Możemy otrzymać część sprzedaży, jeśli kupisz produkt za pośrednictwem linku w tym artykule.
Jeśli jeszcze nie subskrybujesz mojego Podstawatutaj podchodzę do tematu bardziej osobiście — piszę od serca o dbaniu o siebie, macierzyństwie, dobrym zdrowiu i wszystkim pomiędzy. Mojej społeczności spodobał się ten post, dlatego chciałem podzielić się z Wami jego fragmentem.
Był wtorek, godzina 17:00. Odebrałem dzieci ze szkoły, podrzuciłem je na golfa, przejrzałem zaległe e-maile (w tym bardzo ważną odpowiedź, która koniecznie musiała zostać wysłana tego dnia), dokończyłem post na blogu, napisałem podpis na Instagramie i wróciłem po odbiór golfa. Gdy tylko wsiedli do samochodu, usłyszałem:
Co jest na obiad?
Oto, co w tamtej chwili przeszło mi przez głowę: poprzedniego wieczoru zamówiliśmy jedzenie na wynos, więc to było jak wymówka. Moja sugestia „śniadanie na obiad” spotkała się z chórem nie znowu (słuszna uwaga). A ostatnią rzeczą, na którą miałam ochotę, było zwalczanie ruchu do sklepu spożywczego i rozpoczynanie posiłku od zera.
Szczerze mówiąc, czasami wydaje się, że wymyślenie czegoś na obiad to za dużo noc po nocy (ktoś inny?). I o to chodzi: naprawdę KOCHAM gotować, a kuchnia to jedno z moich najszczęśliwszych miejsc. Włączam playlistę, nalewam kieliszek wina, robię coś z niczego. To właśnie tam czerpię mnóstwo inspiracji i radości. Zatem fakt, że siedziałam i skarżyłam się, że moje dzieci są głodne, wydawał mi się problemem wartym rozwiązania.
Ale zdałem sobie sprawę: tak naprawdę nie chodzi o kolację. Chodzi o zmęczenie decyzjami. Niewidzialny ładunek psychiczny związany z odkrywaniem koła na nowo każdej nocy – uwzględnieniem różnych nastrojów, różnych preferencji, tego, co robimy, a czego nie mamy w lodówce – oprócz już i tak wypełnionego dnia. O 17:00 mój mózg jest już na wyczerpaniu i czasami ostatnią rzeczą, z jaką jest w stanie sobie poradzić, jest kolejne pytanie otwarte.
Więc zamiast krzyczeć, przekonajcie się sami!! w pustkę, coś z tym zrobiłem. Zbudowałem system. Wiem, wiem, „system” brzmi sztywno i niezbyt zabawnie, więc pozwólcie, że wyrażę się jasno: to tak naprawdę prosty framework, który myśli za nas z wyprzedzeniem, tak że zanim nadejdzie obiad, decyzje będą już podjęte. W ten sposób możesz cieszyć się kreatywnością podczas przygotowywania dobrego posiłku i cieszenia się nim z bliskimi.
To nie jest przygotowanie posiłku ani plan posiłków. To rytm — a kiedy już go osiągniesz, wieczorne kolacje w tygodniu nie będą przypominały codziennego kryzysu, a bardziej coś, czym znów będziesz mógł się naprawdę cieszyć.
W tym poście odsłaniam kurtynę:
- Przepisy na obiady, które są częścią naszej aktualnej oferty
- Jak robić zakupy, planować i przygotowywać się do nich w sposób całkowicie wykonalny i niestresujący, nawet gdy życie jest pełne zajęć
- Prosty filtr, którego używam nocami, kiedy dosłownie nie mogę podjąć innej decyzji
Odblokuj cały post tutaj dla systemu, którego używam, aby odreagować stres związany z kolacjami w tygodniu. Rozbijam prostą strukturę, która pomaga mi planować, robić zakupy i odpowiadać na pytanie „co będzie na obiad?” bez nocnych zmagań.