
Po niezliczonych modlitwach, łzach i pracy wewnętrznej w końcu spotykasz kogoś, kto czuje, że jest odpowiedzią. Pojawiają się nagle – niespodziewanie, niemal nieziemsko – w momencie, kiedy się poddałeś, odnalazłeś pełnię i przestałeś szukać.
Spotykasz ich bez żadnych oczekiwań, a jednak połączenie jest inne niż wszystko, co kiedykolwiek znałeś. Energia, chemia, wspólne wartości, niesamowita synchronizacja – zapierają dech w piersiach. Nie mogę uwierzyć, że ktoś taki naprawdę istnieje, myślisz. Nie mogę uwierzyć, że w końcu nadszedł mój czas.
Już od pierwszej rozmowy czuje się bosko. Mówicie tym samym językiem. Poruszasz się z tą samą częstotliwością. Chcesz takiego samego życia. Wydaje się, że czas zwalnia. Twoje ciało czuje się bezpieczne. Twoja dusza oddycha. Głęboki, niewzruszony szept mówi: To jest to.
Kolejne dni i tygodnie tylko pogłębiają to przyciąganie. Przyciąganie jest czymś więcej niż fizycznym – jest mentalne, emocjonalne, duchowe i magnetyczne. Każda interakcja jest jak błogość. Każda chwila sprawia, że chcesz więcej. Na papierze wszystko wygląda idealnie.
A potem – bez ostrzeżenia – energia się zmienia. Przestają pojawiać się tak, jak kiedyś. Odpowiedzi przychodzą wolniej. Wymówki się piętrzą. Plany upadają. Wkrada się zwątpienie. Zastanawiasz się, czy sobie to wszystko nie wyobraziłeś. Czy źle odczytałem połączenie? Czy się myliłem? A może po prostu nie jest to odpowiedni moment?
Twój umysł staje się polem bitwy – ego i dusza walczą o dominację. Zaczynasz ciężej pracować, aby utrzymać ich blisko siebie. Planujesz słowa. Dajesz więcej. Próbujesz udowodnić swoją wartość. Chwytasz tak mocno, że połączenie prześlizguje się między palcami. Niepokój zalewa przestrzeń, którą po sobie pozostawili.
Szukasz jasności na zewnątrz siebie. Przyjaciele. Rodzice. Współpracownicy. Gdzieś w głębi duszy masz nadzieję, że ktoś powie: „Byłem tam – początek był magiczny, środek był chaotyczny, a zakończenie się udało”. Chcesz dowodu na istnienie bajki. Dowód właściwa osoba, niewłaściwy czas.
Ale w najcichszych chwilach pamiętasz prawdę o miłości – takiej, która trwa. Charakteryzuje się łatwością. Przepływ. Zobowiązanie. I jeśli masz być szczery, to połączenie, jakkolwiek odurzające, od początku do końca nie było żadną z tych rzeczy.
Jeśli ta osoba nie była w stanie utrzymać twojej miłości bez wywoływania twoich najgłębszych lęków, rzeczywiście była bratnią duszą – ale nie taką, która pozostaje na zawsze. Należeli do tych, którzy pojawiają się na krótko, wstrząsają całym sercem i budzą części ciebie, o których nie wiedziałeś, że śpią.
Ponieważ prawdopodobnie dzięki nim stare przekonania…Jestem za dużo, Nie jestem wystarczający, Nie jestem godzien– wrócił z rykiem. Za każdym razem, gdy się odsuwali, pochylałaś się mocniej. Za każdym razem, gdy odmawiali, próbowałeś zaaranżować bliskość. Stały się lustrem, które pokazywało ci każdy fragment, który wciąż potrzebowałeś wyleczyć.
I to jest prezent.
Jeśli Bóg dał ci kogoś, kto miał tak wiele tego, czego chciałeś, ale nie był gotowy i nie chciał cię wybrać, to twój prawdziwy partner musi być bliżej niż myślisz. Jeśli Bóg dopuścił tę próbę, oznacza to, że lekcja ma przygotować cię na nadchodzącą miłość. Jeśli połączenie się zakończyło, to dlatego, że ta osoba wypełniła już rolę, do której posłał ją Bóg. To nie był ten, który uciekł. To był ten, który oczyścił twoją energię, aby ta właściwa mogła wejść.