
Opublikowany w styczniu przez Random House Worlds, „Objazd„ to nowa kryminalna powieść science-fiction autorstwa weterana telewizji telewizyjnej Jeffa Rake’a („Manifest”) i autora bestsellerów Roba Harta („Magazyn”)
Przeplatana wypaczającymi umysł esencjami „Strefy mroku” i „Zagubionych”, ta niesamowita przygoda w kosmosie jest idealną lekturą dla fanów takich książek jak „Andy’ego Weira”Projekt Zdrowaś Maryjo“, gdy załoga statku kosmicznego wraca z niebiesko-zielonego księżyca Saturna, Tytana, i odkrywa, że pozostawiona Ziemia stała się zupełnie innym miejscem.
„Piszę dla telewizji od około 25 lat i przeprowadzałem burzę mózgów nad nowatorskimi pomysłami, które mogłyby stać się potencjalnym programem science-fiction” – Rake mówi Space.
„Wychodziłem z serialu „Manifest”, który stworzyłem, który zaczął się w NBC, a skończył na Netfliksie. Program zakończył się trzy lata temu i zadawałem sobie pytanie, co będzie dalej. Dostałem kilka ogólnych ciosów w „Detour” i poszedłem porozmawiać z moim agentem.
„Zaproponowaliśmy to, a jeden z agentów stwierdził, że wydaje się to trochę nowatorskie, i zapytał, co myślę o stworzeniu jej jako książki, a potem ewentualnie adaptacji dla telewizji. To było dla mnie niesamowicie onieśmielające. Nie wiedziałem, jak napisać książkę, więc w końcu znaleźli mi partnera i przysłali mi kilka książek do przeczytania. Przestałem czytać, gdy dotarłem do „The Warehouse” Roba Harta.
Znając serię Rake’a „Manifest”, Hart przyswoił sobie początkową treść „Detour” i od razu wiedział, że to on musi nad nią popracować.
„To, w czym Jeff jest tak dobry i co tak bardzo kocham, polega na tym, że podejmujesz naprawdę szalony pomysł science fiction, a następnie humanizujesz go za pomocą naprawdę silnych postaci” – mówi Hart.
„Ale oczywiście najważniejsze pytanie brzmiało, czy będziemy w stanie razem pracować. Mam wielu utalentowanych przyjaciół, z którymi nigdy nie będę pracować przez milion lat, ponieważ chcę kontynuować te przyjaźnie. Ośmielił mnie fakt, że Jeff jest dziennikarzem telewizyjnym, a telewizja to medium sprzyjające współpracy. Wskoczyliśmy na Zoom i po prostu włączyliśmy się i nadawaliśmy na tych samych falach. Zacząłem kombinować i podsuwać mu pomysły, co moglibyśmy zrobić z tą historią, a on powiedział: „To brzmi niesamowicie”. zróbmy to. Stamtąd pozostała już właściwie droga do wyścigów.”
Rake był szczególnie zainteresowany innym pomysłem podobnym do „Manifestu”, łączącym science fiction i ugruntowany dramat rodzinny, czymś skupionym wokół rodziców i dzieci oraz wszystkich rzeczy, które można wziąć pod uwagę, mówiąc o emocjach i rodzinie.
„To już niedaleka przyszłość, na przykład rok 2030” – dodaje Hart. „Powiem, że gdyby Neil deGrasse Tyson przeczytał tę książkę, nie byłby zachwycony. Zdecydowanie pozwoliłem sobie na swobodę, jeśli chodzi o technologię, ale jest to nowy rodzaj silnika jonowego, w przybliżeniu oparty na technologiach, nad którymi obecnie się zastanawiamy, i który drastycznie skróciłby podróż. Polegało to na wyrzuceniu satelity na orbitę wokół Tytana w celu zebrania danych na temat potencjalnej kolonizacji”.
Dlaczego jako cel podróży załogi wybrali Tytana?
„Zawsze byłem maniakiem faktu, że Mars jest do niczego, jeśli chodzi o kolonizację z wielu powodów” – deklaruje Rake. „Podczas gdy Tytan jest bardziej rozsądny do założenia kolonii. Zabawnie było grać w takiej przestrzeni w stylu: «Każdy zawsze robi Marsa, zróbmy coś innego»”.
Zajęcie się pierwszą książką z serii o odysejach kosmicznych bez wątpienia wymagało hojnego poświęcenia czasu na badania, przyjrzenia się załogowym lotom kosmicznym, astrofizyce i mechanice orbitalnej, aby nadać projektowi atmosferę autentyczności. Na szczęście dla Rake’a trafił na prawdziwego maniaka badawczego.
„Jestem wielkim fanem podróży kosmicznych i niedawno obejrzałem ponownie „Interstellar”” – przyznaje Hart. „Dosłownie dokonali nowych odkryć na temat czarnych dziur w oparciu o badania i efekty specjalne przeprowadzone w filmie”.
