Tybetańska mniszka i nauczycielka Pema Chödrön o transformacji w trudnych czasach – Marginalista

- Kultura - 15 marca, 2026
Tybetańska mniszka i nauczycielka Pema Chödrön o transformacji w trudnych czasach – Marginalista
Tybetańska mniszka i nauczycielka Pema Chödrön o transformacji w trudnych czasach – Marginalista

Kiedy wszystko się rozpada: tybetańska mniszka buddyjska i nauczycielka Pema Chödrön o transformacji w trudnych czasach

W życiu każdego człowieka przychodzi taki czas, kiedy zostajemy zrównani z kośćmi naszej odporności przez straty, nad którymi nie mamy kontroli – rany szarpane serca, które są ledwo do zniesienia i pozbawiają nas solidnego gruntu. Co wtedy?

„W sztuce” Kafka zapewniony jego nastoletni towarzysz spacerów, „Trzeba porzucić swoje życie, aby je zyskać.” Jak w sztuce, tak w życiu – sugeruje amerykańska mniszka i nauczycielka buddyzmu tybetańskiego Pema Chödrön. W Kiedy wszystko się rozpada: rady serca na trudne czasy (biblioteka publiczna), czerpiąc z własnej konfrontacji z osobistym kryzysem oraz ze starożytnych nauk buddyzmu tybetańskiego, oferuje delikatne i przenikliwe wskazówki dotyczące ogromu, jaki możemy zyskać w czasach, gdy wszystko wydaje się stracone. Pół wieku po tym, jak stwierdził to Albert Camus „nie ma miłości do życia bez rozpaczy nad życiem” Chödrön przekształca te chwile ostrej rozpaczy w okazję do zaprzyjaźnienia się z życiem poprzez zaprzyjaźnienie się z samym sobą w najgłębszym tego słowa znaczeniu.

„Światy liminalne” Marii Popowej. Dostępny jako wydruk.

Pisząc w ten buddyjski sposób prostym językiem trudne i piękne prawdy o istnieniu, Chödrön bada najbardziej elementarną ludzką reakcję na niezbadane terytorium, która wiąże się ze stratą lub jakimkolwiek innym rodzajem nieprzewidzianej zmiany:

Strach jest doświadczeniem uniwersalnym. Czuje to nawet najmniejszy owad. Brodzimy w basenach pływowych i zbliżamy palec do miękkich, otwartych ciał ukwiałów, a one się zamykają. Wszystko spontanicznie to robi. To nic strasznego, że odczuwamy strach w obliczu nieznanego. To część życia, coś, co wszyscy dzielimy. Reagujemy na możliwość samotności, śmierci, braku posiadania czegokolwiek, czego można by się chwycić. Strach jest naturalną reakcją na zbliżenie się do prawdy.

Jeśli zobowiążemy się pozostać tam, gdzie jesteśmy, wówczas nasze doświadczenie stanie się bardzo żywe. Sprawy stają się jasne, gdy nie ma już dokąd uciec.

Ta klarowność, argumentuje Chödrön, polega na zbliżeniu się do strachu i zamiast traktować go jako problem do rozwiązania, używając go jako narzędzia do demontażu wszystkich znanych nam struktur bytu, „całkowitego zniszczenia starych sposobów widzenia, słyszenia, wąchania, smakowania i myślenia”. Zauważając, że odwaga nie polega na braku strachu, ale na bliskości ze strachem, pisze:

Kiedy naprawdę zaczniemy to robić, będziemy stale poniżani. Nie będzie zbyt wiele miejsca na arogancję, jaką może nieść trzymanie się ideałów. Arogancja, która nieuchronnie się pojawi, będzie stale tłumiona przez naszą odwagę, by pójść nieco dalej. Rodzaje odkryć dokonywanych poprzez praktykę nie mają nic wspólnego z wiarą w cokolwiek. Mają one o wiele więcej wspólnego z odwagą umierania, odwagą ciągłego umierania.

