
z MAGA-po prostu-oznacza-nienawidzić-Amerykanina dział
Treść ich charakteru nigdy nie była brana pod uwagę. Pod rządami Donalda Trumpa liczy się tylko kolor ich skóry. Dlatego prawie każdą osobę udzielono azylu od chwili objęcia urzędu przez Trumpa, jest biały. Dlatego Trump pyta (na głos!), dlaczego wciąż przyjmujemy migrantów z „zadupionych” krajów (takich jak te położone w Ameryce Południowej, Afryce i Ameryce Łacińskiej), a nie blondwłosi i niebieskoocy emigranci z krajów skandynawskich, których życie mieszkańców stałoby się zauważalne gorzej gdyby zdecydowali się przenieść do USA.
Prezydent owija się flagą, wygłasza mnóstwo zniekształconego szowinizmu dotyczącego Drużyny USA i rutynowo ogłasza, że mamy najlepszą armię na świecie. Ale nawet ludzie najbardziej bezpośrednio odpowiedzialni za utrzymanie USA na szczycie gry wojskowej nie mogą tu zostać, jeśli nie są biali.
Jose Serrano, żołnierz czynnej służby, który odbył trzy tury w Afganistanie, powiedział, że agenci imigracyjni aresztowali jego żonę 14 kwietnia, gdy szła na spotkanie ze służbami imigracyjnymi w celu podjęcia kroków w kierunku jej stałego pobytu.
„Jakaś osoba otworzyła drzwi, poprowadziła nas przez korytarz, a na końcu korytarza aresztowano moją żonę” – powiedział Serrano. “Aresztowany bez żadnego rozkazu, żadnego nakazu… Zabrali mi żonę. Nic mi nie mówią.”
Oprócz całej tej okropności, ten incydent pokazuje, że ICE tak naprawdę nie odchodzi od aresztowań przed sądami imigracyjnymi, mimo że (1) urzędnicy twierdzą inaczej i (2) co ważniejsze, sam ICE rzekomo informuje funkcjonariuszy, że tego typu aresztowania sądowe nie są dozwolone zgodnie z obecną polityką ICE.
Regularna okropność jest następująca: administracja Trumpa jest gotowa zaatakować własne wojsko, jeśli oznacza to kilka kolejnych aresztowań i deportacji:
[L]w kwietniu DHS wyeliminował a Polityka 2022 który uznał służbę wojskową członka najbliższej rodziny za „istotny czynnik łagodzący” przy podejmowaniu decyzji o wszczęciu egzekwowania prawa imigracyjnego. Administracja nowa polityka stwierdza, że „sama służba wojskowa nie zwalnia cudzoziemców z konsekwencji naruszenia amerykańskiego prawa imigracyjnego”.
Bigoteryjna wojna Trumpa z ludnością niebiałą trwale uszkadza nie tylko stosunki tego narodu z własną armią. Chodzi także o przyszłe relacje, jakie możemy mieć w krajach, w których toczymy walki. Kiedy Stany Zjednoczone rozpoczęły całkowite wycofywanie się z Afganistanu, obiecały ochronę Afgańczykom, którzy współpracowali z wojskiem w celu dostarczania informacji wywiadowczych lub w inny sposób pomagali USA w trwającej od dziesięcioleci wojnie.
Trump odrzuca to wszystko ze względu na siebie i swoją administrację po prostu nie lubię ludzi innych niż biały.
Po wstrzymaniu amerykańskiego programu przesiedleń dla Afgańczyków, którzy pomogli amerykańskim wysiłkom wojennym, prezydent Trump prowadzi rozmowy w sprawie wysłania aż 1100 z nich do Demokratycznej Republiki Konga, poinformował we wtorek pracownik organizacji humanitarnej poinformowany o planie.
W skład tej grupy wchodzą tłumacze dla armii amerykańskiej, byli członkowie afgańskich sił specjalnych i członkowie rodzin amerykańskich żołnierzy. Jest wśród nich ponad 400 dzieci.
Afgańczycy od ponad roku żyją w zawieszeniu w Katarze. Zabrano ich tam po tym, jak zostali ewakuowany przez Stany Zjednoczone dla własnego bezpieczeństwa, ponieważ wspierali siły amerykańskie podczas wojny z talibami, która rozpoczęła się w 2001 roku.
