
Jedna z 35 dziewcząt spośród 2000 uczennic Meksykańskiej Krajowej Szkoły Przygotowawczej Frida Kahlo (6 lipca 1907 – 13 lipca 1954) miała piętnaście lat, kiedy poznała Alejandro Gómeza Ariasa. Oboje byli pełni pasji i erudycji, obaj byli członkami anarchistycznej grupy studenckiej znanej jako Los Cachuchas ze względu na spiczaste czapki z materiału, które nosili wbrew restrykcyjnym zasadom ubioru panującym w tamtych czasach, oboje stali się swoimi pierwszymi miłością. Alejandro jechał z Fridą autobusem tego pamiętnego letniego dnia, wkrótce po jej osiemnastych urodzinach, kiedy w zderzeniu tramwaju zginęło kilku innych pasażerów, a ona doznała tak poważnych obrażeń – złamanie miednicy, żołądek i macica przebite przez poręcz, kręgosłup złamany w trzech miejscach i noga w jedenastu – że lekarze ze Szpitala Czerwonego Krzyża nie sądzili, że da się ją uratować. To nieubłagany nalegań Alejandro zmusił ich do podjęcia próby. Wbrew wszystkiemu Frida przeżyła, ale jej życie uległo nieodwracalnej zmianie. Sposób, w jaki poradziła sobie z tym, co musiała przeżyć, zmienił historię sztuki.
Jej listy do Alejandra zebrane w poruszającym tomie Frida Kahlo: Listy miłosne (biblioteka publiczna) pod redakcją Suzanne Barbezat, dają rzadki wgląd w jej stawanie się – jako artystki, kochanki, osoby, która żyła z niezwykłą wrażliwością, niezwykłą odwagą i przedwczesną świadomością, że rozmowa między tą dwójką jest miarą życia.

Jej listy od początku rozkazują i pieszczą zarazem. „Pisz do mnie często i długo, im dłużej, tym lepiej” – namawia go jednym. „W sobotę przyniosę twój sweter, książki i mnóstwo fiołków” – mówi mu w innym. Traktuje miłość tak poważnie, jak należy ją traktować, ale wie też, że bez zabawy umiera: „Przepraszam, że ciągle powtarzam słowo „miłość” pięć razy z rzędu, ale po prostu jestem bardzo głupia”. Podpisuje się „twoja śliczna dziewczyna (twarz małpy)”, „twoja dziewczyna, kumpel, kobieta lub cokolwiek chcesz”, „twoja siostra (dziewczyna, kumpel, żona)”. (Zaczyna się tak wcześnie, ta drżąca gra serca, podczas której człowiek próbuje rozeznać, co znaczy dla drugiego.) Ciągle daje wgląd w swój niezwykły świat wewnętrzny. W liście napisanym latem skończyła siedemnaście lat, po pewnych ustaleniach dotyczących tego, w jaki sposób mogą się widywać – rodzice Fridy nie aprobowali tego związku – pisze:
Teraz mam zamiar czytać Salambo do wpół do dziesiątej, jest już ósma, potem Biblię w trzech tomach i w końcu pomyślę chwilę o wielkich naukowych problemach, a potem pójdę spać i będę spać do wpół do siódmej rano, co? Do jutra, życzę dobrej nocy i obydwoje pomyśleliśmy, że wspaniali przyjaciele muszą się kochać bardzo, bardzo, bardzo, bardzo, bardzo, bardzo, bardzo. . . z „m” dla muzyki lub „mundo”.
Miesiąc później daje to cudowne, nieproszone zapewnienie, które sprawia, że delikatna młoda miłość czuje się bezpieczna i solidna:
Mój Alex, ponieważ nie widzę Cię przez dwa dni i bardzo za Tobą tęsknię, piszę Ci to, abyś zaczął wierzyć w coś, w co nie wierzysz, ale co jest bardzo prawdziwe.
A potem pod rysunkiem dodaje:
Proszę wybaczcie, że już nie piszę, ale zaczęłam rysować lalkę o 9.00 i rysowanie zajęło mi astronomiczne trzy kwadranse, a pisanie kolejne pół godziny, więc jest już około 10 i wiecie, że śpię jak kury, ale będę pisać ten list w snach i wiecie, że napiszę tyle, że zapełnię co najmniej tysiąc stron.