W istocie jest to ciężka praca zaprzyjaźnienia się z samym sobą, co jest naszym jedynym mechanizmem zaprzyjaźnienia się z życiem w jego pełni. Z tego, twierdzi Chödrön, wynika nasza najgłębsza siła:

Tylko w takim stopniu, w jakim nieustannie narażamy się na zagładę, można w nas odnaleźć to, co niezniszczalne.

[…]

Rozpadanie się rzeczy jest rodzajem próby, a także rodzajem uzdrowienia. Uważamy, że chodzi o to, aby zdać test lub przezwyciężyć problem, ale prawda jest taka, że ​​rzeczy tak naprawdę nie da się rozwiązać. Spotykają się i rozpadają. Potem znów się spotykają i znowu rozpadają. To tak. Uzdrowienie następuje po umożliwieniu, aby to wszystko się wydarzyło: miejsca na smutek, ulgę, nieszczęście i radość.

„Złamane serce” Marii Popowej. Dostępny jako wydruk.

Dziesiątki lat po tym, jak Rollo May przedstawił swoje argumenty konstruktywność rozpaczyChödrön rozważa podstawowy wybór, jaki mamy w obliczu naszego niepokoju – czy to z agresywną niechęcią, czy z generatywną otwartością na możliwości:

Życie jest dobrym nauczycielem i dobrym przyjacielem. Rzeczy zawsze podlegają zmianom, gdybyśmy tylko mogli to sobie uświadomić. Nic nigdy nie podsumowuje się tak, jak chcielibyśmy marzyć. Stan poza centrum, stan pośredni, to sytuacja idealna, sytuacja, w której nie dajemy się złapać i możemy otworzyć nasze serca i umysły bez granic. To bardzo delikatny, nieagresywny, otwarty stan rzeczy.

Pozostać z tą drżeniem – pozostać ze złamanym sercem, z burczącym żołądkiem, z poczuciem beznadziejności i chęcią zemsty – to jest ścieżka prawdziwego przebudzenia. Trzymanie się tej niepewności, nabycie umiejętności relaksowania się pośród chaosu, nauczenie się nie panikowania – to jest ścieżka duchowa. Nabycie umiejętności łapania się, delikatnego i pełnego współczucia łapania się, to ścieżka wojownika. Łapiemy się milion razy, jak po raz kolejny, czy nam się to podoba, czy nie, zatwardzamy się w urazę, gorycz, słuszne oburzenie – zatwardzamy się w jakikolwiek sposób, nawet w poczuciu ulgi, poczuciu inspiracji.

Pół wieku po tym, jak Alan Watts zaczął wraz ze swoimi naukami wprowadzać nauki Wschodu na Zachód Clarion wzywa do obecności jako antidotum na niepokójChödrön wskazuje na chwilę obecną – jakkolwiek niepewną i trudną – jako na jedyne podłoże przebudzenia całego życia:

Ta chwila jest idealnym nauczycielem i zawsze jest z nami.

[…]

Możemy być z tym, co się dzieje i nie oddzielać się. Przebudzenie można znaleźć w naszej przyjemności i bólu, naszym zamieszaniu i naszej mądrości, dostępnej w każdej chwili naszego dziwnego, niezgłębionego, zwyczajnego życia.

Ilustracja autorstwa Lisbeth Zwerger z A specjalne wydanie baśni braci Grimm

Jej zdaniem pozostawanie obecnym i intymnym w danej chwili wymaga opanowania maitri — buddyjska praktyka miłującej dobroci wobec siebie, to najtrudniejsza sztuka współczucia sobie. Ona kontrastuje maitri z typową zachodnią terapią i metodą samopomocy w radzeniu sobie z kryzysami:

Co sprawia maitri zupełnie inne podejście polega na tym, że nie próbujemy rozwiązać problemu. Nie staramy się sprawić, by ból zniknął lub stać się lepszą osobą. W rzeczywistości całkowicie rezygnujemy z kontroli i pozwalamy, aby koncepcje i ideały rozpadły się. Zaczyna się to od uświadomienia sobie, że cokolwiek się wydarza, nie jest ani początkiem, ani końcem. Jest to ten sam rodzaj normalnego ludzkiego doświadczenia, które przydarza się codziennym ludziom od zarania dziejów. Myśli, emocje, nastroje i wspomnienia przychodzą i odchodzą, a podstawowa teraźniejszość jest zawsze tutaj.