Dziękuję za pomoc. A teraz idź się pierdolić. Takie przesłanie Stany Zjednoczone wysyłają ludziom, którzy pomogli USA podczas tej wojny. Jest to rodzaj wiadomości, która prawdopodobnie nie przyniesie mu żadnych sojuszników, gdy wznawia działania wojenne na Bliskim Wschodzie.
Z raportu tego wynika, że Trump „prowadzi rozmowy” z DRK w sprawie kontynuowania „przesiedlenia” afgańskich sojuszników – do którego dąży administracja pomimo protestów ludzi, którzy ryzykowali własne życie, aby pomóc USA podczas wojny w Afganistanie.
Trudno uwierzyć, że Trump faktycznie jest w cokolwiek zaangażowany. DRK ma już własny problem uchodźców.
Według Organizacji Narodów Zjednoczonych w Kongu przebywa obecnie ponad 600 000 uchodźców, głównie z Republiki Środkowoafrykańskiej i Rwandy. Działacze na rzecz praw człowieka twierdzą, że kraj nie jest przygotowany na przyjęcie większej liczby uchodźców w obliczu walk z sąsiednią Rwandą, która zmusiła do przesiedlenia jeszcze większej liczby osób w wyniku ataków na obozy dla uchodźców.
Co więcej, wielu afgańskich sojuszników ma już członków rodzin mieszkających w Stanach Zjednoczonych ze względu na wcześniejsze wysiłki administracji Bidena mające na celu ochronę tych, którzy pomagali USA. To wymusiło przesiedlenie, cóż, właściwie każdy Afrykański kraj, który zgadza się je przyjąć, dzieli jeszcze więcej rodzin. Pokazuje także, że Stanom Zjednoczonym nie można ufać, gdy oferują przysługi w zamian za pomoc. Wystarczy cykl wyborczy, aby cofnąć gwarancje i zamienić zaufanych sojuszników w kolejną grupę ludzi przenoszonych z „zadufanego kraju” do „zadufanego kraju” przez bandę bigotów, którzy woleliby raczej zniszczyć Amerykę, niż pozwolić większej liczbie niebiałych ludzi zostać mieszkańcami tego, co kiedyś było światowym „tyglem”.
Przynajmniej na razie Trump najwyraźniej to robi znalazł chętne wysypisko dla ludzi, których nie chce w tym kraju:
17 kwietnia rząd USA deportował 15 osób do stolicy Demokratycznej Republiki Konga, głęboko zubożałego afrykańskiego kraju, naznaczonego latami konfliktu.
Grupa ta – składająca się z mężczyzn i kobiet z Kolumbii, Ekwadoru i Peru – jest pierwszą, która przybyła w ramach tajnego porozumienia migracyjnego wynegocjowanego z administracją Trumpa.
„Zabrali nas, wsadzili do samolotu i skuli łańcuchami za ręce i nogi” – powiedział jeden z Kolumbijczyków, siedzący na plastikowym krześle w obskurnym hotelu niedaleko lotniska w Kinszasie. Dodał, że deportowani dopiero przed wejściem na pokład samolotu znali swój ostateczny cel.
Jestem pewien, że podobnie jak Salwador, DRK jest więcej niż szczęśliwy, mogąc zabrać nam pieniądze, aby odciążyć niektórych ludzi. I podobnie jak Salwador jestem pewien, że rząd DRK tak naprawdę nie przejmuje się tym, co stanie się z tymi ludźmi, którzy zostaną wyrzuceni z lotów czarterowych DHS niczym ludzkie śmieci. Jeśli USA nie przejmują się tym, dlaczego jakaś strona trzecia w kraju rozwijającym się miałaby zrobić coś więcej niż pozwolić samolotom na lądowanie, dopóki kontrole będą pomyślne?
Oto czym jest teraz Ameryka: miejscem, gdzie prawa człowieka, wolności obywatelskie i podstawowa ludzka moralność nie są już wplecione w tkankę narodu. Ameryka nie jest już policjantem świata. Jest teraz skorumpowanym, rasistowskim szeryfem na świecie.
Zapisano pod: Afganistan, bigoteria, okrucieństwo, dhs, lód, masowe deportacje, Pete’a Hegsetha, administracja Trumpa, my, wojskowi