Oliver Sacks o percepcji – marginalista

Oliver Sacks o percepcji – marginalista
Oliver Sacks o percepcji – marginalista

Sto milisekund między światem a tobą: Oliver Sacks o percepcji

„Gdyby oczyszczono drzwi percepcji” – napisał William Blake – „wszystko wydawałoby się takie samo Człowiek taka jaka jest, nieskończona.” Ale jesteśmy stworzeniami ograniczonymi w czasie i przestrzeni i istnieje granica tego, ile rzeczywistości możemy znieść – ewolucja dała nam świadomość, abyśmy mogli odsiać to, co najistotniejsze od nieskończoności, wyposażyła ją w uwagę, abyśmy mogli zawęzić otwór percepcji, aby móc uchwycić tylko to, co jest dla nas istotne z ogromnej perspektywy teraźniejszości. Zadziwiające jest to, że chociaż wszyscy mamy mniej więcej ten sam aparat percepcyjny, ty i ja możemy razem chodzić po tej samej dzielnicy miasta i postrzegać zupełnie inne obrazy rzeczywistościponieważ to, co jest istotne dla każdego z nas, jest indywidualne dla każdej poszczególnej świadomości – jest to funkcja tego, kim jesteśmy i czego chcemy, sumy punktów odniesienia, które stanowią nasze przeżyte doświadczenie, poza którego umiejscowienie nie możemy dotrzeć. (To właśnie sprawia, że Eksperyment myślowy „Pokój Marii”. tak fascynujące i wytrącające z równowagi, i dlaczego najlepszym, co możemy zrobić, jest zrozumienie siebie nawzajem nie wyjaśnienie, ale tłumaczenie.)

Percepcja nie jest zatem drzwiami, ale lustrem, nie automatycznym obliczeniem surowych danych wejściowych, ale aktem twórczym, który porządkuje wszystko, czym jesteśmy i odzwierciedla nas z powrotem do nas samych. Być może najbardziej dezorientującym aspektem wspólnego życia jest to, że nikt z nas nigdy nie będzie wiedział, co postrzega druga osoba.

René Magritte’a. Fałszywe lustro. 1929. (Muzeum Sztuki Nowoczesnej.)

Właśnie to Olivera Sacksa (9 lipca 1933 – 30 sierpnia 2015) bada ze swoim charakterystycznym darem łączenia materii i znaczenia w tytułowym eseju swojego całkowicie odkrywczego pośmiertnego zbioru Rzeka Świadomości (biblioteka publiczna), łącząc swoją dziesięcioletnią praktykę medyczną jako neurologa badającego działanie mózgu z filozoficznymi badaniami nad tym, czym jest umysł, oraz talentem poety do ukazywania, co to znaczy żyć.

Opierając się na studiach przypadków pacjentów z osobliwymi zaburzeniami neurologicznymi i uszkodzeniami mózgu, które wtrącają ich w „zastoje” świadomości – stany, w których czas zdaje się dla nich zastygać, mimo że wewnątrz i wokół nich toczą się zdarzenia i procesy – rozważa czasowy wymiar świadomości, najbardziej widoczny w naszym postrzeganiu ruchu – zmianę położenia przestrzennego w czasie.

Eadweard Muybridge: Poruszanie się zwierząt, płyta 62
Eadweard Muybridge: Działa na pełnych obrotach (Lokomocja zwierzątPłyta 62)

Czerpiąc z Francisa Cricka i Christofa Kocha przełomowe prace nad qualiami — te całkowicie subiektywne i głęboko wewnętrzne doświadczenia bycia sobą — pisze:

Nie tylko obliczamy ruch, tak jak mógłby to zrobić robot; My postrzegać To. Postrzegamy ruch, podobnie jak kolor czy głębię, jako wyjątkowe doświadczenie jakościowe, które jest niezbędne dla naszej świadomości wizualnej. W genezie qualiów pojawia się coś wykraczającego poza nasze zrozumienie, czyli transformację obiektywnych obliczeń mózgowych w subiektywne doświadczenie. Filozofowie bez przerwy spierają się o to, jak zachodzą te przemiany i czy kiedykolwiek będziemy w stanie je zrozumieć.

[…]

Chociaż percepcja określonego ruchu (na przykład) może być reprezentowana przez neurony uruchamiające się z określoną częstotliwością w ośrodkach ruchu kory wzrokowej, jest to dopiero początek skomplikowanego procesu. Aby osiągnąć świadomość, to odpalanie neuronowe lub jego wyższa reprezentacja musi przekroczyć pewien próg intensywności i utrzymać się powyżej niego… Aby tego dokonać, ta grupa neuronów musi zaangażować inne części mózgu (zwykle w płatach czołowych) i sprzymierzyć się z milionami innych neuronów, tworząc „koalicję”.

