
„Słowa są wydarzeniami, robią rzeczy, zmieniają rzeczy… przekształcają zarówno mówiącego, jak i słuchacza… zasilają energię tam i z powrotem i wzmacniają ją… zasilają zrozumienie lub emocje tam i z powrotem i wzmacniają je” – napisała Ursula K. Le Guin w swojej wspaniałej medytacji na temat jak mówimy sobie światu i sobie nawzajem dwa wieki po Mary Shelley przepowiedział że „słowa mają większą moc, niż ktokolwiek może się domyślić; to za pomocą słów toczy się wielka walka świata, teraz, w dzisiejszych cywilizowanych czasach”.
Ostatnio myślałem o słowach, o ich mocy i uwięzieniu, o tym, jak zlecamy im zawrzeć to, co niewyrażalne, a potem mylimy je z treścią, o tym, że nadal są naszą najlepszą nadzieją na pomost przepaść między nami aby zostać zrozumianym. A jednak poza muzyką i matematyką marzenie o wspólnym języku jest tylko marzeniem. Mówimy o języku tak, jakby był jednolity, zapominając, że w każdym języku zagnieżdżona jest nieskończoność – żargon subkultur, język narodowy różnych pokoleń i dziedzictw, prywatny leksykon kochanków. Gdy części, z którymi żyjemy starają się ze sobą rozmawiać, mówią różnymi językami, które ciągle tłumaczymy, aby rozeznać całość i wyrazić to innym, powiedzieć, kim jesteśmy i czego chcemy, jak cierpimy i jak chcemy być kochani.

haczyki na dzwonki podejmuje te nieskończoności w jednym z esejów zebranych w Nauczanie transgresji: edukacja jako praktyka wolności (biblioteka publiczna). Mając na uwadze wers z wiersza Adrienne Rich, który utkwił w jej duszy i stał się dźwignią jej rachunku z językiem, pisze:
Słowa narzucają się, zakorzeniają w naszej pamięci wbrew naszej woli… by rzucić wyzwanie i pomóc.
„Nikt nie jest skazany na kochanie kogokolwiek” – Rich napisał w swojej epokowej kolekcji Sen o wspólnym języku. Wypowiadamy nasze miłości, aby uczynić je prawdziwymi, aby uczynić je czułymi. Powiedzieć „chcę cię” oznacza podejść do krawędzi otchłani i skoczyć w nadziei, że zostaniesz złapany; to powiedzieć: „Chcę żyć”. Pokolenie po Pablo Nerudzie uczynił słowa obiektem pożądaniahaki czynią pożądanie tematem słów:
Podobnie jak pożądanie, język zakłóca, nie daje się zamknąć w granicach. Wypowiada się wbrew naszej woli słowami i myślami, które wkraczają, a nawet naruszają najbardziej prywatne przestrzenie umysłu i ciała.
[…]
Uznanie, że dotykamy się językiem, wydaje się szczególnie trudne w społeczeństwie, które wmawia nam, że w doświadczeniu namiętności nie ma godności, że głębokie odczuwanie oznacza bycie gorszym, gdyż w dualizmie zachodniej myśli metafizycznej idee są zawsze ważniejsze niż język.

Nie jesteśmy jednak jedynie użytkownikami języka – jesteśmy jego twórcami. Język jest pojemnikiem na myśli i uczucia, które kształtują treść. Wielkim odkryciem teorii względności Einsteina było to, że czasoprzestrzeń – struktura wszechświata – mówi materii, jak się poruszać, a materia mówi czasoprzestrzeni, jak się zaginać. Język jest tkaniną naszego życia. Język mówi myśleniu, jak się poruszać, a myśl mówi językowi, jak się zginać. Możemy naginać idee słowami, możemy je nawet łamać, tworząc mozaikę z kawałków obrazu świata, w którym chcemy żyć, w kształcie naszych pragnień.
Zastanawiając się nad pożądaniem jako antidotum na dualizm, najbardziej pierwotną integracją ciała i umysłu, Hooks pisze:
Aby uleczyć podział umysłu i ciała, marginalizowani i uciskani ludzie próbują odzyskać siebie i nasze doświadczenia w języku. Staramy się stworzyć miejsce intymności. Nie mogąc znaleźć takiego miejsca w standardowym języku angielskim, tworzymy zerwaną, łamaną, niesforną mowę języka ojczystego… Tam, w tym miejscu, sprawiamy, że angielski robi to, co chcemy… wyzwalając się w języku.
Para z haczykami na hovea następnie ponownie odwiedź Ursulę K. Le Guin na moc języka do transformacji i odkupienia i artystki Julie Paschkis ilustrowany list miłosny do słów.