[…]

Pośród całego ciężkiego dialogu ze sobą, zawsze jest otwarta przestrzeń.

Inną buddyjską koncepcją sprzeczną z naszymi zachodnimi mechanizmami radzenia sobie jest określenie tybetańskie wy, tang che. Chödrön wyjaśnia jego konotacje, przywołując na myśl nacisk Camusa na ożywiającą moc rozpaczy:

The człek część oznacza „całkowicie, całkowicie”, a reszta oznacza „wyczerpany”. Całkowicie, „ye tang che” oznacza całkowicie zmęczony. Moglibyśmy powiedzieć „całkowicie dość”. Opisuje doświadczenie całkowitej beznadziei, całkowitej rezygnacji z nadziei. To ważny punkt. To jest początek początku. Nie tracąc nadziei – że jest gdzieś lepiej, że jest ktoś lepszy – nigdy nie pogodzimy się z tym, gdzie jesteśmy i kim jesteśmy.

[…]

Cierpienie zaczyna się rozwiewać, kiedy kwestionujemy wiarę lub nadzieję, że jest gdzie się ukryć.

Dziesiątki lat po proklamacji Simone de Beauvoir ws ateizm i ostateczna granica nadzieiChödrön wskazuje, że w sercu podejścia buddyzmu nie leży eskapizm religijny, ale realizm filozofii świeckiej. A jednak te prymitywne rozgraniczenia nie oddają subtelności tych nauk. Wyjaśnia:

Różnica między teizmem a nieteizmem nie polega na tym, czy ktoś wierzy w Boga, czy nie. Teizm to głęboko zakorzenione przekonanie, że trzeba trzymać się za rękę: jeśli będziemy robić właściwe rzeczy, ktoś nas doceni i zaopiekuje się nami. Oznacza to myślenie, że zawsze będzie dostępna opiekunka, kiedy jej będziemy potrzebować. Wszyscy jesteśmy skłonni zrzec się naszych obowiązków i przekazać naszą władzę czemuś zewnętrznemu. Nonteizm relaksuje się w obliczu dwuznaczności i niepewności chwili obecnej, bez sięgania po cokolwiek, co mogłoby się chronić.

[…]

Beznadzieja jest podstawą. W przeciwnym razie wyruszymy w podróż z nadzieją uzyskania bezpieczeństwa… Rozpocznij podróż bez nadziei, że upadniemy ci pod nogi. Zacznij od beznadziei.

[…]

Kiedy inspiracja została ukryta, kiedy czujemy się gotowi się poddać, jest to czas, w którym uzdrowienie można znaleźć w samej czułości bólu… Pośród samotności, pośród strachu, pośród poczucia niezrozumienia i odrzucenia, bije serce wszystkich rzeczy.

Sztuka z Lew i ptak przez Mariannę Dubuc

Tylko dzięki takiemu aktywnemu współczuciu własnej ciemności, sugeruje Chödrön, możemy zacząć oferować autentyczne światło komukolwiek innemu, aby stać się siłą blasku w świecie. Ona pisze:

Nie wyruszamy na ratunek światu; Zaczęliśmy zastanawiać się, jak sobie radzą inni ludzie i zastanawiać się, jak nasze działania wpływają na serca innych ludzi.

Uzupełnij niezwykle uziemiające i podnoszące na duchu Kiedy wszystko się rozpada z Camusem siła charakteru w trudnych chwilachErich Fromm co tak naprawdę oznacza miłość własnai Nietzsche dalej dlaczego satysfakcjonujące życie wymaga obejmowania, a nie uciekania przed trudnościamia następnie ponownie odwiedź Chödrön sztuka odpuszczania.

źródło

0 0 głosów
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
Wszystkie
Follow by Email
LinkedIn
Share
Copy link
Adres URL został pomyślnie skopiowany!
0
Would love your thoughts, please comment.x