Takie koalicje… mogą tworzyć się i rozpadać w ułamku sekundy i obejmować wzajemne połączenia między korą wzrokową a wieloma innymi obszarami mózgu. Te koalicje neuronowe w różnych częściach mózgu rozmawiają ze sobą w ciągłej interakcji. Pojedyncza świadoma percepcja wzrokowa może zatem pociągać za sobą równoległe i wzajemnie wpływające działania miliardów komórek nerwowych.

Wreszcie działanie koalicji lub koalicji koalicji, jeśli ma dotrzeć do świadomości, musi nie tylko przekroczyć próg intensywności, ale także utrzymać się tam przez pewien czas – mniej więcej sto milisekund. Jest to czas trwania „momentu percepcyjnego”.

A jednak to dlatego, że w ciągu tych stu milisekund dzieje się coś niezmierzonego, postrzegamy świat nie takim, jaki jest, ale takim, jakim jesteśmy.

Oliver Sacks ze swoim partnerem, Billa Hayesa.

W czwartej ścianie wybija drzwi do swoich qualiów:

Pisząc, siedzę w kawiarni na Siódmej Alei i obserwuję świat. Moja uwaga i skupienie skaczą tam i z powrotem: mija nas dziewczyna w czerwonej sukience, mężczyzna spaceruje ze śmiesznym psem, słońce (wreszcie!) wyłania się z chmur. Ale są też inne doznania, które wydają się pojawiać same: odgłos gasnącego samochodu, zapach dymu papierosowego, gdy sąsiad zapala światło od strony nawietrznej. To wszystko są wydarzenia, które na chwilę przykuwają moją uwagę. Dlaczego spośród tysiąca możliwych percepcji to właśnie te chwytam? Za nimi kryją się refleksje, wspomnienia, skojarzenia. Świadomość jest bowiem zawsze aktywna i selektywna – wypełniona uczuciami i znaczeniami, które są wyłącznie nasze, informując o naszych wyborach i przenikając nasze spostrzeżenia. Więc nie tylko Siódmą Aleję widzę, ale Mój Siódma Aleja, naznaczona moją własną osobowością i tożsamością.

Wiedzieć o tym oznacza porzucić nawykowe złudzenie co do obiektywnej percepcji:

Oszukujemy samych siebie, wyobrażając sobie, że kiedykolwiek będziemy mogli być pasywnymi, bezstronnymi obserwatorami. Każde postrzeganie, każda scena jest przez nas kształtowana, niezależnie od tego, czy mamy to na celu, czy zdajemy sobie z tego sprawę, czy nie. Jesteśmy reżyserami filmu, który robimy – ale jesteśmy też jego bohaterami: każda klatka, każda chwila jest nami, jest nasza.

Ale jak zatem nasze ramy, nasze chwilowe chwile, trzymają się razem? Jak, jeśli istnieje tylko przemijanie, osiągnąć ciągłość?

Sto lat po rozważaniach Virginii Woolf „chwile istnienia”, które czynią nas tym, kim jesteśmypogłębia pytanie i ośmiela się odpowiedzieć:

Nasze przelotne myśli, jak mówi William James (na obrazie, który ma posmak życia kowbojskiego w latach osiemdziesiątych XIX wieku), nie krążą jak dzikie bydło. Każda jest własnością i nosi piętno tej własności, a każda myśl, według słów Jamesa, rodzi się jako właściciel myśli, które istniały wcześniej, i „umiera jako własność, przekazując wszystko, co zrealizowała jako swoją Jaźń, swojemu późniejszemu właścicielowi”. Zatem nie są to tylko momenty percepcyjne, proste momenty fizjologiczne – choć leżą one u podstaw wszystkiego innego – ale chwile zasadniczo osobistego rodzaju, które wydają się konstytuować samą naszą istotę… Składamy się wyłącznie z „zbioru chwil”, mimo że łączą się one ze sobą jak Rzeka Borgesa.

Karta z Almanach ptaków: 100 wróżb na niepewne dnidostępny również jako samodzielny wydruk.

Uzupełnij psychiatrę Iaina McGilchrista uwagę jako narzędzie miłości i filozof kognitywisty Andy Clarke siła oczekiwań w sposobie, w jaki umysł przedstawia rzeczywistośća następnie wróć do Olivera Sacksa rozpacz i sens życia, uzdrawiająca moc ogrodówI trzy istotne elementy kreatywności.

źródło

0 0 głosów
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
Wszystkie
Follow by Email
LinkedIn
Share
Copy link
Adres URL został pomyślnie skopiowany!
0
Would love your thoughts, please comment.x