Chodzi o to, że tak się dzieje, że nigdy nie możemy tego uwolnić. Nawet przebaczenie, za to Moc elementarnanigdy nie może zgiąć strzały czasu, może tylko sumować dziurę, którą robi w sercu. Rozpacz, który odwiedza wszystkich w pełni żywy, jest po prostu odruchowym drżeniem rezygnacji w obliczu nieodwracalnego życia. „Nie ma miłości do życia bez rozpaczy życia”, Albert Camus napisał – Proste równanie, którego matematyka spędzamy życie na nauce. Pocieszenie jest abakusem, na którym się go uczymy – ten mały i potężny akt oporu wobec rezygnacji, ten delikatny zasięg do znaczenia, gdy bezstronna ręka Chance porywa od nas, co jesteśmy kochani.
Dwie dekady temu, kiedy po raz pierwszy zacząłem pisać Co by się stało Marginalianbył to wyłącznie zasięg pocieszenia. (W niektóre podstawowe sposoby. Przed rozpaczy wcześniej – wszystkie tysiąclecia tych, którzy kochali, zagubili się, śpiewali i żałowali, ten wspólny zapis odporności, tej ogromnej otwartej łaski przeciwko nieczystej pięści rzeczywistości.
Tego też szuka Michael Ignatieff O pociechę: znajdowanie ukojenia w ciemnych czasach (Biblioteka publiczna) – Jego poszukiwanie tej wiecznej linii pewności życia w dwóch tysiącleciach życia, od tych, którzy jawnie pisali o problemie bycia żywym, po tych, którzy próbowali rozwiązać to życiem i sztuką, od Montaigne i Camusa po Gustava Mahlera i Anny Akhmatova.

Często rozumiemy, co coś jest, dotykając jego granic. Odwiedzając starego przyjaciela, który niedawno stracił swoją żonę, Ignatieff uważa go za „naprawdę niespójnego”, jego żal jest tak ogromny i niewysłowiony, że język między nimi sprowadza się do ciszy, ból jego przyjaciela „głęboka samotność, której nie można podzielić”. Odzwierciedla:
Aby zrozumieć pocieszenie, trzeba zacząć od momentów, w których jest to niemożliwe.
A jednak coś w nas – jakiś spokojny odruch przetrwania, pewne uparte powstanie duszy – naciska, naleganie na możliwość, imperatyw życia. Definiowanie pocieszenia jako „argumentu o tym, dlaczego życie jest takie, jakie jest i dlaczego musimy kontynuować”, pisze Ignatieff:
Konsola. Pochodzi z łaciny konsolaaby razem znaleźć ukojenie. Pocieszenie jest tym, co robimy lub staramy się robić, kiedy dzielimy się nawzajem cierpienie lub staramy się znieść własne. Szukamy, jak kontynuować, jak kontynuować, jak odzyskać przekonanie, że warto żyć.
Przez tysiąclecia przekonanie to było dziedziną religii, z jej obietnicą zbawienia w innym świecie, aby rekompensować nasze cierpienie w tym. Ponieważ jednak wiara, w przeciwieństwie do prawdy, nie jest czymś, dla którego test rzeczywistości może zapewnić binarną weryfikację lub fałszowanie, istnieje wiele prawdziwych ścieżek tej samej wiary. Aby znaleźć pocieszenie „nie musimy wierzyć w Boga”, pisze Ignatieff, „ale potrzebujemy wiary w ludzkie istoty i łańcuch znaczeń, które odziedziczyliśmy”. Śledzenie tego łańcucha z rzymskich stoików („który obiecał, że życie mniej boli, gdybyśmy nauczyć się zrzesić próżność ludzkich życzeń”) do Montaigne i Hume’a („który zapytał, czy kiedykolwiek moglibyśmy rozpoznać jakiekolwiek wielkie znaczenie dla naszego cierpienia” ) Dla nas kontrastuje pocieszenie filozofii z koncepcją religii, aby zaoferować przyczółek wśród piasków rozpaczy:
Ci myśliciele dali również głos namiętnemu przekonaniu, że wiara religijna przegapiła najważniejsze źródło pocieszenia wszystkich. Sensa życia nie można było znaleźć w obietnicy raju, ani w opanowaniu apetytów, ale codziennie żyjąc. Pocieszanie pocieszenia miało pocieszyć się z miłości do życia takim, jaka jest tu i teraz.

