Zakazy rozmów telefonicznych w szkołach: wielka polityka, przeciętna polityka edukacyjna

- Technologia - 2 czerwca, 2026
Zakazy rozmów telefonicznych w szkołach: wielka polityka, przeciętna polityka edukacyjna
26-letni redaktor technologiczny w Echo Biznesu, to energiczny i błyskotliwy dziennikarz…
wyświetleń 7mins 0 opinii
Zakazy rozmów telefonicznych w szkołach: wielka polityka, przeciętna polityka edukacyjna

z nie ma-magicznej-różdżki dział

Przed obecną falą przepisów zakazujących używania telefonów komórkowych w szkołach opublikowaliśmy artykuł od niektórych badaczy, którzy przyglądali się, jak podobne zakazy pracowali w Australii i doszli do wniosku, że… nie. W najlepszym przypadku badanie wykazało, że dowody dotyczące zakazów korzystania z telefonów w szkołach są „słabe i niejednoznaczne”. Autorzy ci zasugerowali, że zamiast wprowadzać całkowity zakaz, politycy powinni pozostawić tę kwestię samym szkołom, aby określiły, co jest najlepsze.

Nie powinno zatem dziwić, że dwa lata później, po wejściu w życie wielu podobnych zakazów w USA,… badania okazują się (jak się domyślacie) słabe i niejednoznaczne. The nowe badanie z Krajowego Biura Badań Ekonomicznych (NBER) niektórzy ludzie kręcą głowami, ponieważ mogą znaleźć nie ma dowodów na lepsze wyniki uczniów w szkołach.

Szkoły, które przyjęły surowe zakazy – wymagające od uczniów trzymania urządzeń w zamkniętych kieszeniach przez cały dzień szkolny – odnotowały znaczący spadek liczby osób korzystających z telefonów komórkowych. Jednak średnio w tych miejscach wyniki testów nie wzrosły. Początkowo zakaz używania telefonów prowadził do wyższych wskaźników zawieszeń.

Nie oznacza to jednak, że szkoły powinny być bezpłatne dla wszystkich. Ale po raz kolejny byłoby miło, gdyby politycy, media i inni komentatorzy mogli w końcu (choć raz) uznać, że całkowite zakazy technologiczne prawie nigdy nie są rozwiązaniem. Relacja między studentami a technologią jest złożona i zróżnicowana i nie ma pojedynczego wpływu w jednym kierunku. Zamiast tego jest to w dużym stopniu zależne od kontekstu i osoby.

Rozsądne, zróżnicowane podejście polega na (1) lepszym wyposażeniu nauczycieli w narzędzia umożliwiające elastyczność, (2) lepszym kształceniu uczniów w zakresie kompromisów wynikających z korzystania z technologii oraz (3) ulepszaniu ogólnego środowiska edukacyjnego przy faktycznym uznaniu, że kontekst ma znaczenie.

Oczywiście, jeśli dzieci siedzą cały dzień w klasie i wpatrują się w telefony, zamiast zwracać uwagę na nauczyciela, jest to problem. Istnieją jednak sposoby poradzenia sobie z tym konkretnym scenariuszem, które nie wymagają całkowitego zakazu. Dla niektórych szkół całkowity zakaz mógłby mieć absolutnie sens, a dla innych nie.

Przerabiamy to w naszym lokalnym okręgu szkolnym, gdzie od kilku lat liceum (po przestudiowaniu, a następnie przetestowaniu różnych rozwiązań) w każdej klasie umieściło tablice z kieszeniami, gdzie uczniowie byli proszeni o odkładanie telefonu na początku każdych zajęć. Stwarzało to pewne wyzwania, na przykład gdy niektórzy nauczyciele używali telefonów w kieszeni jako skrótu do sprawdzania obecności, a niektórzy uczniowie (w tym moje dziecko) w ogóle nie mieli przy sobie telefonu w szkole (wówczas z własnego wyboru). Oznaczało to jednak również, że dzieci mogły mieć przy sobie telefony między zajęciami i podczas lunchu.

Nie jest to idealne rozwiązanie, ale jest to ważna kwestia: nic nie jest rozwiązaniem idealnyma udawanie, że jest inaczej, jest problemem.

Ale potem Kalifornia uchwalił nowe prawoco wymagało od szkół opracowania planów zakazu używania telefonów. Chociaż prawo nie było tak rygorystyczne, jak wiele innych przepisów dotyczących zakazu korzystania z telefonów w szkołach i faktycznie dać szkołom większą swobodę w tworzeniu polityki dla własnej społeczności, zaowocowało to już dużą ilością zmarnowanego czasu, gdy nasz okręg szkolny uznał, że musi wrócić do deski kreślarskiej i opracować nowy plan zakazu korzystania z telefonów, mimo że stary wydawał się działać przyzwoicie dobrze.

W ostatniej chwili Kalifornia to zrobiła nawet zmniejszone pierwotnego prawa, dając szkołom jeszcze większą swobodę, ale także więcej zamieszania.

Ale cały ten epizod cuchnie typowym odruchem politycznym i medialnym: „musimy coś zrobić, to jest coś, dlatego to zrobimy”.

Pozwolenie społecznościom i szkołom na decydowanie, jak najlepiej radzić sobie z rozproszeniami w szkole, wydaje się znacznie bardziej odpowiednim podejściem. Częścią tego jest uczenie wszystkich, że nie ma magicznego rozwiązania problemów. Dzieci są w szkole, żeby się uczyć, a częścią tej nauki powinno być „hej, nie powinieneś wpatrywać się w telefon przez cały dzień, ale nie powinno też obowiązywać prawo zmuszające cię do odłożenia telefonu”.

Nowe badanie jedynie potwierdza to, co wykazały już wcześniejsze badania. Całkowite zakazy sprzyjają dobrym komunikatom prasowym. Nie czynią z nich lepszych uczniów.

Ciężka, nieestetyczna praca polegająca na faktycznym ulepszaniu edukacji – lepiej wyposażeni nauczyciele, bardziej zaangażowane klasy, uczniowie, których nauczono krytycznego myślenia o korzystaniu z technologii – nie mieści się w ulotce kampanii. Dlatego zamiast rozwiązań otrzymujemy przepisy.

Zapisano pod: Kalifornia, edukacja, telefony, zakazy korzystania z telefonów w szkole, szkoły, wiek dojrzewania

źródło

0 0 głosów
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
Wszystkie
Follow by Email
LinkedIn
Share
Copy link
Adres URL został pomyślnie skopiowany!
0
Would love your thoughts, please comment.x