
W świecie przesiąkniętym cynizmem i bombardowanym niszczycielskimi wiadomościami znaleźć radość dla siebie i rozpalać to w innych, aby znaleźć nadzieję dla siebie i wzbudzania tego w innych, jest niczym innym jak kontrkulturowym aktem odwagi i oporu. Nie chodzi tu o zaprzeczanie rzeczywistości – chodzi o odkrycie równoległej rzeczywistości, w której radość i nadzieja są równie ważnymi sposobami bycia. Życie tam oznacza życie oczarowane ukrytym cudem rzeczywistości, pod strasznymi historiami, które sobie opowiadamy i o których nam opowiadają.
Belgijski artysta surrealistyczny, stracił matkę w wyniku samobójstwa i przeżył dwie wojny światowe Rene Magritte’a (21 listopada 1898 – 15 sierpnia 1967) poświęcił swoje życie i sztukę stworzeniu takiego równoległego świata czarów.

W wywiadzie z 1947 r. zamieszczonym w jego książce Wybrane pisma (biblioteka publiczna) — pierwsze wydanie manifestów, wywiadów i innej prozy Magritte’a w języku angielskim, dzięki bohaterskie wysiłki uczonej Kathleen Rooney — zastanawia się:
Doświadczenie konfliktu i ciężar cierpienia nauczyły mnie, że najważniejsze jest celebrowanie radości dla oczu i umysłu. O wiele łatwiej jest terroryzować niż oczarować… Żyję w bardzo nieprzyjemnym świecie ze względu na jego rutynową brzydotę. Dlatego moje malarstwo jest walką, a raczej kontrofensywą.
Magritte powraca do tego tematu w swoim manifeście Surrealizm w słońcuoskarżając kulturową tyranię pesymizmu i siania strachu — światopoglądu, który nam wmówiono w oparciu o toksyczne założenie, że jeśli skupimy się na najgorszej rzeczywistości, zobaczymy ją wyraźniej i będziemy gotowi uchronić się przed jej dewastacją. Ćwierć wieku wcześniej nalegał na to wielki humanistyczny filozof i psycholog Erich Fromm “pesymizm [is] wyalienowana forma rozpaczy” Magritte pisze:
Uważamy, że życie widziane w tragicznym świetle staje się wyraźniejsze i że mamy wówczas kontakt z tajemnicą istnienia. Wierzymy nawet, że dzięki temu objawieniu możemy osiągnąć obiektywizm. Im większy terror, tym większy obiektywizm.
Pogląd ten jest wynikiem filozofii (materialistycznej lub idealistycznej), które twierdzą, że świat rzeczywisty jest poznawalny, że materia ma tę samą istotę co umysł, ponieważ doskonały umysł nie byłby już odrębny od materii, którą wyjaśnia, i tym samym zaprzeczałby temu. Człowiek na ulicy nieświadomie zgadza się z tą koncepcją: uważa, że istnieje tajemnica, myśli, że musi żyć i cierpieć, i że samym znaczeniem życia jest to, że jest to sen-koszmar.
W swojej sztuce i światopoglądzie, z którego się ona wywodzi, Magritte przedstawia antidotum na to wypaczone myślenie – tylne wejście do naszego świadomego cierpienia. Epoka, zanim zaczęliśmy rozumieć neurofizjologia zaklęćpowtarza wezwanie swego współczesnego Egona Schielego „zazdrościjcie tym, którzy we wszystkim na świecie widzą piękno” i pisze:
Nasz mentalny wszechświat (który zawiera wszystko, co wiemy, czujemy lub czego się boimy w prawdziwym świecie, w którym żyjemy) może być czarujący, szczęśliwy, tragiczny, komiczny itp.
Jesteśmy w stanie je przemienić i nadać mu urok, który czyni życie cenniejszym. Tym bardziej wartościowe, bo życie staje się radośniejsze, dzięki niezwykłemu wysiłkowi potrzebnemu do stworzenia tego uroku.
Życie jest marnowane, kiedy czynimy je bardziej przerażającym, właśnie dlatego, że jest to tak łatwe. Jest to zadanie łatwe, gdyż ludzie leniwi intelektualnie są przekonani, że ten żałosny terror to „prawda”, że ten terror to wiedza o świecie „pozamentalnym”. To proste wyjście, skutkujące banalnym wyjaśnieniem świata jako przerażającego.
Tworzenie zaklęć jest skutecznym sposobem przeciwdziałania temu przygnębiającemu, banalnemu nawykowi.
[…]
Musimy wyruszyć w poszukiwaniu zaklęć.
Uzupełnij o Viktora Frankla powiedzieć życiu „tak” mimo wszystko i Walta Whitmana optymizm jako siła oporua następnie ponownie odwiedź Rebeccę Solnit nadzieja w mrocznych czasach.
