
Może szansa, której nigdy nie otrzymaliśmy, będzie cliffhangerem, z którym będę musiał nauczyć się żyć. Być może nasza historia jest tą, która nigdy nie zostanie napisana na nowo. Być może jest to jedyny wszechświat, w jakim kiedykolwiek egzystujemy.
I może ty i ja nie mamy szansy, żeby to naprawić.
Może słowa, które powiedzieliśmy, zostaną złamane. Ostry. Cięcie. Może nigdy nie nauczę się połykać złamanego serca i powstrzymywać je, aby nie wyskoczyło mi z piersi i nie spowodowało dodatkowych szkód. Może są po prostu ludzie, których nie pokochamy na zawsze.
Może twoje oczy nie wyglądają jak kolor zimnej kawy długo po stopieniu lodu. Może są po prostu brązowe. Może nie jesteś jedyną osobą, która sprawi, że poczuję się bezpieczna, kochana i w porządku, tak jak ja. Może niebezpieczne jest zakładanie, że tylko ktoś inny może sprawić, że w ogóle poczujesz te rzeczy.
Może zawsze będę miał ci trochę za dużo do powiedzenia. Może jest w tobie coś, co zawsze sprawia, że poezja się ze mnie wykrwawia.
Może niektórzy ludzie staną nam na drodze, żeby nas złamać. A może pojawiają się w naszym życiu bez powodu innego niż przypadek. Bez względu na powód, dla którego tu przyszedłeś, może cieszę się, że w ogóle wszedłeś w moją atmosferę. A może nie jestem.
Bo może będzie nam lepiej jako obcy. Może pewnego dnia twoje imię nie będzie dla mnie znaczyło nic innego, jak tylko to, że jestem kimś, kogo kiedyś znałem, a twoje sylaby znikają w tle mojego życia, gdy dążę do jutra bez nadziei na nas.
Ale może wcale tego nie chcę. Może po prostu potrzebuję czasu. Może ty też. Może po prostu muszę pozwolić ci odejść powoli, aż swobodne spadanie nie będzie już brzmieć tak strasznie. I może po prostu nie możesz być tym, który mnie złapie.
I może, tylko może, pewnego dnia będziemy przyjaciółmi. Prawdziwi przyjaciele. Tylko przyjaciele.
I może jest mi z tym dobrze.