
Oto my, żyjąc życiem jasnym i nietrwałym jak mak, twardym i błyszczącym jak obsydian. Wiemy, że tacy są całkowicie nieprawdopodobneże my pobłogosław ich jasną nieprawdopodobność z każdym przebłyskiem wdzięczności za to wszystko, że jeśli będziemy uważnie i hojnie zwracać uwagę, zawsze zostaniemy odwdzięczeni radością, która jest klamką do drzwi na świat. A jednak wciąż i wciąż decydujemy się na życie w klatce narzekania, zbyt zajęci tym, jak wola życia zdradziła nasze pragnienia.
Wyobraź sobie, że rozsuwasz kraty i wychodzisz. Wyobraź sobie, że budzisz się z przypływem radości ze względu na wszystko, czego nigdy nie obiecano, a mimo to otrzymałeś – drzewa i muzykę, chmury i świadomość, kobaltowe oko przegrzebka, złoty wachlarz miłorzębu, alabastrowy żyrandol z fajki duchów.
W naszym wieku rywalizacji w pokłonie jest to stanie na głowie, które trudno utrzymać przez dłuższy czas. Ale można to wytrenować. Można stać się wystarczająco silnym, aby być delikatnym, to prawda.
Artystka i poetka Rachel Hébert oferuje jasny skrawek poligonu w Księga podziękowań: katalog wdzięczności — jedna z najcudowniejszych książek, jakie kiedykolwiek spotkałem, drżąca z nieustannej czułości wobec oszołomienia bycia żywym.
Ze stronic promieniuje zaproszenie, wyrażone w obrazach i wierszach, aby otworzyć „słoneczny fort twojej uwagi” i wpuścić świat do środka, w całej jego drobnej i majestatycznej piękności: stalaktyty i hiszpański mech, pajęczyny i świetliki, śnieg i wołanie sowy śnieżnej, zdolność serca do „naglącej, błyskotliwej, przerywającej miłości”.
To, co się wyłania, to modlitwa („więcej wiolonczel, dotyku i deszczu, proszę”) i śpiew pochwalny („korzenie chwytają, rzeźbi kanion, kręgosłup utkany z fiszbin sprzed tysiąca lat”) – podręcznik, jak żyć we wdzięczności („to, co działa, potrzebuje twojej pochwały”) i stwierdzenie teologiczne („nie musisz nic robić, aby przynależeć”).
Smak:
Co mówimy na tęsknotę?
Jeśli siedziałeś w chłodzie
porannej ciemnościi obserwowałem głęboki błękit
westchnął i zarumienił się, wzruszonyprzez ciepłą krzywą świtu
i wtedy bardziej różowy niż różowymorela miękka i rozprzestrzeniająca się
blask, wiesz. Wiesz, że.
Jak
— w tej mglistej paradzie brutalności —
może wszystko będzie dobrze?Ale jeśli zaniepokoimy go światłem,
trenuj nasz wzrok
zbuntowane dobro,i pracować
żeby to zrobić
prawdziwszy.
Pod twarzą
wody,
zastanawiać się.W ciemnym lesie,
brama.W rozdziale
zwane zagubieniem,
przyjaciel.Cała pomoc
nie mogliśmy
jeszcze zobacz.
Nie zawsze może być wygodnie.
Więc pokochaj tysiąc noży, gdy wchodzą
i zobacz, jak twój kształt wciąż siedzi.Zobacz, że i Ty należysz do łap
miękkiego, cichego głodu, aż do splątanego pragnienia
korzenie, aż po srebrzyste konstelacje.Wiedz, że nie jesteś bardziej chory niż reszta z nas.
Wielki sekret polega na tym, że nikt inny nie może ci się przeciwstawić.
Brudny, tak. I cudowne.
Co więcej, niż widzimy
w tym świecie, w który jesteśmy wtłoczeni,
jego przenikliwe szczekanie?Za to, co budujemy, mówimy i rujnujemy –
nasze wysiłki, nasz gniew.Do muzyki.
Na skrzydła.






