Albert Camus o woli życia i najważniejszej kwestii egzystencji – margines

- Kultura - 15 lutego, 2026
Albert Camus o woli życia i najważniejszej kwestii egzystencji – margines
Albert Camus o woli życia i najważniejszej kwestii egzystencji – margines

Albert Camus o woli życia i najważniejszej kwestii egzystencji

„Jeśli wszechświat jest bez znaczenia, to samo stwierdzenie, że tak jest… Znaczeniem i celem tańca jest taniec” Alan Watts napisał w swojej medytacji z 1951 roku na temat: jak wyrywamy znaczenie rzeczywistości. Ale jeśli tańczyć czy nie tańczyć jest centralnym pytaniem istnienia, czy oba wybory są obdarzone równą ważnością, godnością i odwagą moralną?

To nie tak – argumentował Alberta Camusa (7 listopada 1913 – 4 stycznia 1960) dekadę wcześniej w Mit o Syzyfie (biblioteka publiczna), który zaczyna się od tego, co stało się jednym z najsłynniejszych zdań początkowych w literaturze i jednym z najgłębszych osiągnięć filozofii.

Albertcamusa

Półtora dekady zanim został drugim najmłodszym laureatem literackiej Nagrody Nobla, przyznanej mu za „jasną powagę”, z jaką „naświetla problemy ludzkiego sumienia”, 28-letni Camus pisze:

Jest tylko jeden naprawdę poważny problem filozoficzny, a jest nim samobójstwo. Ocena, czy warto żyć, czy nie, sprowadza się do odpowiedzi na podstawowe pytanie filozofii. Cała reszta – czy świat ma trzy wymiary, czy nie, czy umysł ma dziewięć, czy dwanaście kategorii – następuje później. To są gry; trzeba najpierw odpowiedzieć. A jeśli prawdą jest, jak twierdzi Nietzsche, że filozof, aby zasłużyć na nasz szacunek, musi głosić kazanie poprzez przykład, to można docenić wagę tej odpowiedzi, gdyż poprzedza ona ostateczny akt. To są fakty, które serce może odczuć; jednakże wymagają one dokładnego przestudiowania, zanim staną się jasne dla intelektu.

Camusa, którego cała wrażliwość opierała się na tym założeniu nasze poszukiwanie sensu i szczęścia jest moralnym obowiązkiemargumentuje, że to podstawowe pytanie – dla jasności pytanie postawione jako filozoficzny eksperyment myślowy, a nie w kontekście zdrowia psychicznego w sensie medycznym – należy oceniać „na podstawie działań, jakie się z nim wiąże”. pisze:

Widzę, jak wielu ludzi umiera, ponieważ uważają, że nie warto żyć. Widzę, jak paradoksalnie giną inni za idee i iluzje, które dają im powód do życia (to, co nazywa się powodem do życia, jest także doskonałym powodem do umierania). Dochodzę zatem do wniosku, że najpilniejszą kwestią jest sens życia.

Sztuka z Kaczka, śmierć i tulipan Wolfa Erlbrucha, niezwykle czuła, ilustrowana medytacja o życiu i śmierci

W uczuciu, które Carl Sagan miał powtórzyć prawie pół wieku później w swojej coraz bardziej potrzebnej sprawie opanowanie istotnej równowagi sceptycyzmu i otwartościCamus zastanawia się, jak moglibyśmy odpowiedzieć na to ostateczne pytanie:

O wszystkich istotnych problemach (mam tu na myśli te, które grożą śmiercią lub wzmagają pasję życia) istnieją prawdopodobnie tylko dwie metody myślenia: metoda La Palisse i metoda Don Kichota. Tylko równowaga między dowodami a liryzmem może pozwolić nam osiągnąć jednocześnie emocje i klarowność.