Paradoksalnie głównym wyzwaniem pocieszenia jest to, jak zamieszkać tu i teraz bez skamieniania się w wiecznym teraźniejszości. Nasze prywatne cierpienie ma wielką samotność i jest to w dużej mierze samotność w czasie, ponieważ cierpi z nas, rozbit Wyspa teraz, tak jałowe i niegościnne, że przestajemy zobaczyć horyzont wówczas. Właśnie dlatego, gdy nie można patrzeć w przyszłość, zbliżając się spojrzenie wstecz – na przeszłość, której możliwej przyszłości teraźniejszość jest żywym dowodem, dla ludzi, którzy zbyt czuli, że ich cierpienie nie było możliwe, a mimo to żyło. Ignatieff pisze:
Widzieć siebie w świetle historii, jest przywrócenie naszego związku z pocieszeniem naszych przodków i odkrycie naszego pokrewieństwa z ich doświadczeniem… pocieszenie jest solidarnością w kosmosie – utrzymanie towarzystwa w pogrążonej w żałobie, pomagając przyjacielowi w trudnej chwili ; Ale jest to również akt solidarności w czasie – sięganie do martwych i czerpiąc znaczenie ze słów, które pozostawili… Te prace pomagają nam znaleźć słowa na to, co jest bez słowa, dla doświadczeń izolacji, które uwięzią nas w ciszy.
Ponieważ pocieszenie jest antypodem rezygnacji, który jest gatunkiem cynizmu dotyczącym możliwości i ponieważ Nadzieja jest antypodą cynizmupocieszenie i nadzieja są nierozłączne:
Zasadniczym elementem pocieszenia jest nadzieja: przekonanie, że możemy wyzdrowieć po straty, porażce i rozczarowaniu oraz że czas, który pozostaje dla nas, jakkolwiek krótki, oferuje nam możliwości zacząć od nowa, być może nie udaje się, ale jak powiedział Beckett, nieudane, nieudane, nieudane, nieudane, nieudane, nieudane, nieudane, nieudane, nieudane, nieudane. lepsza. Ta nadzieja pozwala nam, nawet w obliczu tragedii, pozostać wyłączona.
[…]
Istnieją pewne straty, które są nieodpowiednie; niektóre doświadczenia, z których nie możemy w pełni wyzdrowieć; Niektóre blizny, które się leczą, ale nie zanikają. Wyzwaniem pocieszenia w naszych czasach jest znoszenie tragedii, nawet jeśli nie możemy znaleźć dla niej znaczenia i kontynuowanie życia w nadziei.

A jednak Ignatieff podsumowuje, bez względu na to, jak bardzo możemy znaleźć u tych, którzy żyli przed nami, ostatecznie – w końcu – Jak wszyscy ostatecznie odkrywamy – „Każdy z nas musi stworzyć dla siebie cel i mieć nadzieję na utrzymanie nas”. Wyznacza ten twórczy akt ducha:
Pocieszenie jest zarówno świadomym procesem, w którym szukamy znaczenia dla naszych strat, a jednocześnie głęboko nieświadomym przedsięwzięciem, w zakamarkach naszych dusz, w których odzyskujemy nadzieję. Jest to najbardziej żmudna, ale także najbardziej satysfakcjonująca praca, jaką wykonujemy, i nie możemy jej uciec. Nie możemy żyć w nadziei, nie licząc ze śmierci, a ze stratą i porażką.
[…]
W następujących etapach powrotu do zdrowia zaczynasz od użalania się nad sobą, dopóki nie nadaje się na ciebie, że w życiu jest wiele gorszych rzeczy. W następnym etapie mówisz sobie, że dałeś to z siebie wszystko, choć pozostaje bolesne, aby przyznać, że najlepszy nie był wystarczająco dobry. Potem próbujesz pozwolić, aby wszystko odejść, ale odkryć, że nie ma dnia, w którym nie żałujesz, że nie byłeś mniej naiwny i samozwańczy. Ale pod koniec tej podróży w końcu rozumiesz… że musisz przejąć własność całej osoby, którą kiedyś byłeś, z dumą, i weź odpowiedzialność tylko za te części porażki, które były same . W ten powolny, okręgowy, ledwie świadomy sposób zaczynasz się pocieszyć.
Pocieszenie oczywiście nigdy nie jest trwałe, zawsze musi być wzmocnione i ponowne ponowne, jeśli chodzi o utrzymanie nas i koncentrujące się, ponieważ w każdym z nas istnieje wahadło, które ciągle wymieniają się nadzieją a rozpaczą. Najgłębsza pocieszenie znajduje się, gdy przestaniemy identyfikować się z wahadłem i pamiętamy Jesteśmy sam czasw rękach, którego żaden stan nie jest stały i nie ma czuje się ostatecznego.

