszym gigantycznym krokiem naprzód w karierze naznaczonej wzrostem. W tej chwili wygląda na markową wersję odbiorników Temu, z którymi Ward bawił się jako nowicjusz. To dobra rzecz, nawet jeśli jest droga.
A potem zmienia się to w to, bezpośrednio od autora tego posta w FTW:
Pozwolę sobie sprecyzować kilka elementów. Wydaje się, że w zasięgu ręki Temu nie ma nic, co przypominałoby zagrożenie. Nie mają żadnych żądań. Cały przekaz wydaje się być wystarczająco uprzejmy i widziałem, jak firmy zachowywały się znacznie gorzej, gdy ich marki kojarzono z czymś negatywnym.
To powiedziawszy, jest to wciąż najsłabszy z sosów. Kontaktowanie się z reporterem sportowym jako dużą marką detaliczną tylko dlatego, że nie podoba ci się ani jeden jednorazowy żart w historii o podpisaniu kontraktu z wolnym agentem, jest demonstracją najcieńszej skóry w każdych okolicznościach. Tym bardziej, gdy chodzi o daną markę robi mają bardzo poważne problemy z reputacją wśród dużej części społeczeństwa, zarobione lub nie.
Nie trzeba wiele, aby Google-Fu dokładnie odkrył, dlaczego autor posta zdecydował się skojarzyć Temu z produktami o podróbce. Firma nie posiada akredytacji BBB. Posiada Recenzja 2 z 5 gwiazdek na Trustpilot. Jest mnóstwo wątków na Reddicie tak jak ten z ludźmi dzielącymi się swoimi negatywnymi doświadczeniami dotyczącymi wykupu Temu.
Nigdy nie kupowałem od Temu. Ale jest tam tyle dymu, że nie ma pożaru. A jeśli Temu naprawdę uważa, że najlepszą drogą do naprawienia swoich problemów z reputacją jest odrzucanie próśb o usunięcie odniesień do tych problemów z artykułów o zawodowych sportowcach, to zaczynam widzieć tutaj prawdziwe źródło problemu.
Zapisano pod: tanie towary, Christian d’Andrea, dziennikarstwo, podróbki
Firmy: temu, Stany Zjednoczone dzisiaj