To, że odpowiedź powinna wymagać takich sprzecznych orientacji umysłu i ducha, twierdzi Camus, jest po prostu odzwierciedleniem faktu, że sprzeczność – lub raczej komplementarność — oto istota samego pytania:

Apriorycznie i odwracając sformułowania problemu, tak jak zabija się lub nie, wydaje się, że istnieją tylko dwa rozwiązania filozoficzne: tak lub nie. To byłoby zbyt łatwe. Należy jednak uwzględnić tych, którzy bez podsumowania nadal zadają pytania. Tutaj tylko nieznacznie pozwolę sobie na ironię: to jest większość. Zauważam też, że ci, którzy odpowiadają „nie”, zachowują się tak, jakby myśleli „tak”. Prawdę mówiąc, jeśli przyjmę kryterium Nietzscheańskie, oni w ten czy inny sposób myślą „tak”. Z drugiej strony często zdarza się, że osoby popełniające samobójstwo miały pewność co do sensu życia. Te sprzeczności są stałe. Można nawet powiedzieć, że nigdy nie byli tak zajęci jak w tym punkcie, gdzie wręcz przeciwnie, logika wydaje się tak pożądana.

W dowód swego życiowego przekonania, że mamy w sobie zdolność do pokonywania nawet najtrudniejszych warunkówCamus uważa naszą niepohamowaną wolę życia stworzenia:

W przywiązaniu człowieka do życia jest coś silniejszego niż wszystkie choroby świata. Osąd ciała jest tak samo dobry jak umysł, a ciało wzdryga się przed zagładą. Zanim nabędziemy nawyku myślenia, nabywamy nawyku życia. W tym wyścigu, który codziennie popycha nas ku śmierci, ciało utrzymuje nieodwracalne prowadzenie.

W tym sensie, argumentuje, akt wyboru nieistnienia nad istnieniem wymaga gotowości do absurdu:

Trzeba wszystko odłożyć na bok i przejść od razu do prawdziwego problemu. Zabija się, bo nie warto żyć, to z pewnością prawda, ale bezowocna, bo to truizm. Ale czy ta obraza istnienia, to bezczelne zaprzeczenie, w jakim się ono pogrąża, wynika z faktu, że nie ma ono sensu? Czy jego absurdalność wymaga ucieczki od niej poprzez nadzieję lub samobójstwo – to należy wyjaśniać, tropić i wyjaśniać, pomijając całą resztę. Czy absurd dyktuje śmierć? Problem ten musi mieć pierwszeństwo przed innymi, poza wszelkimi metodami myślenia i wszelkimi ćwiczeniami bezinteresownego umysłu. W tym dążeniu i tej pasji nie ma miejsca na odcienie znaczeń, sprzeczności, psychologię, którą „obiektywny” umysł zawsze może wprowadzić do wszystkich problemów. Wymaga po prostu niesprawiedliwego – innymi słowy logicznego – myślenia. To nie jest łatwe. Zawsze łatwo jest kierować się logiką. Logiczne podejście do samego końca jest prawie niemożliwe.

[…]

Na to ostatnie rozdroże, gdzie myśl się waha, przybyło wielu ludzi, a nawet niektórzy z najpokorniejszych. Następnie zrzekli się tego, co było dla nich najcenniejsze, czyli życia. Inni, książęta umysłu, abdykowali podobnie, ale rozpoczęli samobójstwo swojej myśli w jej najczystszym buncie. Prawdziwy wysiłek polega raczej na pozostaniu tam, o ile to możliwe, i dokładnym zbadaniu dziwnej roślinności tych odległych regionów. Wytrwałość i przenikliwość są uprzywilejowanymi widzami tego nieludzkiego przedstawienia, w którym absurd, nadzieja i śmierć toczą ze sobą dialog. Umysł może następnie przeanalizować figury tego podstawowego, ale subtelnego tańca, zanim je zilustruje i sam je przeżyje.

