
Pewnego wrześniowego świtu, u progu znaczącej zmiany w życiu, siedząc na przystani mojego przyjaciela poety, obserwowałem, jak wielka czapla modra wznosi się powoli i prehistorycznie przez poranną mgłę, niosąc niebo na plecach. Z biegiem lat czapla stała się dla mnie najbardziej zbliżoną do tego, co tubylcze tradycje nazywają zwierzęciem duchowym. Pojawiło się w pomyślnych momentach mojego życia, kiedy najbardziej pragnąłem pewności. Był to pierwszy ptak, z którym pracowałem w moim domu almanach wróżb. W chwilach przerażającej niepewności i tęsknoty za postanowieniem odnalazłem w długim bezruchu polującego ptaka, czekającego na odpowiedni moment, aby to zrobić następna właściwa rzeczżywa wróżba — wspaniałe niebieskie przypomnienie, że cierpliwość szanuje to, co możliwe.
Oczywiście naiwnością jest wierzyć, że ten ogromny i bezstronny wszechświat wysyła nam przejściowe drobinki gwiezdnego pyłu, spersonalizowane znaki mówiące, jak przeżyć kosmiczny przypadek naszego życia. Jednak równie głupim jest pytać o znaczenie ptaka, jak postrzegać go jako przypadkowe połączenie piór i kości. Rzeczywistość żyje gdzieś pomiędzy materią a znaczeniem. Jedno nas zmusza, drugie zmusza do znoszenia naszej śmiertelności i zamieszania związanego z byciem żywym. Znaczenie wynika z tego, w co wierzymy, że jest prawdą, rzeczywistość jest prawdą, która trwa niezależnie od tego, czy w nią wierzymy, czy nie. Na tym polega różnica między znakami i wróżbami. Znaki lekceważą naturę rzeczywistości, a wróżby zwiastują poszukiwanie sensu, czcząc majestat i tajemnicę wszechświata – są rozmową świadomości z rzeczywistością prowadzoną poetyckim językiem wiary.
Ptak nigdy nie jest znakiem, ale może stać się omenem, jeśli nasza uwaga i intencja splatają się z nim w złotą nić o osobistym znaczeniu i celu, która nadaje sens życiu.

Jarod Anderson zwraca się także do czapli modrej jako soczewki w naszych poszukiwaniach znaczenia Coś w lesie cię kocha (biblioteka publiczna) — jego przejmującą medytację na temat przetrwania najciemniejszych zakamarków ludzkiej natury, dziwnego połączenia wstydu i smutku, które nadaje depresji niszczycielską moc, zwracając się ku świetlistej i boskiej naturze. Z tych stron wyłania się liryczny list miłosny o tym, jak „empatia wyobraźni” uzdrawia i harmonizuje nasze relacje z nami samymi, ze sobą nawzajem, z cudem życia.
Zastanawiając się nad trudnościami w interpretacji własnego życia i niezliczonymi symbolikami czapli modrej – wśród nich starożytnym mitem, w którym ptak opyla powierzchnię wody złotym światłem gwiazd, aby przyciągnąć błękitnoskrzeli – Anderson pisze:
Czapla jest dokładnie tym, czym jest dla ciebie czapla w chwili, gdy zdecydujesz się nadać jej znaczenie. Będzie to miało takie znaczenie, dopóki nie zdecydujesz, że oznacza to coś innego. Tak działa znaczenie. To subiektywny akt interpretacji.
Możesz odnieść wrażenie, że mówię, że czaple są bez znaczenia, ale wcale nie to mam na myśli. Kiedy widzę czaplę i interpretuję jej zachowanie jako przypomnienie, żebym zwolnił i zastanowił się, co tak naprawdę liczy się w moim życiu, to właśnie to ma na myśli ta czapla. Znaczenie, podobnie jak wiele innych rzemiosł, powstaje we współpracy twórcy z materiałami.
[…]
Czapla pozwala mi budować znaczenie, którego potrzebuję w chwili, gdy tego potrzebuję. Tworzenie znaczenia w ten sposób jest jak tworzenie harmonii dwoma głosami… Kłopot zaczyna się, gdy zapominamy o naszym udziale w tworzeniu harmonii, znaczenia. Kiedy pozbędziemy się naszej wolnej woli w tworzeniu znaczeń, zaczniemy myśleć absolutnie.
Ilekroć myślimy absolutami, kostniejemy. Nasza wolność zawsze polega na naszej elastyczności, a ponieważ pojęcia takie jak znaczenie i tożsamość nie są stałe, ponieważ, jak zauważa Anderson, „wymagają naszego zamierzonego udziału”, są „na litościwie elastyczne”. Przybierają kształt naszych przekonań na temat tego, kim jesteśmy i na co zasługujemy, przestrzegają komunikatów, które sami sobie wysyłamy poprzez znaki, które tworzymy z rzeczywistości.

Obserwując czaple spacerujące po lokalnym wybrzeżu i mając wrażenie, że wysyłają mu „jawny sygnał” o potędze „cichej kontemplacji i samostanowienia” Anderson pisze:
Czapla reprezentuje samostanowienie tylko wtedy, gdy jej potrzebuję. To nie umniejsza mocy czapli. Po prostu podkreśla moje własne.
Na świecie istnieją obiektywne fakty. Oczywiście, że istnieją. Ale nasza koncepcja siebie, nasze znaczenie, nasze poczucie tego, czy zasługujemy, aby zająć miejsce we wszechświecie lub doświadczać radości i zadowolenia – to nie są pytania o fakty, są to pytania o znaczenie.
Dla tych z nas, którzy znajdują pocieszenie w świecie przyrody, poczucie sensu wiąże się z kontaktem z boskimi cechami morza, nieba i śpiewającego ptaka, wszystkiego, co czyni tę planetę światem. Można to nazwać cudem kontaktu. Można to nazwać magią. „Jeśli nie uważasz, że czaple to magia” – pisze Anderson – „musisz poszerzyć swoją definicję tego słowa”.

Wspominając ponury okres, kiedy depresja zmiotła czaple z nieba jego umysłu i unicestwiła świat cudów, zastanawia się:
Istnieją dwie ścieżki do magii: wyobraźnia i uwaga. Wyobraźnia to fikcja, którą kochamy, prawdy zbudowane z kłamstw, świecący pył na powierzchni wody. Zwracanie uwagi polega na celowym zauważaniu i uczestniczeniu w tworzeniu znaczenia, które nadaje nowe znaczenie naszemu światu. Żołądź. Geometria ula. Złożoność śpiewu wielorybów. Idealna powolność czapli.
Prawdziwa magia wymaga twojej intencji i twojego wyboru, aby zharmonizować. Oczywiście, że tak. Czapla nie może rzucać światła gwiazd na ciemne płycizny, aby dostać się do błękitnoskrzeli. Nie, jeśli nie wykonasz swojej części. Musisz wybrać spotkanie z nią w połowie drogi. A kiedy to zrobisz, może się okazać, że magia nie jest odrzuceniem tego, co prawdziwe. To jego synteza, nektar faktów, który staje się miodem znaczenia.
W pozostałej części Coś w lesie cię kochaAnderson następnie przygląda się poszukiwaniu sensu poprzez kalejdoskop żywych cudów, od klonu cukrowego przez jastrzębia rudego po smardze. Połącz go z Lorenem Eiseleyem Warblers jako soczewka ukazująca cud istnieniaa następnie ponownie zapoznaj się z niektórymi z największych pisarzy ludzkości Natura jako antidotum na depresję i Terry Tempest Williams dalej ptak w sercu.
