
Ceramika pojawiła się w moim życiu Płyty ptaków Miałem rok wcześniej – nagle, tajemniczo, jako mechanizm radzenia sobie z zamieszaniem i kataklizmami życia. Zachowałem się przed rozbijającą się kolizją z jedną z najbardziej banalnych i brutalnych prawd życia – że złamani ludzie łamie ludzi – i musiałem zrobić, aby wykonać dzieło Niesprawcającego, aby znów poczuć całość; Potrzebowałem czegoś, aby zakotwiczyć mnie do ciągłego życia, do plastyczności bycia niezbędnym do przekształcenia traumy w samozadowolenie.
Codzienna praktyka twórcza to konsekracja niezniszczalnej w USA i technologią zaufania. Ogranicz potrzebę zrobienia czegoś, co mimo to się utrzymuje, zacząłem brać cotygodniowe lekcje garncarskie Najwspanialszy nauczyciel. Każdego dnia przez wiele godzin siedziałem za kierownicą, krążyna I szukam mojego centrum. Skóra na krawędzi moich dłoni stała się surowa. Pęknęły moje paznokcie, spadły. Zacząłem marzyć w glinie.
Pewnego ranka obudziłem się opętaniem, aby zrobić małe symboliczne naczynia do zakopania tego, co nie służy, które należy pozostawić (przekonania, projekcje, nawyki bytu), ale także za zabezpieczenie tego, co najbardziej warto trzymać, pielęgnować, walczyć – w związku, powołania, w dubie.
Nazywałem je urnami do życia.

W jakiś sposób nie czuli się różni od mojej podstawowej praktyki pisania – wszystkie twórcze prace z tego samego źródła: zrozumienie naszego ludzkiego doświadczenia, daje kształt naszego cierpienia i naszej radości, aby znaleźć drogę do siebie i wrócić do siebie na tej pustyni, żyjemy poniżej baldemii setek trylionów synapsów zdolnych do żalu i pieśni.
Zrobiłem urnę dziennie. Użyłem wszystkiego, od liter stuletniego pisania po zestawy znaczków dla dzieci, aby zaimponować każdemu z nich, słowa trzymają się w zamkniętej pętli wzdłuż obwodu-przypomnienie, że nasze niezbędne straty Wykorzystanie tego, kim jesteśmy, że to, co zachowujemy nasze rozbicia, składa mozaikę naszego życia, że proces ten trwa.




Każda urna ma inny kształt i kolor. Niektórzy mają upiorną, wielką niebieską czapkę – Najbliższa rzecz, jaką mam ducha – czając się w glazurze. Niektóre są ozdobione czasem zaufania. Niektórzy pękają, niektórzy spłukają, większość miała własny umysł na temat oszklenia ortogonalnego do wektora mojego zamiaru. Wszystkie są ponumerowane sekwencyjnie z liczbą dnia. Wszystkie są niedoskonałe, nierówne i całkowicie swoje – jak ludzie, których kocham najbardziej.




Postanowiłem zrobić je przez czterdzieści jeden dni, a potem zacznij rozdawać je na moje czterdzieści pierwszych urodzin ludziom, którzy uczynili moje życie bardziej ożywionymi-niektórzy z filarami mojego prywatnego świata, a reszta: wsparcie od czytelników sprawia, że moje życie jest dosłownie ożywione, zakładając jedzenie na moim stole i książce na moich półkach, tak, ale także przyczyniają się do tego, co czyni to, bez konstytucji suchy, bez sensownego, nie jest to sama, że nie jest to samo, że nie jest to samo, że nie jest to samo, że nie jest to samo, że nie jest to samo, że nie jest to, że nie jest to, że nie jest to, że nie jest to, że jest to wartość. Entuzjazm, w rozmowie ze sobą jest tylko szalona monolog naszej nieskończonej samotności.

Aby uwzględnić miłosierny fakt, że jestem człowiekiem, a nie fabryką-istnieje tylko 41 urn-i uniknąć niegrzecznego przywileju aukcji, pozwolę, aby bezstronna ręka Chance ich rozpowszechniła: wejść do loterii, ofiarować Do 5 sierpnia w dowolnej kwoty, która jest dla ciebie odpowiednia, ale zakończ ją dziesiętną .41, niezależnie od tego, czy wynosi 1,41 USD, czy 1000,41 USD. (Pomoże mi to oddzielić loterię URN od regularnych darowizn.) Faworyzujmy moralność nad matematyką – nie manipulacja prawdopodobieństwem, dokonując wielu wpisów: tylko jeden na osobę, więc możemy pamiętać, że wszyscy jesteśmy równi jako dzieci.

Jeśli chodzi o wynik mojego eksperymentu w zaufaniu: około 30 dnia, zdałem sobie sprawę, że pod powierzchnią mojej świadomości coś zaczął we mnie zmieniać, przemieszczając mój krajobraz emocjonalny. Moje poddanie się procesie – uczynienia i żalu, to wieczne równanie trzymania się podczas puszczania straty – zmieniło mnie, zmieniło pokój w moim sercu wypełniony gliną w komnatę pełną pieśni.
Nagle rzucił świat z całym jego cudem, wszystko, co przestałem widzieć lub przestałem sobie wyobrazić – świetliki, porost, miłość.
Puszczając odejście, odkryłem to, co najbardziej warto się trzymać: wiedzę, że wyobraźnia życia jest zawsze większa niż w przypadku żywych.
