
Nowa szefowa Towarzystwa Planetarnego twierdzi, że jest gotowa po raz kolejny przeciwstawić się cięciom budżetowym NASA na naukę, po tym jak pomogła w tym grupie rzeczników w zeszłym roku.
Dyrektor naczelna Planetary Society, Jennifer Vaughn, powiedziała, że środowisko polityczne jest „tak hałaśliwe” dla organizacji kosmicznych takich jak jej, w rozmowie z redaktorem naczelnym Space.com Tariqiem Malikiem i redaktorem naczelnym Ad Astra Rodem Pyle’em podczas Cotygodniowy podcast „This Week in Space” w piątek (24 kwietnia), którego współgospodarzami są Malik i Pyle.
Kontynuacja artykułu poniżej
Vaughn przejął tę rolę od Billa Nye na początku tego roku. Nowy dyrektor generalny Planetary Society powiedział, że NASA przeżywa obecnie ekscytujący czas w kosmosie, w dużej mierze ze względu na wydarzenia historyczne Misja na Księżyc Artemis 2. Jednak cięcia, dodała, stanowią „straszne zagrożenie dla naszej przyszłości, zwłaszcza naukowej eksploracji kosmosu, na której nam wszystkim zależy”.
Podczas gdy Artemida 2 była w drodze na Księżyc, a także w Wielki Piątek i Paschę, administracja Trumpa zniósł 23% obniżkę dla agencji oznaczałoby to ograniczenie wydatków w roku budżetowym 2027 do 18,8 miliarda dolarów – podobnie jak wniosek odrzucony przez Kongres w zeszłym roku budżetowym.
Vaughn dodała, że zwłaszcza w przypadku Artemis 2 pokazującego, co reprezentuje to przywództwo, jej zdaniem budżet „donikąd nie zmierza” w oczach Kongresu. Towarzystwo Planetarne było jedną z grup najwybitniej walczących o przywrócenie cięć w budżecie na rok 2026 – stwierdziła, a członkowie Kongresu pamiętali o tym podczas ostatnich rozmów.
Ale Towarzystwo Planetarne nie przyjmuje tego za pewnik. „Naszym zadaniem jest przeciwstawić się alarmowi i dopilnować, aby wszyscy zrozumieli, że ta propozycja nie powinna być kontynuowana” – powiedziała. „Nawet jeśli wierzymy, że wszyscy w Kongresie są już na pokładzie, a oni mówią: «Tak, upewnimy się, że tak się nie stanie»”.
Dodała, że podejście „ping-pongowe” do cięcia i przywracania budżetów jest „szkodliwe”, ponieważ może przenosić osoby zainteresowane pracą w naukach o kosmosie do obszarów, w których postrzegają większą stabilność. Zatem nawet jeśli rany zostaną przywrócone, „szkody zostaną wyrządzone i tak”.
Vaughn stwierdził, że szkody wyrządza się nie tylko stabilności kariery, ale także inspiracji. Przypomniała sobie przełomową serię Cosmos z lat 80. XX wieku, której gospodarzem był Carl Sagan, planetolog i współzałożyciel Towarzystwa Planetarnego. Seria ta nastąpiła po misjach budujących pokolenia, takich jak Voyager 1 i Voyager 2, które jako para ostatecznie przeleciały obok wszystkich gazowych gigantów Układu Słonecznego, a także po pierwszych lądowaniach amerykańskich sond Viking 1 i Viking 2 na Marsie w 1976 roku.
Zauważyła, że podobne inspirujące rzeczy mają miejsce dzisiaj, a które napędzają nie tylko wartości niematerialne, takie jak inspiracja, ale „przesuwają granice nauki i technologii” w sposób istotny dla siły roboczej. Proponowane cięcia w programie naukowym obejmują „doskonale dobry statek kosmiczny” – powiedziała, np. Obserwatorium Rentgenowskie Chandra, które odkrywa ukryty wszechświat za pomocą jednego z nowatorskich teleskopów NASA, a także misję OSIRIS-APEX mającą na celu zbadanie asteroidy Apophis oraz misję Mars Odyssey, która od 25 lat sporządza mapy Czerwonej Planety.
Przed nami więcej misji dekadowych, które również zostaną usunięte, w tym statek kosmiczny na Wenus i próba sprowadzenia dużej misji na Urana. Obie misje zostały uznane za priorytetowe w badaniach dekadowych przeprowadzonych wśród społeczności planetologów. Nawet etapy planowania nowych misji nie posuwają się do przodu: w ostatnim czasie nie ogłaszano żadnych nowych zaproszeń do udziału w misjach ani nie przyznano nowych dotacji, powiedział Vaughn.
