
To w porządku, że nie możesz zrozumieć, jak cię traktowali. Niektórych działań nie należy rozumieć, należy je zobaczyć takimi, jakie są. A kiedy ktoś pokazuje ci granice swojego serca, Bóg nie prosi cię o ich rozszyfrowanie; prosi cię o zwrócenie uwagi.

Ich zachowanie nie wymagało historii ani uzasadnienia. Ujawniło wszystko, do czego nie chciałeś się przyznać. To był dowód. Dowód na to, że ich charakter nie udźwignął ciężaru Twojego serca. Nie zostałeś stworzony do gier umysłowych, półprawd czy emocjonalnej niedojrzałości. Zostałeś stworzony z myślą o szczerości, głębi i rodzaju miłości, która wymaga odwagi – takiej, jakiej oni nigdy nie chcieli dać.
Przestań zadawać sobie pytanie, co zrobiłeś źle. Przestań próbować racjonalizować zachowanie, które było zakorzenione w ich ranach, a nie w twojej wartości. Bóg pokazał ci, kim oni są, abyś w końcu przestał próbować budować dom w miejscu, które nigdy nie było bezpieczne. To, co cię zraniło, nie miało pozostać. A to, co Bóg ci później przyniesie, boleśnie wyjaśni, dlaczego nie pozwolił ci zadowolić się kimś, kto nigdy nie mógłby cię spotkać tam, gdzie miałeś być kochany.