
Kurta Vonneguta (11 listopada 1922 – 11 kwietnia 2007) pozostaje jednym z najbardziej ukochanych autorów historii nowożytnej, Mędrzec opowiadania historii i a szaman stylu. Był jednak też wspaniałym tatą: In Kurt Vonnegut: Listy (biblioteka publiczna) — co dało nam również autora bezcenna codziennośćjego ujmujący kłopoty z mieszkaniemi to piękny krótki wiersz napisał dla swojego przyjaciela – dodaje Vonnegut najwspanialsze w historii listy z ojcowskimi radami w serii listów do swoich dzieci. Oprócz trójki własnych dzieci — Nanette, Marka i Edith — Vonnegut i jego pierwsza żona Jane wychowali trójkę z czwórki dzieci swojej siostry Alice po tym, jak Alice i jej mąż zmarli z niepowiązanych przyczyn w odstępie 24 godzin; później adoptował kolejną córkę ze swoją drugą żoną Jill.
W liście z 1969 roku do swojego 22-letniego syna Marka Vonnegut oferuje szereg praktycznych i lekceważących ojcowskich rad:
Rada Mój ojciec mi dał: nigdy nie wnoś alkoholu do sypialni. Nie wkładaj niczego do uszu. Bądź kimkolwiek, ale nie architektem.
W następnym roku Kurt i Jane rozstali się, a on zaczął mieszkać z kobietą, która dziewięć lat później została jego drugą żoną. Martwiąc się, jak rozwód może wpłynąć na jego najmłodszą biologiczną córkę, Nanette – do której zwracał się czule per „Niania”, „Nanno” lub „Droga stara niania” – napisał w liście do 17-latki z 1971 roku:
Cóż, u nas może to wyglądać na dwa sposoby: możesz pomyśleć, że zostałeś porzucony przez ojca i możesz nad tym płakać. Albo moglibyśmy pozostać w kontakcie i pokochać się bardziej niż kiedykolwiek wcześniej.
Ta druga możliwość jest dla mnie atrakcyjna. Jest mi absolutnie niezbędny. A problem z tym jest taki, że będziesz musiał do mnie dużo pisać, a przynajmniej trochę, czasami dzwonić i tak dalej. Musimy sobie życzyć wszystkiego najlepszego, pytać, jak idzie w pracy, opowiadać sobie dowcipy i tak dalej. Musisz mnie często odwiedzać, a ja muszę zwracać większą uwagę na to, jakie rzeczy są dla ciebie naprawdę dobrym czasem, a nie obowiązkami.
Nanette — która niedawno we wstępie napisała o swoich konfliktowych relacjach z tatą i jego sławie fantastyczny pośmiertny zbiór pierwszych i ostatnich dzieł Vonneguta — skorzystał z drugiej możliwości i przez lata pozostawali w bliskim kontakcie. Ten pocieszający fragment listu do Nanette z 1972 roku ukazuje ciepło łączące ich w związku:
Powinieneś wiedzieć, że jako student nie pisałem zbyt wiele do rodziców. W swoim pierwszym liście stamtąd powiedziałeś wszystko, co naprawdę się liczy… że bardzo mnie kochasz. Mark napisał mi ostatnio to samo. To pomaga i trwa latami. Myślę, że zataiłem tę wiadomość przed rodzicami. Albo to, albo mówiłem to tak często, że straciło to sens. Tak czy inaczej to samo.
W innym liście 50-letni Vonnegut pisze do swojej „Drogiej Niani”:
Większość listów od rodziców zawiera utracone sny rodziców ubrane w dobrą radę. Moja dobra rada jest taka, żebyś zapłacił komuś, żeby nauczył cię mówić w jakimś obcym języku, spotykał się z tobą dwa lub trzy razy w tygodniu i rozmawiał. Także: poproś kogoś, żeby nauczył Cię grać na instrumencie muzycznym. Tym, co czyni tę radę szczególnie pustą i pobożną, jest to, że jeszcze nie umarłem. Gdyby to było coś dobrego, z łatwością mógłbym to wziąć sam.