Ale „Mam wrażenie, że to zagłusza” – dodała odnosząc się do dyskusji na temat nauki – „jakbyście już tego nie słyszeli. O to właśnie chodzi i miałam ochotę to powiedzieć podczas niektórych moich własnych spotkań w sprawie [Capitol] Wzgórze.”
Vaughn nie jest obca stowarzyszeniu — właściwie jest tam przez 30 z prawie 50 lat istnienia stowarzyszenia. Przeszła drogę od asystentki redakcyjnej The Planetary Report, aż do redaktora naczelnego, dyrektora ds. publikacji, a obecnie dyrektora generalnego organizacji.
Vaughn powiedział, że w tę dziedzinę zaangażowały ją dwie „kosmiczne historie miłosne”. Pierwsza wydarzyła się tragedią, gdy miała dwadzieścia kilka lat: studiowała literaturę i poezję amerykańską, a konkretnie wiersz Adrienne Rich „Orion” (który zawiera między innymi opis konstelacji na północnym niebie).
„Wspaniały nauczyciel poezji” Vaughna był kimś, komu ufała tak bardzo, że wyznała, że przeżywa trudne chwile z matką, która przeszła udar. Nauczycielka, której nie podała imienia, wyraziła współczucie i stwierdziła, że Vaughn może mieć problemy ze snem, po czym zasugerowała wykorzystanie gwiazd jako źródła inspiracji.
„A więc mamy lata 90.. Oto stos papierów” – Vaughn przypomniał sobie, jak nauczycielka mówiła jej dalej, mówiąc na marginesie w epoce przed powstaniem Internetu: „ponieważ wszystko było papierem”. Artykuły dotyczyły konstelacji Oriona i Mgławicy Oriona, które „zaczęły wzbudzać we mnie to zainteresowanie, ponieważ prowadziłem także prywatną rozmowę na temat nocnego nieba i jego spójności. A w mojej małej chwili kryzysu, gdy cała ludzkość patrzyła w to samo niebo i przechodziła przez te trudne chwile i chwile radości, po prostu pomogło mi to wszystko zebrać w całość w chwili, gdy tego najbardziej potrzebowałam”.
Podczas tej podróży Vaughn dołączył do Towarzystwa Planetarnego. Przez przypadek pierwszy łazik marsjański biorący udział w misji Sojourner, znany jako Pathfinder, wylądował na Czerwonej Planecie w 1997 r., zaledwie siedem miesięcy po tym, jak został członkiem. Vaughn nazwała to „momentem nawrócenia” podobnym do Artemidy 2, ponieważ wraz z 5000 innymi entuzjastami była świadkiem pierwszego lądowania na Marsie w USA od 1976 roku.
A magia się nie skończyła. „Potem po prostu patrzyłem, jak schodzi pierwszy obraz, co przypominało wypełnianie wiersz po wierszu, ponieważ wówczas uzyskanie pełnej rozdzielczości obrazu było bardzo powolnym procesem, a uświadomienie sobie tego jest pierwszym, kiedy ludzkość zobaczyła tę witrynę” – wspomina Vaughn. Uświadomiła sobie: „To znaczy odkrywam. Jestem odkrywcą. Ty jesteś odkrywcą. Wszyscy jesteśmy odkrywcami. I w tym momencie uświadomiłam sobie: «Co może być bardziej ekscytującego od tego? To jest naprawdę to, co chcę robić.»”
Vaughn zauważyła, że bardzo chciałaby zobaczyć obecnie większe zaangażowanie w naukę amerykańską. Mówiąc z „bardzo ograniczonej perspektywy”, stwierdziła, że jedną z dużych różnic między USA a Chinami jest to, że Chiny mogą „określić plan na 100 lat i faktycznie mogą się do niego zobowiązać, a wtedy nie ma kwestii woli” [that] będą środki.”
Niedawne dyskusje w Kongresie (zarówno pod administracją Trumpa, jak i Bidena) skupiały się na postrzeganym przez Chiny zagrożeniu dla amerykańskiej eksploracji kosmosu w takich obszarach jak lądowanie ludzi na Księżycu do 2030 r. oraz rozszerzenie możliwości prowadzenia badań na niskiej orbicie okołoziemskiej w chwili, gdy Międzynarodowa Stacja Kosmiczna ma przejść na emeryturę.
Vaughn dodała jednak, że nie skupia się na „jakimś wyścigu kosmicznym” między obydwoma krajami, ale raczej: „Naprawdę uważam, że to, co udało się Stanom Zjednoczonym udało się osiągnąć, jest niezwykłe. To pionierskie przywództwo. Dlaczego mielibyście chcieć to kiedykolwiek stracić? Dlaczego mielibyście chcieć z tego w ogóle zrezygnować? Dlatego uważam, że tego potrzebujemy. Potrzebujemy tutaj długoterminowych zobowiązań dotyczących tego, co staramy się osiągnąć w przestrzeni kosmicznej”.