
Przejście (FSG) poszerza i pogłębia pytania poruszone w Zastanawianie siępytania, z którymi żyjemy: związek między przypadkiem a wyborem w stawaniu się tym, kim jesteśmy, między chemią a świadomością w byciu tym, kim jesteśmy, napięcie między naszą miłością do prawdy a naszą żądzą władzy, niepokój naszych pragnień i odkupienie naszych strat.
Nasze różne narzędzia radzenia sobie z tymi pytaniami – teleskopy i traktaty, postulaty i wiersze – ujawniają się w swojej mocy i ograniczeniach poprzez splecione życia, miłości i dziedzictwo wizjonerów, zarówno celebrowanych, jak i spychanych na margines przez historię, ludzi urodzonych na marginesach swojego czasu i miejsca, którzy żyli, by pisać przyszłość: Mary Shelley, Walt Whitman, Frederick Douglass, Fanny Wright, Dorothy Crowfoot Hodgkin, Marie Tharp, Alfred Wagener, Humphry Davy, Ruth Benedict i Margaret Mead. W ich historie wplecione są inne wątki – pierwsza na świecie globalna współpraca naukowa, irlandzki głód ziemniaczany, odszyfrowanie cząsteczki insuliny, wynalezienie roweru, jak natura tworzy błękit – aby w miarę rozwoju książki uczynić gobelin znaczeń bardziej skomplikowanym, a jednocześnie jaśniejszym, zbiegając się w ostatecznym pytaniu, co sprawia, że życie żyje i warto żyć.
Oto preludium, rozdział 0, w formie, w jakiej pojawia się w książce, tworząc ramę dla 565 przyszłych stron:
Większy niż Manhattan, największy żywy organizm na Ziemi kołysze się w falach na południe od Australii: Posidonia australijska — gatunek trawy morskiej, który nie mogąc kwitnąć, klonuje się. Jest starsza od matematyki i słowa pisanego, klonuje się jeszcze przed zbudowaniem piramid – jest to rodzaj nieśmiertelności. I kiedy całuję mojego kochanka na świeżo skoszonej trawie pod Mostem Manhattan, on nadal się klonuje, podczas gdy my umieramy i przekazujemy między wargami żar naszej śmiertelności.
Pomiędzy skalą atomów a skalą gwiazd, między czasem jętek a czasem gór istniejemy jako białka rozświetlone celem, materia tęskniąca za znaczeniem na planecie zdolnej do drzew i czułości, w świecie, w którym każda żywa istota charakteryzuje się tą samą głupią odpornością, dzięki której wyłoniliśmy się z oceanów, aby stworzyć Błogosławiony i zbudować bombę.
Wszystkie nasze modele i nasze mapy, wszystkie nasze wiersze i nasze pieśni miłosne, wszystkie domysły wypisane kredą na tablicy umysłu w twierdzeniach i pismach świętych wywodzą się z tego samego elementarnego niepokoju, by zlokalizować się w kosmosie bytu, poznać rzeczywistość i poznać siebie. Ponad otchłanią pomiędzy jedną świadomością a drugą, pomiędzy jednym układem odniesienia a drugim, szukamy zasady organizacyjnej, która pozwoliłaby zgłębić ostateczne pytania:
Czym jest życie?
Czym jest śmierć?
Co czyni ciało osobą?
Co czyni planetę światem?
Ciągle odkrywamy, że to wszystko jest jednym pytaniem i że może istnieć tylko jedna odpowiedź: miłość. Nasza miłość do wiedzy. Nasza miłość do tajemnic. Nasza miłość do piękna przewyższa próżność ambicji. Nasza miłość do prawdy zwyciężyła nad wyjącym głodem władzy. Nasza wzajemna miłość — dla każdego z nas jest świętem cząstek i prawdopodobieństw, żywym pytaniem, przemijającym cudem złożonym z chemii i kultury, pasji i przypadku.