Kocham Cię bardzo.
Twoja ładna dziewczyna (twarz małpy)
W Boże Narodzenie mówi mu:
Mój Alex: Kocham cię odkąd cię pierwszy raz zobaczyłem. Co na to powiesz? Ponieważ prawdopodobnie nie będziemy się widzieć przez kilka dni, będę cię błagać, żebyś nie zapomniał o swojej córeczce, co?
[…]
Musisz lubić łatwe rzeczy… Ja chciałabym być jeszcze łatwiejsza, maleńka rzecz, którą możesz po prostu nosić w kieszeni zawsze, zawsze… Alex, pisz do mnie często i nawet jeśli to nieprawda, mów, że bardzo Ci na mnie zależy i że nie możesz beze mnie żyć…
Twoja dziewczyna, kumpel, kobieta lub cokolwiek chcesz
Frieda
Przerywanie nastoletniego zapału to istota życia — opowiada mu o uczęszczaniu na zajęcia ze stenografii i pisania na maszynie, żeby nie marnować pieniędzy na płacenie telegrafiście, opowiada o ubieganiu się o pracę w Bibliotece Edukacyjnej za cztery pesos za godzinę, opowiada o swoich zmaganiach materialnych i domowych, ale zawsze stawia go ponad wszystko. Kiedy choruje, pisze do niego:
W tej chwili jedyne, czego chcę, to to, żebyś wyzdrowiał, a cała reszta znalazła się na 5. i 6. miejscu, ponieważ na 1. do 4. miejscu jest to, żebyś wyzdrowiał i żebyś mnie kochał… Wyzdrowiej bardzo, bardzo szybko i pomyśl trochę o mnie, tego właśnie chce twoja siostra (dziewczyna, kumpel, żona).
Nie mogła wiedzieć, pocieszając go w jego drobnej dolegliwości, że zaledwie kilka miesięcy później jej własne wcielenie zostanie zepchnięte na skraj śmiertelności. Dwadzieścia pięć dni po wypadku, leżąc w łóżku w szpitalu, gdzie matka odwiedziła ją tylko dwa razy, a ojciec raz, pisze w liście ozdobionym rysunkiem czaszki i kości:
Alex mojego życia: Ty lepiej niż ktokolwiek inny wiesz, jak smutno mi było w tym brudnym szpitalu… Wszyscy mi mówią, żebym nie rozpaczała; ale nie wiedzą, co to znaczy być przykutym do łóżka przez trzy miesiące, a przecież tak trzeba, po tym jak przez całe życie byłem bezdomnym kotem pierwszej klasy, ale co tu robić, skoro la pelona mnie nie porwała. Nie sądzisz?… W dniu, w którym cię zobaczę, Alex, zamierzam cię pocałować, nie ma na to rady; teraz widzę bardziej niż kiedykolwiek, jak kocham Cię całą duszą i nie zamienię Cię na nikogo; widzisz, że zawsze warto coś cierpieć.
W przeddzień wypisu pisze:
Tu czy tam, będę na ciebie czekać. Odliczam godziny, czekając na Ciebie gdziekolwiek, tu czy w domu, bo gdy Cię zobaczę, miesiące w łóżku miną znacznie szybciej… Życie zaczyna się jutro…! — uwielbiam cię —
Zamiast jednak wyzdrowieć, przeszła długą rekonwalescencję, przykuta do łóżka i dręczona bólem w każdym rejonie ciała, gdy oboje jej rodzice poważnie zachorowali. Sześć tygodni po porodzie, tuż po tym, jak jej matka dostała ataku, pisze do Alejandro:
Chcę, żebyś do mnie przyszła, bo mam tego dość i nie mogę się powstrzymać, żeby się nie trzymać, bo byłoby gorzej, gdybym wpadła w rozpacz, nie sądzisz? Chcę, żebyś przyszedł i porozmawiał ze mną tak jak wcześniej, żebyś zapomniał o wszystkim i przyszedł do mnie z miłości do swojej świętej matki i powiedział mi, że mnie kochasz, nawet jeśli to nieprawda, dobrze? (Pióro nie pisze zbyt dobrze przy tak dużej liczbie łez.)
