
Do czasu publikacji Widoki na Kordyliery i pomniki rdzennej ludności Ameryki, Aleksandra von Humboldta (14 września 1769 – 6 maja 1859), ledwo czterdziestoletni, był najwybitniejszym i polimatycznym przyrodnikiem świata (słowo naukowiec nie zostało jeszcze wymyślone). Napoleon nienawidził go za jego żarliwe poglądy antykolonialne i abolicjonistyczne. Goethe cenił go jako swojego najlepiej myślącego partnera, którego najkrótsze towarzystwo i rozmowa sprawiały wrażenie, jakby „żył kilka lat”. Thoreau uważał, że jego oczy są „naturalnymi teleskopami i mikroskopami”. Whitmana ogłosił się „kosmosem” po tytule epokowej książki Humboldta. Darwin, patrząc wstecz na swoje życie, chętnie przyznał, że bez inspirujących wspomnień-dziennika z podróży Humboldta, których całe fragmenty potrafiłby wyrecytować na pamięć, nigdy nie wsiadłby na pokład samolotu. Pies gończynigdy bym nie napisał O pochodzeniu gatunkównigdy bym tego nie zrobił jego najbardziej transcendentne przeżycie podczas wspinaczki po Andach śladami Humboldta.

W przeciwieństwie do swoich współczesnych Humboldt postrzegał naturę nie jako przeszkodę do pokonania przez „Człowieka”, ale jako wspaniały superorganizm, którego fraktalem jest natura ludzka.
W przeciwieństwie do innych przyrodników, którzy zbierali pojedyncze okazy i starali się klasyfikować świat żywych według zgrabnych taksonomii, on zbierał i łączył idee, aby „ustanowić jedność i harmonię tej zdumiewającej masy siły i materii”, w ramach której „żadnego pojedynczego faktu nie można rozpatrywać w izolacji” – pogląd na naturę jako system, który utorował drogę wszystkiemu, od biologicznej hipotezy Gai, przez ujednoliconą teorię pola w fizyce, po koncepcję ekologii.
W przeciwieństwie do innych odkrywców gardził poglądem na ludy pozaeuropejskie jako na dzikusów, których należy ucywilizować, i postrzegał ich raczej jako mędrców o znacznie starszych tradycjach kulturowych i folklorystycznych, złożonych, fascynujących i pełnych wiedzy o świecie przyrody.
Opublikowany w języku francuskim w 1810 r., Widoki na Kordyliery — zapis czasu spędzonego w Kordylierach, rozległych pasmach górskich Ameryki Łacińskiej, gdzie przebywał wynalazł nowoczesną koncepcję natury jako sieci relacji – była najbogatszą książką Humboldta. Pośród przepysznych rycin przedstawiających góry, wulkany i artefakty archeologiczne znajduje się seria dziwnych, migoczących fragmentów starożytnych hieroglifów obrazkowych Inków i Azteków, pełnych twarzy i ciał, afektu i akcji.


Alfabety większości systemów pisma zaczynają się od piktogramów. Europejczycy z pewnością widzieli inne starożytne hieroglify — szczególnie egipskie, chociaż Kamień z Rosetty nie został jeszcze odszyfrowany — ale były to języki logiki symbolicznej składające się z pozbawionych uczuć elementów graficznych. Oto zupełnie inny wizualny alfabet emocji i interakcji – emoji OG.

Humboldt, który wierzył, że aby zrozumieć świat, w którym żyjemy, musimy „prześledzić tajemniczy bieg idei” na przestrzeni dziejów, musiał zdawać sobie sprawę ze znaczenia tego języka wizualnego, gdyż poświęcił mu prawie połowę kosztownych rycin znajdujących się w książce, skutecznie wprowadzając starożytny wynalazek emoji do współczesnego świata.


Widoki na Kordyliery cieszyła się tak dużą popularnością, że jej angielskie tłumaczenie zostało opublikowane przez najmodniejszego londyńskiego wydawcę, który sprowadził na świat Lorda Byrona.
Darwin miał piętnaście lat, kiedy kupił swój egzemplarz.
Nikt nie jest w stanie doskonale prześledzić złotych nici wpływów, które łączą umysły na przestrzeni pokoleń i dyscyplin, ani zmierzyć nieświadomego ożywienia inspiracji w umyśle innej osoby, ani poznać okresu kiełkowania idei. Wiemy tylko, że jako młody człowiek Darwin z pasją i ciekawością przeglądał zapis starożytnych emoji swojego naukowego bohatera, a jako starzec stworzył pionierski wizualny słownik ludzkich emocji.
Chociaż w zamierzeniu miał to być rozdział w Zejście człowiekauznał wyjątkową wagę tematu i opublikował Wyraz emocji u człowieka i zwierząt rok później jako samodzielna książka — jedna z pierwszych książek naukowych ilustrowanych fotografią, praktyka, którą Anna Atkins zapoczątkowała pokolenie wcześniej jej opublikowane samodzielnie badanie alg morskich.
Przedstawiając podstawowe emocje, takie jak strach, złość, radość, smutek i wstręt, jako „ruchy rysów i gestów”, słownik afektu Darwina ma jeden kluczowy aspekt z inkaskimi piktogramami — oba przedstawiają emocje jako zjawisko obejmujące całego człowieka, od stóp do głów.



„Czysto odcieleśniona ludzka emocja jest niczym” – napisał dziesięć lat później William James Wyrażenie w jego przełomowe badanie fizjologii leżącej u podstaw psychologii uczuć. Paradoks naszych czasów polega na tym, że chociaż teraz to wiemy sama świadomość jest zjawiskiem obejmującym całe ciałokontynuowaliśmy naszą kampanię zaprzeczania zwierzęcej naturze ludzkiego zwierzęcia poprzez negowanie znaczenia, przydatności i samego faktu istnienia ciała. Spotykając się jako twarze na ekranach, rozwijając startupy, a nie góry, powierzając nasze doświadczenie świata bezcielesnym pseudoumysłom sztucznej inteligencji, sami staliśmy się bezcielesni. Nasze emoji odzwierciedlają tę dobrowolną amputację ciała, ten kult głowy. „Przez upodobanie do symboli” – napisał Humboldt Kosmos kontemplując starożytne kultury, „[the imagination] wpływa na idee i język.” Nasze symbole wpływają na nasze wyobrażenia o tym, co to znaczy być człowiekiem i z kolei kształtują naszą wyobraźnię. Jeśli mamy odzyskać naszą istotę żywą, być może nadszedł czas, aby na nowo przemyśleć nasz język wizualny i wymyślić nowy alfabet ucieleśnionych emoji.