
To, dokąd idziemy, kiedy kładziemy się spać i dlaczego tam idziemy, to jedna z największych tajemnic umysłu. Dlaczego umysł czasami nie chce się tam udać, pomimo próśb i targów swojego świadomego właściciela, pozostaje jeszcze większą tajemnicą. Wiemy to od zawsze REM wyewoluowała w mózgu ptakatrzecia część naszego życia, którą spędzamy śpiąc i śniąc, jest tyglem naszej zdolności do uczenia się, regulacji emocji i kreatywności. Ale ceną, jaką zapłaciliśmy za te ukoronowanie osobliwości świadomości, była dzika samoświadomość, myśli zwrócone ku sobie, nigdzie bardziej doprowadzające do szaleństwa w swej manii rozmyślań niż bezsenność – ten okropny moment, kiedy w obliczu rozłamu pomiędzy świadomymi pragnieniami a nieświadomą wolą zdajesz sobie sprawę, że jesteś bezradny wobec samego siebie, że to nie ty pociągasz za sznurki umysłu, ale plątanina myśli i uczuć, czyniąca cię trupą marionetek.
Na tym i tak już niepokojącym tle bezsenność wysuwa się na pierwszy plan dodatkowego okrucieństwa: im więcej myślisz o tym, że nie możesz spać, tym mniej możesz spać, popadając w niepokój o to, jak bezradna nocna bezsenność wpłynie na twój dzień. Ale chociaż brak snu rzeczywiście osłabia podstawowe funkcje, takie jak refleks i zapamiętywanie, paradoksalnie, granica snu może być zbawienna dla kreatywności: w tej granicznej przestrzeni pomiędzy niepokojem a odpoczynkiem, zasady organizacyjne umysłu zaczynają się łamać pod wpływem zmęczenia codziennymi świadomymi zajęciami, a nieproszone myśli zaczynają wyłaniać się z zakamarków nieświadomości, zaczynają zderzać się ze sobą w wrzącym kotle niepokoju bezsennego, zaczynają się formować nieoczekiwane połączenia nazywamy oryginalnością.
Franza Kafki (3 lipca 1883 r. – 3 czerwca 1924 r.) – jeden z najbardziej płodnych cierpiących na bezsenność w historii – wiedział o tym, celebrował to i lubił to.

Na wskroś jego zmagania z blokadą twórcząKafka regularnie czuł się bezsenny. Podobnie jak Patti Smith, która zwalcza bezsenność dzięki pomysłowej wizualizacjikrzyżował ramiona i kładł dłonie na ramionach, wyobrażając sobie siebie leżącego tak ciężko, jak to możliwe „jak żołnierz ze swoim plecakiem”. W dobre dni bezsenność postrzegał jako oznakę honoru umysłu płonącego myślami: „Nie mogę spać, bo za dużo piszę” – pisze w jego pamiętnik. W złe dni wyczuwał w nim napięcie pomiędzy „niejasnym naciskiem chęci pisania” a „bliskością szaleństwa” i obawiał się, że to go zbytnio zmęczy do pracy twórczej. Pewnego takiego dnia zapisuje:
Ze zmęczenia nie pisałam i leżałam teraz na sofie w ciepłym pokoju, a teraz na tej w zimnym pokoju, z chorymi nogami i obrzydliwymi snami. Pies leżał na moim ciele, z jedną łapą blisko twarzy.
Ale inna jego część zdała sobie sprawę, że bezsenność, a nie przeszkoda w jego twórczej witalności, jest jej funkcją, wyostrzoną na krawędziach nocy:
Bezsenność pojawia się tylko dlatego, że… piszę. Bo niezależnie od tego, jak mało i jak źle piszę, wciąż jestem wrażliwy na te drobne wstrząsy, czuję, zwłaszcza pod wieczór, a jeszcze bardziej rano, zbliżanie się, nieuchronną możliwość wielkich chwil, które mnie rozerwą, które mogą mnie uczynić zdolną do wszystkiego, a w ogólnym wrzawie, który we mnie panuje, a na który nie mam czasu, nie mogę znaleźć wytchnienia.

We fragmencie sugerującym, że impuls twórczy może być po prostu najlepszym sposobem na skalibrowanie tego, ile rzeczywistości jesteśmy w stanie utrzymać, ile bólu i zachwytu życiem jesteśmy w stanie znieść – jak to określiła Virginia Woolf „zdolność przyjmowania szoku”, która czyni człowieka artystą — Kafka dodaje:
W końcu ten wrzask jest tylko stłumioną, powściągliwą harmonią, która, uwolniona, wypełniłaby mnie całkowicie, która mogłaby mnie nawet poszerzyć, a jednak wciąż mnie wypełnia. Ale teraz taka chwila budzi tylko wątłe nadzieje i wyrządza mi krzywdę, bo moja istota nie ma dość siły ani zdolności, aby utrzymać obecną mieszaninę, w ciągu dnia pomaga mi widzialne słowo, w nocy tnie mnie bez przeszkód na kawałki.
To właśnie w chwilach granicznych, rezerwując bezsenną noc, odkrywa źródło swoich twórczych mocy:
Wieczorem i rano świadomość moich zdolności twórczych jest większa, niż jestem w stanie objąć. Czuję się wstrząśnięty do głębi mojej istoty i mogę wydostać się z siebie, czego pragnę.
Jeśli nie jesteś jeszcze gotowy, aby uznać bezsenność za źródło kreatywności, spróbuj Antidotum na bezsenność Maurice’a Sendaka; jeśli jesteś gotowy, aby żyć w pełni swoich twórczych mocy, zwróć uwagę na wgląd Kafki cztery psychologiczne bariery pomiędzy utalentowanym a jego talentem.