Alejandro pozostawał przy niej przez ponad rok, aż do jej rekonwalescencji, a następnie wczesną wiosną 1927 roku wyjechał do Europy. W swoich namiętnych wysyłkach nigdy nie umniejszała swojego bólu, ale nigdy nie pozwoliła, aby zdominował on jej upartą wolę życia.

Cztery miesiące po ich rozstaniu, właśnie ukończyła jeden ze swoich najczulszych autoportretów i pisze:
Mój Alex: Nadal nie mogę powiedzieć, że mam się lepiej, ale mimo to czuję się znacznie szczęśliwszy niż wcześniej. Mam taką nadzieję, że do twojego powrotu będzie lepiej, że nie powinnaś być smutna z mojego powodu ani przez chwilę. Teraz prawie nigdy nie tracę nadziei… Nie ma powodu, żebyś przeze mnie cierpiał, wszystko, co ci mówię w moich listach, to dlatego, że jestem taką „płakaczką”, a w końcu tylko młodą dziewczyną, ale to nie jest aż tak dużo, dobrze jest trochę pocierpieć, nie sądzisz, mój Alex?… Wracasz, o co więcej mógłbym prosić? Nie możesz sobie wyobrazić, jak cudownie jest czekać na Ciebie z taką spokojem jak na portrecie… Napisz do mnie jeszcze trochę, Twoje listy naprawdę mnie leczą.
Dwa tygodnie później, martwiąc się, czy wystarczy pieniędzy na kolejne prześwietlenie, pisze:
Nie możesz sobie wyobrazić, z jaką przyjemnością oddałbym całe życie, żeby cię pocałować. Myślę, że tym razem naprawdę wycierpiałem, więc muszę na to zasłużyć.
[…]
Twoja Frieda
(Uwielbiam Cię)
Siedem miesięcy po nieobecności Alejandro nazywa strach przed porzuceniem drżący w sercu każdego kochanka, nawet w najbliższej okolicy, ponieważ między dwojgiem ludzi zawsze jest ocean, w którym można się spotkać lub utonąć:
Życie przed nami… W Coyoacán noce są niesamowite… a morze, symbol na moim portrecie, syntetyzuje życie, moje życie.
Nie zapomniałeś o mnie?
To byłoby prawie niesprawiedliwe, nie sądzisz?
Po raz pierwszy wyraziła tę obawę sezon wcześniej, pisząc do niego w szczycie lata:
Alex: Przyznam się do jednego: są chwile, kiedy myślę, że o mnie zapominasz, ale tak nie jest, prawda? W Mona Lisie nie można się zakochać.
Ale zrobił to. Alejandro zerwał związek wkrótce po powrocie do Meksyku tej jesieni. Frida mogła to przeczuć, ale nie była przygotowana, jak my nigdy nie jesteśmy, nawet na ciosy, które czujemy, że nadchodzą. Mając zaledwie dwadzieścia lat, z roztrzaskanym ciałem i złamanym sercem, zaprzątała ją najtrudniejsza i najbardziej odwieczna kwestia: Gdzie odchodzi miłość, kiedy odchodzi?
Poszło tam, gdzie zawsze – do całości jej osoby. Robimy wszystko, co tworzymy, ze wszystkiego, czym jesteśmy, wszystkiego, czego dotknęliśmy, co dotknęło nas z powrotem w tym czułym i przerażającym kontakcie z życiem, który nazywamy doświadczeniem.

Kilka miesięcy później Frida ukończyła portret Alejandra wyglądającego na żałosnego, niemal kruchego i napisała go u góry:
Alex, z uczuciem namalowałem Twój portret, że jest jednym z moich towarzyszy na zawsze, Fridą Kahlo, 30 lat później.
Frida nie żyła kolejnych trzydziestu lat. Ale ta młoda miłość, która ukształtowała jej życie, a być może je uratowała, pulsuje pod każdym obrazem, który kiedykolwiek namalowała, aby opowiedzieć stuleciom, jak to jest żyć, z całym bólem i pasją, jakie się z tym wiążą – niegasnące przypomnienie, że każda miłość, którą kiedykolwiek kochaliśmy, każda strata, jaką kiedykolwiek ponieśliśmy, staje się częścią nas, częścią tego, co musimy dać; bo w końcu to, jak kochamy, jak dajemy i jak cierpimy, to tylko suma tego, kim jesteśmy.
