
Nie ma nic złego w tym, że Twoje serce nadal sięga po coś miękkiego.
Nie ma w tym nic złego, jeśli nawet po tym wszystkim, przez co przeszedłeś, głębsza część twojej duszy nadal ma nadzieję na miłość, która daje poczucie bezpieczeństwa. Ten rodzaj miłości, który nie przypomina występu, pola bitwy czy serii mieszanych sygnałów ubranych w pasję, zrozumienie czy świętość. Nie ma nic złego w wierze w delikatną miłość. W stałej miłości, miłości intencjonalnej, miłości głębokiej duszy. Rodzaj połączenia, w którym nie musisz się udowadniać, aby zostać wybranym. Rodzaj połączenia, który spotyka Cię tam, gdzie jesteś, który jest Twoim świadkiem i który zostaje.
To dla Ciebie przypomnienie, że nie musisz przepraszać za pragnienie takiej głębi i pewności.
Nie musisz utwardzać swojej miękkości ani odcinać jej od kości, żeby być postrzeganym jako osoba godna wyboru. Nie ma nic głupiego w pragnieniu życzliwości na tym świecie. Nie ma nic niedojrzałego w pragnieniu miłości, która jest konsekwentna, miłości jasnej i troskliwej. To nie jest naiwność – to jest rozeznanie, to jest świętość.
Są ludzie, których spotkasz w rękach życia, którzy będą próbowali cię przekonać, że prawdziwa miłość zawsze rani. Że potrzebuje napięcia, żeby poczuć, że żyje, że chemia i chaos są powiązane z tym doświadczeniem, że na miłość zarabia się poświęceniem, wyrachowanym dążeniem, czasem pogrzebaniem własnych potrzeb lub czułości, aby zakorzenić się w spokoju. I jeśli jest to jedyna miłość, jaką kiedykolwiek znałeś, jeśli jest to jedyna miłość, jaką kiedykolwiek przeżyłeś, ludzką rzeczą jest zadać sobie pytanie, czy wierzysz w coś głębszego, w coś innego.
Ale twoje serce nie zostało stworzone jako dom, w którym można mieszkać zamęt i ból. Nie został stworzony, aby błagać o uwagę lub być wdzięcznym za niedopieczoną miłość. Nie został stworzony, aby samodzielnie dźwigać ciężar związku, nazywając go miłością, jednocześnie głodując czegoś więcej. Nie został stworzony po to, by rozłożyć się na smaczne fragmenty, które można było znieść, zaakceptować lub zatrzymać. Bóg nie stworzył twojego serca tylko po to, żeby takie było tolerowane — sprawił, że go ceniono, aby go wyraźnie widziano, aby był szanowany.
Miłość, która została dla ciebie napisana, nie będzie wymagać od ciebie porzucenia siebie, aby ją otrzymać.
Nie zostałeś stworzony do czegoś, co jest odbiciem fałszywej doskonałości. Zostałeś stworzony do obecności. Zostałeś stworzony do uczciwości. Zostałeś stworzony dla kogoś, kto jest zakorzeniony, dla kogoś, kto nie postrzega twojej czułości jako ciężaru, dla kogoś, kto postrzega twoje serce tylko jako wyjątkowe i cenne. Zostałeś stworzony dla kogoś, kto postrzega twoją miękkość jako świętość – nie coś, co należy oswoić, ale raczej coś, co należy celebrować, coś, co należy cenić.
Miłość, za którą tęsknisz, nie jest głośna w sposób, w jaki świat często mierzy miłość. To nie jest spektakl ani performans. Nie wiąże się to z wielkimi deklaracjami jednego dnia i zawrotną ciszą następnego. Nie, miłość, w którą masz nadzieję rozbić swoje serce, jest czymś głębszym. Istnieje w sposób, w jaki ktoś pamięta, co jest dla ciebie naprawdę ważne. Istnieje w sposobie, w jaki słuchają, w sposobie, w jaki się pojawiają, w sposobie, w jaki znoszą. Istnieje w sposobie, w jaki do ciebie mówią, gdy nikt inny nie patrzy, w sposobie, w jaki trzymają przestrzeń dla twojej miękkości. Właściwy rodzaj miłości nie polega na objętości ani na niczym, co istnieje na zewnątrz – chodzi o prawdę. Chodzi o świętość.
I taki rodzaj miłości istnieje.
Może nie wyglądać tak, jak tego, czego byłeś świadkiem wcześniej. Może nie nadejść w momencie, o którym zawsze marzyłeś — ale istnieje. To jest to, do czego zostałeś stworzony. Twoje serce nigdy nie zostało stworzone tak, aby sprawiać wrażenie ciężaru. Twoja miękkość nigdy nie miała być ofiarą. Twoja zdolność do głębokiej miłości nigdy nie była błędem – była zwierciadłem Boga, który cię stworzył. Było to zwierciadło ostatecznego rodzaju połączenia.
Nadal można wierzyć w delikatną miłość.
W porządku jest wierzyć, że Bóg nie przeoczył twojej nadziei. Że nie karze Cię tymi opóźnieniami, a raczej chroni Cię przed kosztami rozliczenia. Nie ma nic złego w wierzeniu, że nie było ci przeznaczone spędzić życia w kontaktach, które sprawiły, że kwestionowałeś swoją wartość. W porządku jest wierzyć, że to, o co się modlisz, nie jest poza zasięgiem, nie jest puste w stosunku do twojej przyszłości – po prostu odpowiedź wciąż jest w toku, po prostu miłość wciąż jest pisana.
Dopóki nie nadejdzie, nadal jesteś cały.
Nadal jesteś tego godny. Nadal jesteś przetrzymywany. Nadal możesz wierzyć w więcej – nie z egoizmu czy braku, ale z jasności. Z szacunku dla wersji Twojego serca, która nie myli już bólu z pasją, która nie myli już niekonsekwencji z więzią.
Nie czekasz na ukończenie. Czekasz, aż zostaniesz zaspokojony – w pełni, delikatnie i bez warunków. To nie jest idealistyczne. To jest święte. Wierzcie dalej w coś głębszego, dalej wierzcie w coś zakotwiczonego, bo to istnieje, a Bóg buduje to dla was w tym oczekiwaniu.