Grafika autorstwa Charlotte Pardi z Płacz, serce, ale nigdy się nie łam przez Glenna Ringtveda

Camus bada wielowarstwowe rzeczywistości emocjonalne, z których w pierwszej kolejności wynikają te rozważania:

Podobnie jak wielkie dzieła, głębokie uczucia zawsze znaczą więcej, niż są tego świadome… Wielkie uczucia zabierają ze sobą swój własny wszechświat, wspaniały lub podły. Swoją pasją rozświetlają ekskluzywny świat, w którym rozpoznają swój klimat. Istnieje wszechświat zazdrości, ambicji, egoizmu i hojności. Wszechświat – innymi słowy metafizyka i nastawienie umysłu.

[…]

Człowiek definiuje siebie poprzez swoje udawanie i szczere impulsy. Istnieje zatem niższy klucz uczuć, niedostępny w sercu, ale częściowo ujawniony przez czyny, które implikują i postawy umysłu, jakie przyjmują.

W poczuciu przeszywającego związku z naszą złotą erą produktywności, w której porzucamy własne życie pod urokiem krzątanie sięCamus zastanawia się, jak pojawia się poczucie bezsensu, gdy znajdujemy się w egzystencjalnym kołowrotku dla chomika, który sami stworzyliśmy:

Pewnego dnia pojawia się pytanie „dlaczego” i wszystko zaczyna się od zmęczenia zabarwionego zdumieniem. „Zaczyna się” – to ważne. Zmęczenie pojawia się na końcu aktów mechanicznego życia, ale jednocześnie inicjuje impuls świadomości. Budzi świadomość i prowokuje to, co następuje. Następuje stopniowy powrót do łańcucha lub ostateczne przebudzenie. Pod koniec przebudzenia z czasem następuje konsekwencja: samobójstwo lub wyzdrowienie. Zmęczenie samo w sobie ma w sobie coś obrzydliwego. Tutaj muszę stwierdzić, że jest dobrze. Bo wszystko zaczyna się od świadomości i nic nie jest nic warte, chyba że dzięki niej.

Powtarzając swoje wcześniejsze twierdzenie, że „nie ma miłości do życia bez rozpaczy nad życiem” Camus pisze:

Szukanie tego, co prawdziwe, nie jest poszukiwaniem tego, co pożądane. Choćby po to, by uniknąć niepokojącego pytania: „Jakie byłoby życie?” trzeba niczym osioł karmić się różami iluzji, wówczas umysł absurdalny, zamiast poddać się kłamstwu, woli bez lęku przyjąć odpowiedź Kierkegaarda: „rozpacz”. Biorąc wszystko pod uwagę, zdeterminowana dusza zawsze sobie poradzi.

Zwraca się ku ostatecznej odpowiedzi na to ostateczne pytanie

Z absurdu wyciągam trzy konsekwencje, którymi są mój bunt, moja wolność i moja namiętność. Samym działaniem świadomości przekształcam w regułę życia to, co było zaproszeniem na śmierć – i odmawiam samobójstwa… Podporządkowanie się płomieniowi jest rzeczą zarazem najłatwiejszą i najtrudniejszą. Jednakże dobrze jest, gdy człowiek od czasu do czasu osądzi siebie. Jest osamotniony, że może to zrobić.

[…]

Ale źle jest się zatrzymać, trudno zadowolić się jednym sposobem widzenia, obejść się bez sprzeczności, być może najbardziej subtelnej ze wszystkich sił duchowych. Powyższe jedynie definiuje sposób myślenia. Ale chodzi o to, żeby żyć.

Uzupełnij to, co niezbędne Mit o Syzyfie z Camusem siła charakteru, sztuka świadomości, co to znaczy być buntownikiem, szczęście, nieszczęście i nasze własne więzieniai jego poruszająca korespondencja z Borysem Pasternakiema następnie ponownie odwiedź piękne i życiodajne Galway Kinnell wiersz dla młodego przyjaciela rozważającego samobójstwo.

źródło

0 0 głosów
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
Wszystkie
Follow by Email
LinkedIn
Share
Copy link
Adres URL został pomyślnie skopiowany!
0
Would love your thoughts, please comment.x