(Ponad trzydzieści lat później powtórzył to w swoim cudownym list-rada życiowa dla dzieci z klasy licealnejnalegając, aby „uprawiali jakąkolwiek sztukę, muzykę, śpiew, taniec, aktorstwo, rysunek, malarstwo, rzeźbę, poezję, beletrystykę, eseje, reportaże, niezależnie od tego, jak dobrze czy źle, nie po to, aby zdobyć pieniądze i sławę, ale aby doświadczyć STACIA SIĘ, aby dowiedzieć się, co jest w tobie, aby SWOJA DUSZA WZROSŁA”).

Jednakże jego najbardziej ponadczasowa rada znajduje się w liście do Nanette z końca 1971 roku i odnosi się do powracającego dziś tematu: powitanie nieplanowanego:
Kochana stara niania —
Teraz uczysz się, że nie zamieszkujesz w solidnej, niezawodnej strukturze społecznej – że im jesteś starszy, tym wokół ciebie stają się zmartwieni, kapryśni, głupkowaci ludzie, którzy jeszcze kilka dni temu sami byli małymi dziećmi. Zatem dom może się rozpaść i szkoły mogą się rozpaść, zwykle z dziecinnych powodów, i co wtedy z tego wyniknie? Kosmiczna wędrowczyni o imieniu Nan.
I nie ma w tym nic złego, że jestem podróżnikiem kosmicznym o imieniu Kurt, a Jane jest wędrowcem kosmicznym o imieniu Jane i tak dalej. Kiedy przez wiele dni wszystko idzie dobrze, jest to zabawny wypadek.
Jesteś przerażony, że straciłeś rok, może dlatego, że szkoła się rozpadła. Cóż, czuję się, jakbym straciła te lata, które minęły od tego czasu Rzeźnia numer pięć został opublikowany, ale to malarskie. Te lata nie zostały stracone. Po prostu nie były takie, jak je zaplanowałem. Nie był to też rok, w którym Jim musiał leżeć bez ruchu w łóżku, gdy wyleczył się z gruźlicy. Nie było też tego, w którym Mark oszalał, a potem ponownie się pozbierał. Te lata były przygodami. Planowane lata nie.
Patrzę wstecz na swoje życie i nie zmieniłabym niczego. . . .
W dalszej części tego samego listu dodaje kolejną radę:
Myślę, że ważne jest, aby żyć w ładnym kraju, a nie w potężnym. Władza doprowadza wszystkich do szaleństwa.
Kończy list kilkoma istotnymi radami dot kształcenie się poza klasąoferując Nanette pozornie rygorystyczną dyrektywę dotyczącą ekspansji duszy:
Ucz się niemieckiego podczas ostatniego semestru w Sea Pines, a nauczysz się więcej, niż ja kiedykolwiek nauczyłem się w szkole średniej. Wątpię, czy zdołają cię przygotować tak, żeby ostudzić rady uczelni, więc do diabła z radami uczelni. Zamiast tego ucz się. Podsumowując, to właśnie musiałem zrobić ja, wujek Beaver i to samo musimy zrobić wszyscy.
Rozkażę ci zrobić coś nowego, jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś. Zdobądź kolekcję opowiadania Czechowa i przeczytaj każdą. Następnie przeczytaj “Młodzież” przez Josepha Conrada. Nie sugeruję, żebyś robił takie rzeczy. Rozkazuję ci je wykonać.
Kurt Vonnegut: Listy pozostaje rozkoszą. Połącz go z Vonnegutem jak pisać ze stylemjego fikcyjne wywiady z luminarzamii to Wywiad z nim w NPR Drugie życie na krótko przed śmierciąa następnie połącz jego rady z większą ojcowską mądrością Einstein o tajemnicy uczenia się czegokolwiek, John Steinbeck o zakochaniu, Ted Hughes o odżywianiu wewnętrznego dzieckaI Sherwood Anderson o życiu twórczym.
