
W tej refleksji Karin Hadadan pokazuje, że modlitwy, które odmawiamy, często prowadzą do okresów oczekiwania, podczas których Bóg buduje naszą wiarę, cierpliwość i gotowość na to, co nadejdzie. W Odnajdywanie Boga każdego dniaRebecca Simon zachęca czytelników, aby zaufali Bożemu wyczuciu czasu i przyjęli Jego przewodnictwo, nawet jeśli odpowiedzi wydają się odległe.
Powodem, dla którego się o coś modlimy, nie jest to przemijające życzenie – lecz to, że nasza dusza w końcu znalazła odwagę, by wyrazić swoje najprawdziwsze pragnienie. Kiedy prosimy Boga o coś — czy to o głębokie uzdrowienie, bezwarunkową miłość, wymarzoną rolę czy wolność finansową — nie jest tak, że nie mieć to jeszcze. Chodzi o to, że już istnieje, ale w przyszłym punkcie naszej ścieżki. Nasza modlitwa jest po prostu sposobem duszy na powiedzenie: “Jestem gotowy, aby do tego podejść. Jestem gotowy, abyś przygotował mnie na otrzymanie tego, co zawsze było moje. “
Od tego momentu wkraczamy w sezon przygotowawczy. Bóg daje nam czas, przestrzeń i doświadczenia, abyśmy mogli stać się osobą, która może posiąść błogosławieństwo. Znajdujemy się w sytuacjach, które wystawiają na próbę naszą godność i wiarę. Spotykamy ludzi, którzy wyzwalają stare rany, abyśmy mogli w końcu uleczyć je u korzenia. Stawiamy czoła naszym wewnętrznym demonom – głosom, które szepczą, „Nie jesteś wystarczająco dobry”, „To niemożliwe”, „Masz za duże marzenia”. Cierpliwość, zaufanie, przebaczenie, poddanie się – wszystkie są testowane w ciemności, na długo przed pojawieniem się światła naszej wysłuchanej modlitwy.

W tych porach roku możemy mieć wrażenie, że nasze marzenia oddalają się, a nie przybliżają. Pomimo pojawiania się, robienia „właściwych” rzeczy, podążania za boskimi podpowiedziami i wiernej modlitwy, wydaje się, że nic się nie zmienia. Bratnia dusza nigdy się nie pojawia. Oferta nigdy nie nadchodzi. Gojenie jest powolne. Obfitość wciąż wydaje się nieosiągalna. Łatwo jest uwierzyć, że Bóg nas wprowadził w błąd albo, co gorsza, że w ogóle byliśmy głupi, wierząc.
Kiedy świat zewnętrzny nie daje żadnych dowodów, wojna przenosi się do środka. Wątpliwość staje się naszym towarzyszem. Kwestionujemy naszą ścieżkę, naszą intuicję, a nawet nasze zdrowie psychiczne. Analizujemy i analizujemy, próbując ułożyć puzzle w jedną całość. Działamy mocniej, mając nadzieję, że większy wysiłek przesunie harmonogram. Ale tak naprawdę jesteśmy wyczerpani tym, czego nigdy nie mieliśmy pod kontrolą.
Oto prawda: kiedy twoja rzeczywistość nie dogoniła jeszcze marzeń w twoim sercu, nie dzieje się tak dlatego, że nie jesteś gotowy, godny lub na to nie zasługujesz. To dlatego, że jesteś tak głęboko godny, że Bóg nie chce wręczyć ci na wpół uformowanej wersji twojego błogosławieństwa. Wielkie marzenia wymagają boskiej orkiestracji. A orkiestracja wymaga czasu.
Twoje marzenie nie dotyczy tylko ciebie – angażuje innych. Być może Bóg kształtuje pracę, która zaspokoi twoje potrzeby w sposób, którego jeszcze nie możesz sobie wyobrazić. Być może wyposaży uzdrowiciela w dokładnie taką mądrość, jakiej będziesz potrzebować pewnego dnia. Być może przygotowuje twoją bratnią duszę, udzielając jej lekcji, które sprawią, że będą gotowi kochać cię w pełni.

A co jeśli odpowiedź nie brzmi NIEAle Czekać? A co jeśli jedyny brakujący element układanki wpadnie na swoje miejsce w ciągu tygodnia… miesiąca… lub roku? Gdybyś wiedział na pewno, że tak zrobiłbym przybyciu, czy spędziłbyś dzisiejszy dzień na nieustannych wysiłkach – czy na radosnym zaufaniu?
Jeśli okres oczekiwania Jest odpowiedź, możesz odłożyć miarkę. Możesz uwolnić się od myśli, że jesteś z tyłu. Możesz teraz wybrać pokój, wiedząc, że Bóg dopasowuje każdy szczegół dla twojego najwyższego dobra. Możesz zdecydować się na delektowanie się właśnie tym rozdziałem, aby kiedy w końcu nadejdzie twoje błogosławieństwo, będziesz mógł spojrzeć wstecz i powiedzieć: „Nie tylko znosiłem czekanie — żyłem nim w pełni”.