
„Ogrodnik kopie w innym czasie, bez przeszłości i przyszłości, początku i końca… Oto Amen poza modlitwą” – napisał Derek Jarman, opłakując swoich umierających przyjaciół, stając w obliczu własnej śmierci i kontemplował sztukę, śmiertelność i opór podczas zakładania ogrodu pomiędzy starą latarnią morską a nową elektrownią jądrową na jałowym, pokrytym gontem brzegu.
Jarman jest jednym z artystów, których Oliwia Laing profile i świętuje w Zabawna pogoda: sztuka w sytuacji awaryjnej (biblioteka publiczna) — jej wspaniała kolekcja medytacje nad sztuką, aktywizmem i poszukiwaniem sensuczerpiąc z życia artystów, których wizja zmieniła sposób, w jaki postrzegamy świat, siebie i innych.

Podsycany przez Jarmana esej Lainga zatytułowany „Raj” zaczyna się od pytania, czy ogrodnictwo jest formą sztuki, a kończy pytaniem, czy sztuka jest formą oporu — niezbędnym narzędziem do budowania ogrodu Eden, jaki według nas ma kwitnąć społeczeństwo.
Ona pisze:
Ogrodnictwo sytuuje Cię w innym czasie, w przeciwieństwie do poruszającej teraźniejszości mediów społecznościowych. Czas staje się kołowy, a nie chronologiczny; minuty rozciągają się na godziny; niektóre działania nie przynoszą efektów przez dziesięciolecia. Ogrodnik nie jest odporny na wyniszczenie i stratę, lecz codziennie styka się z nieustającą dobrą nowiną o płodności. Powraca piwonia, a z gołej gleby wyrastają obce różowe pędy. Koper włoski samosiewnie; nie wiadomo skąd pojawia się mnóstwo kosmosu.
Aby połączyć dwa pytania Lainga, należy w jakiś sposób pogodzić te dwa modele czasowe: czas liniowy, który Grek nazywał chronos i wzdłuż którego wykreślamy wektor postępu i czas cykliczny, lub kairosktóry jest czasem ogrodów i, zdaniem Lainga, czasem społeczeństw. Pragniemy pewności stałego postępu, choć wokół nas reszta natury podlega cyklom. Skąd cykady wiedzą, kiedy obudzić się z siedemnastoletniego snu i wstać miliardami, aby rozpocząć nowe życie, które z kolei powtórzy cykl? A ptaki wędrowne: „Skąd mogą wiedzieć, że nadszedł czas na odlot?”, jak zapytała Nina Simone jej serenada na czas — Nina Simone, która zdecydowała się także nagrać cover utworu Pete’a Seegera „Turn! Turn! Turn! (To Everything There Is a Season)” i która poświęciła wszystko, co miała ruchowi, którego główne troski powróciły rok później ze zdwojoną pilnością, a jego owoce dopiero zaczęły dojrzewać za naszego życia.
Na tym polega paradoks – jak praktykować opór, jeśli czas jest substancją, z której jesteśmy stworzeni, jak zauważył Borges tak ponadczasowo przestrzeganea mimo to żyjemy zawieszeni pomiędzy tymi dwiema równoległymi wersjami czasu, próbując zbudować raj?