„Niekoniecznie zrobiłem to, co robi Andy Weir, gdzie potwierdza się cała nauka zawarta w jego książce; to szaleństwo. Ale mam wystarczającą ogólną wiedzę na temat znaczenia sztucznej grawitacji w utrzymaniu gęstości kości astronauty podczas pobytu w kosmosie […] Zawsze kieruję się tym powiedzeniem, że wszystko nie musi być w 100% poprawne, ale musi być wiarygodne w ramach historii”.
Dotarcie do Tytana to nie lada wyczyn, a rozpoczęcie historii wymagało wiarygodnej metody podróży na księżyc Saturna i z powrotem. „Najbardziej podekscytowany byłem możliwością zaprojektowania statku umożliwiającego głębsze podróże po naszym Układzie Słonecznym” – wyjaśnia Hart.
„Wyobrażałem sobie, że ma to obracające się koła, które tworzą sztuczną grawitację, i zatrudniliśmy artystę, aby wykonał render statku w celu umieszczenia go w książce, co bardzo mnie uszczęśliwiło. Od razu wiedziałem, że chcę, aby w książce znalazł się schemat statku kosmicznego”.
„Objazd” jest już dostępny w księgarniach i sklepach internetowych. Poniżej możesz przeczytać ekskluzywny fragment!
„SPRAWA TYTANA” PADMA SINGH
STRESZCZENIE WYKONAWCZE
Przez dziesięciolecia ludzkość postrzegała Marsa jako kolejny przystanek w Układzie Słonecznym. W ciągu ostatnich kilku lat technologia napędów jonowych rozwinęła się wykładniczo, skracając potencjalną podróż z lat do miesięcy. W związku z tym zarówno politycy, jak i opinia publiczna zadają sobie pytanie: kiedy w końcu postawimy stopę na Czerwonej Planecie, rozsławionej w tych kręgach przez naukowców takich jak Carl Sagan i pisarzy takich jak Ray Bradbury i Andy Weir?
Jednak społeczność naukowa jest powszechnie świadoma, że Mars jest niegościnną i jałową pustynią. Chociaż wiemy, że na planecie występuje lód, a co za tym idzie, woda, wysiłek związany z uzyskaniem dostępu do tego zasobu pozostaje ogromny. Nie wspominając już o cienkiej atmosferze planety, która nie chroniłaby ludzkości przed promieniowaniem kosmicznym.
Aby przeżyć, ludzie musieliby nosić osłonięte kombinezony ciśnieniowe. Aby prosperować, musielibyśmy wydać miliardy na sam sprzęt górniczy, wydobywanie zasobów i budowę podziemnych siedlisk. Szukamy w złym miejscu. Zamiast tego powinniśmy skupić się na odległości około 600 milionów kilometrów za Marsem, na księżycu Saturna, Tytanie.
Tytan jest mniej więcej o połowę mniejszy od Ziemi i jest tak odległy, że rok na Tytanie oznaczałby mniej więcej 29 lat na Ziemi. Ale ma atmosferę bogatą w azot, o 50 procent grubszą niż ziemska. Powierzchnia może wydawać się niegościnna: pokryta lodem twardym jak granit i wydmami z tworzyw sztucznych, z jeziorami etanu i metanu. Atmosfera jest zamglona, co ogranicza widoczność, a ilość światła słonecznego docierającego do powierzchni jest znacznie mniejsza, tworząc wieczny pomarańczowy zmierzch.
Ale ludzie nie potrzebowaliby kombinezonów ciśnieniowych; do walki z ujemnymi temperaturami potrzebowaliby jedynie kombinezonów z kontrolowaną temperaturą. Atmosfera zapewniłaby wystarczającą ochronę przed promieniowaniem kosmicznym, co oznaczałoby, że na powierzchni można byłoby budować siedliska. Te plastikowe wydmy można wykorzystać do budowy siedlisk na powierzchni, a jeziora etanowe i metanowe mogłyby je zasilać. Ze względu na słabszą grawitację rakieta wystrzelona z powierzchni Tytana zużyłaby znacznie mniej paliwa niż na Ziemi, a paliwa jest tam już pod dostatkiem.
Aby zasiedlić nowy świat, potrzebujemy dostępnych zasobów i musimy chronić pierwszych ludzi, którzy zrobią ten krok. Obie te rzeczy możemy zrobić na Tytanie. Wierzę, że z biegiem czasu mniejsze osady uda się połączyć i w ciągu kilku dekad na powierzchni Tytana będziemy mogli stworzyć dobrze prosperującą kolonię. Dzięki nowo opracowanym silnikom jonowym firmy Horizons i statkowi Starblazer, który John Ward konstruuje, znajdującemu się na niskiej orbicie okołoziemskiej, moglibyśmy tam dotrzeć w ciągu roku — w porównaniu do siedmiu w przypadku wcześniej dostępnej technologii.
W poniższym artykule przedstawię tezę, że ludzkość, patrząc poza Ziemię, powinna skupiać się na Tytanie, a nie na Marsie…
Przedruk z „Detour” Jeffa Rake’a i Roba Harta.