
Marginalista był urodzony 23 października 2006 r jako swego rodzaju notatnik terenowy z mojej wyprawy po bezdrożach życia w poszukiwaniu drogowskazów. Żyjemy w dziesiętnym świecie, który uwielbia okrągłe rocznice, liczby, które polerują idealną krawędź zera. Ale dla mnie 19 jest liczbą o wiele bardziej znaczącą niż 20.
Miałem 19 lat, kiedy opuściłem Bułgarię, wówczas najbiedniejszy kraj w Europie i najbardziej różnorodny biologicznie na kilometr kwadratowy. Wyjechałem sam, za 800 dolarów, które moja rodzina zebrała, aby rozpocząć nowe życie od zera na innym kontynencie, w nie do poznania innej kulturze, wśród ekosystemów pełnych form życia, których nigdy nie widziałem, a wszystko to pod warunkiem, że edukacja w zakresie sztuk wyzwolonych nauczy mnie, jak żyć. Zamiast tego znalazłem się w industrialnym modelu uczenia się, który szkoli umysł, by stał się maszyną, która osiąga doskonałe wyniki w standardowych testach, jednocześnie całkowicie omijając ducha. Pracując na czterech stanowiskach, żeby za to zapłacić, byłem zbyt wyczerpany i zdezorientowany, by nawiązywać przyjaźnie, byłem samotny, zagubiony i pogrążony w głębokiej depresji.
„Myślisz, że twój ból i złamane serce są bezprecedensowe w historii świata, ale potem czytasz” – James Baldwin (o którym nigdy nie słyszałem) zauważył, patrząc wstecz na swoje życie.
I tak przeczytałem.

Czytałam Arystotelesa (którego moja babcia cytowała od dzieciństwa) i Susan Sontag (o której też nigdy nie słyszałam), odkryłam Maurice’a Sendaka i Ruth Krauss (utwierdzając mnie w przekonaniu, że wspaniałe książki dla dzieci są filozofie życia w przebraniu), zatraciłem się i znalazłem się w Liście Trawy.
Mój umysł znalazł się na marginesie tego, co przeczytałem. Zacząłem o tym pisać, potem o tym, potem dalej i tak się stało Marginalista.
Aby uczcić dziewiętnaście lat istnienia firmy, zrobiłem coś innego niż zwykle roczny wykaz wiedzy życiowej i połączyłem dwie ożywiające siły mojego obecnego życia – zdania i ceramikę – zalewając gliną myśli, które noszę w sobie przez lata, które we mnie pozostały, prawdy, których nauczyłem się na własnej skórze, a które wciąż zwyczajowo zapominam, wciąż uczę się na nowo. Niektóre z tych zdań pochodzą z moich opublikowanych książek, inne z Marginalny eseje, niektóre z moich wróżby ptakówniektóre z prywatnych stron mojego dziennika. To wszystko są rzeczy, które chciałbym, żeby ktoś mi powiedział na początku tzw. dorosłości.






Ceramika wydawała się odpowiednim medium – glina uczy tak wiele sztuka trzymania się i odpuszczaniapiec uczy tak wiele ilość relacji. Eksperymentowałem z różnymi formami literowymi, od pieczątek dziecięcych po czcionki typograficzne w stylu vintage, aż w końcu zdecydowałem się na stuletni mosiężny alfabet do rzeźbienia w skórze, który wydawał się najszczęśliwszy w glinie.


Każda miska jest inna, każda niedoskonała, każda – jak samo życie – jest dziełem czasu i miłości, tego, co zamierzone i nieprzewidywalne, chemii i przypadku. Żaden z wyjątkiem jednego nie okazał się dokładnie taki, jak zamierzono.



Chociaż każde ludzkie życie nadaje swój własny, niepowtarzalny sens w akcie życia, pod nim kryją się te same podstawowe nadzieje i lęki, te same nieśmiałe tęsknoty i krzyczące namiętności – wszyscy zawsze uczymy się tych samych lekcji, pod różnymi postaciami i przez różnych nauczycieli.
Aby uczcić to pokrewieństwo, oddaję miski wam – czytelnikom, którzy umożliwili temu dziełu miłości pozostanie wolne, wolne od reklam, wolne od sztucznej inteligencji i w pełni ludzkie przez dziewiętnaście lat. Podobnie jak w przypadku urny do życiapozwolę przypadkowi rozwiązać różnicę w skali – tak wielu ludzi, tak mało misek – poprzez losowanie. Aby wejść, ofiarować w dowolnej kwocie, która jest dla Ciebie odpowiednia, ale zakończ ją ułamkiem dziesiętnym 0,19, niezależnie od tego, czy jest to 1,19 USD, czy 1000,19 USD. (Pomoże mi to oddzielić loterię na urny od zwykłych datków.) 23 listopada ci, do których uśmiechnął się los, otrzymają ode mnie prywatną wiadomość i przekażemy kruche atomy pocztą. (A jeśli nie przeżyją, będzie to piękne przypomnienie, że wszystkie zdania się łamią.)









