Niezwykła historia rodziny rozbitków – Marginalista

- Kultura - 13 czerwca, 2026
Niezwykła historia rodziny rozbitków – Marginalista
Niezwykła historia rodziny rozbitków – Marginalista

Jak przetrwać beznadziejność: niezwykła historia rodziny rozbitka

Dougala Robertsona (29 stycznia 1924 – 22 września 1991) był jeszcze nastolatkiem i najmłodszym z ośmiorga dzieci szkockiego nauczyciela muzyki, kiedy wstąpił do brytyjskiej marynarki handlowej. Po japońskim ataku na parowiec podczas II wojny światowej, w którym zginął jego żona i młody syn, opuścił marynarkę i przeniósł się do Hongkongu, gdzie w końcu poznał i poślubił pielęgniarkę.

Razem rozpoczęli nowe życie jako hodowcy bydła mlecznego na angielskiej wsi, w gospodarstwie pozbawionym prądu i bieżącej wody. W końcu urodziła im się córka, potem syn, a na koniec para bliźniaków.

Po prawie dwudziestu latach pracy na farmie rodzina wpadła na niekonwencjonalny pomysł, jak najlepiej wykształcić swoje dzieci, jak pokazać im, jak rozległym i cudownym miejscem jest świat, pełen najróżniejszych ludzi i różnorodnych sposobów życia: sprzedali wszystko, co mieli, kupili szkuner i wyruszyli w rejs dookoła świata, wyruszając w rejs 27 stycznia 1971 roku.

Rodzina Robertsonów

Po ponad roku na morzu, zaraz po przepłynięciu Kanału Panamskiego i rozpoczęciu przeprawy przez Pacyfik, orki zaatakowały szkuner 200 mil od wybrzeży Galapagos, zatapiając go w niecałą minutę. Wsiedli na nadmuchiwaną tratwę ratunkową, udało im się wyrwać z wody kawałek żagla i przymocować go do 9-metrowego pontonu, który mieli na pokładzie, aby wykorzystać go jako holownik dla tratwy, na której obecnie znajduje się sześć osób.

Nagle stali się maleńką plamką w największym oceanie Ziemi, otoczoną ogromną, otwartą pustką nieskończonych horyzontów. Bez przyrządów morskich i map, napędzani jedynie prowizorycznym żaglem, nie mieli szans na dotarcie do lądu. Ich jedyną szansą był ratunek przez przepływający statek. Biorąc pod uwagę ogrom Oceanu Spokojnego, było to nieprawdopodobne, graniczące z cudem.

Wielka fala u wybrzeży Kanagawy autorstwa japońskiego artysty Hokusai, 1831. (dostępne jako wydruk I jako maska ​​na twarzna rzecz Ochrony Przyrody.)

Po siedemnastu dniach ich życia jako rozbitków w tratwie spuściło powietrze. Jedyne, co mieli teraz, to wąski ponton z włókna szklanego, którego brzeg znajdował się tuż nad krawędzią wody, na której znajdował się cały ładunek ludzki.

Dzięki tej ślepej odporności, jaką życie ma na przeciwstawienie się nieżyciu, wytrwali, jedząc mięso żółwia i słodkie latające ryby, które wylądowały na dnie łodzi, pijąc wodę deszczową i krew żółwia. Smagały ich burze. Wieloryby im zagrażały. Ogarnęło ich pragnienie i głód. Ich ciała pokrywały wrzody od słonej wody. Ogromne statki przepływały w zasięgu wzroku, nie dostrzegając wołania o pomoc. Oni jednak parli dalej, mając nadzieję wbrew nadziei, trudząc się na wszelkie możliwe sposoby, aby podtrzymać iskrę życia.

Po 37 dniach rozbitków los się do nich uśmiechnął — japońska łódź rybacka zauważyła flarę alarmową i przybyła im na ratunek. Ich języki były tak spuchnięte od odwodnienia, że ​​z trudem dziękowali swoim wybawicielom.

Ponowna inscenizacja akcji ratunkowej pokazująca, jak rodzina mieści się w pontonie.

Przez cały ten czas Dougal prowadził dziennik na wypadek, gdyby przeżyli – co samo w sobie było symbolem tego wzruszającego i nieustannego optymizmu, dzięki któremu przetrwali. Później wykorzystał to do publikacji konto doświadczenia, a następnie wydestylował swoją wiedzę Przetrwanie w morzu: podręcznik (biblioteka publiczna).

Pośród rygorystycznie praktycznych rad osadzony jest poetycki sentyment, który odnosi się nie tylko do przetrwania na morzu, ale także do samego życia – duchowa recepta na to, czego potrzeba, aby przetrwać te najtrudniejsze okresy, kiedy czujesz się jak odrzucony od życia, poza zasięgiem zbawienia, pozbawiony nadziei.

pisze:

Nie mam słów, które mogłyby pocieszyć czytelnika, który jest także rozbitkiem, z wyjątkiem tego, że ratunek może nadejść w każdej chwili, ale niekoniecznie wtedy, gdy się go spodziewasz; i że nawet jeśli porzucicie nadzieję, nigdy nie powinniście rezygnować z prób, gdyż w wyniku waszych wysiłków nadzieja może powrócić i to z uzasadnieniem.

Echo Poglądy Einsteina na temat wolnej woli i osobistej odpowiedzialnościdodaje:

Możesz spodziewać się szczęścia i pecha, ale dobry lub zły osąd jest twoją prerogatywą, podobnie jak dobre lub złe zarządzanie.

Tę prostą radę czyta się jak koan zen, który należy owinąć wokół podniebienia umysłu, uwalniając za każdym razem coraz bogatsze znaczenie, coraz głębszą pewność.

Uzupełnij o Johna Steinbecka prawdziwy sens i cel nadzieiJane Goodall dalej jego najgłębsze źródłoI kilka myśli o nadziei i lekarstwie na rozpacz od Nicka Cave’a i Gabriela Marcela, a następnie pomniejsz skalę cywilizacyjną i wróć Droga do przetrwania — ten wspaniały pakiet mądrości na temat odporności od zapomnianego wizjonera, który ukształtował nowoczesny ruch ekologiczny.

Dzięki, Nina

źródło

0 0 głosów
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
Wszystkie
Follow by Email
LinkedIn
Share
Copy link
Adres URL został pomyślnie skopiowany!
0
Would love your thoughts, please comment.x