„Opór” zawsze był dla mnie zabawnym słowem – słowem, które nie miało bezpośredniego tłumaczenia na mój ojczysty bułgarski, w tym szczególnym kontekście konstruktywnej zmiany społecznej. Wyznacza coś koniecznego, ale niewystarczającego – uszlachetniając i wzmacniając w swych implikacjach przeciwstawiania się złu, ogranicza swoją własną moc, kończąc na tym, co należy wykorzenić, bez wskazania, co i w jaki sposób należy wyhodować w jego miejsce. Pod tym względem podejście do natury ludzkiej oparte na oporze (i zbiorowy produkt uboczny natury ludzkiej, który nazywamy społeczeństwem za obopólną zgodą) jest jak podejście do natury oparte na pestycydach.
„Opór” to słowo szczególnie ograniczone przez elementarny fakt, że istnieją pewne rzeczy po prostu poza zasięgiem oporu, odporne na nasze namiętności i protesty – czasoprzestrzeń, grawitacja, podstawowe prawa, które dały początek naszemu istnieniu i ostatecznie wrócą nas do gwiezdnego pyłu, z którego jesteśmy stworzeni. Twoja twarz opadnie, a kręgosłup ugnie się pod bliźniaczym atakiem grawitacji i czasu, podobnie jak mój, aż nasze atomy całkowicie się rozpuszczą i staną się pożywieniem dla robaka i nawozem dla grzybniowej krainy czarów, z której pewnej wiosny wyrosną dzwonki.
Żadnemu z nich nie możemy się oprzeć.
Ale może – i to właśnie odkupia i uświęca nasze skończone życie ludzkie i nasze ograniczone siły – w ramach tych parametrów jest wystarczająco dużo miejsca i ducha, aby przeciwstawić się temu, co jest trujące dla ideologicznej gleby, którą nazywamy kulturą, i wytrwać w sadzeniu, tak długo jak musimy żyć i z taką hojnością, jaką możemy dać, coś bujnego i pięknego. To, że być może nigdy nie dożyjemy kwitnienia, może być po prostu w porządku. Zasianie nasion to wystarczająca satysfakcja, dla której warto żyć.

Laing ląduje w pokrewnym miejscu. Półtora wieku po rozmyślaniach Thoreau długie cykle zmian społecznych i dodatek po tym, jak Zadie Smith nam o tym przypomniała „postęp nigdy nie jest trwały, zawsze będzie zagrożony, jeśli ma przetrwać, należy go podwoić, przedstawić na nowo i przemyśleć na nowo” Laing pisze po pielgrzymce do grobu Dereka Jarmana:
Czy sztuka jest oporem? Czy możesz zasadzić ogród, aby powstrzymać wojnę? To zależy od tego, jak myślisz o czasie. To zależy od tego, co według ciebie zrobi ziarno, jeśli zostanie rzucone na żyzną glebę. Ale wydaje mi się, że czymkolwiek innym się zajmujesz, warto pielęgnować raj, jakkolwiek go definiujesz i gdziekolwiek on powstaje.
Łuk wszechświata moralnego może nie różnić się tak bardzo od pnia wygiętego przez dzwonki dzwoniące wiosennie, przypominając, że zmiany zachodzą cyklicznie. W końcu każdy łuk jest tylko odcinkiem koła. Czego potrzeba, aby wyciągnąć z tego naszą część pewną ręką, gdy się staramy „poszerzanie naszych kręgów współczucia” bez pewności natychmiastowych rezultatów – oto pytanie, na które każdy z nas odpowiada swoim życiem.
Poeta i ogrodnik Ross Gay jest najbliższy mojej odpowiedzi, wyrażając swoje sprawdzone w życiu przekonanie, że czas spędzony w ogrodzie to czas „ćwiczenie najwyższej uważności”. Kiedy zwijam w dłoni sześć dużych strąków jarmużu morskiego – zaniedbany cud kwitnienia, który odkryłem na stronach dziennika Dereka Jarmana – i wbijam je w wilgotną glebę Brooklynu, gdzie mogą wykiełkować lub nie, coraz bardziej przekonuję się, że uwaga jest podstawową jednostką czasu. Każda chwila, na którą w pełni zwracamy uwagę, jest atomem wieczności. Jakość naszej uwagi jest miarą naszej żywotności – naszego jedynego generatora oporu i wytrwałości.
Wiem, że to prawda: To, co po nas przetrwa, to bezbrzeżne nasiona i gwiezdny pył.

Uzupełnij poetyckim neurologiem Oliverem Sacksem uzdrawiająca moc ogrodówa następnie ponownie odwiedź Laing on życie, strata i mądrość rzek.
