
Georgia O’Keeffe (15 listopada 1887 – 6 marca 1986), uznawana za pierwszą wielką amerykańską artystkę, była kobietą o zdecydowanych poglądach na temat sztukę, życie i ustalanie priorytetów i niecodzienny prezent dla przywiązując się do słów co przekazała na płótno. Jednak niektórymi z jej najbardziej odkrywczych spostrzeżeń na temat sztuki i twórczych doświadczeń podzieliła się w serii listów do pisarza Sherwooda Andersona, który zaprzyjaźnił się z legendarnym fotografem Alfredem Stieglitzem – mężem O’Keeffe i jej korespondentem w tomach „ namiętne listy miłosne. Spotkanie ze sztuką O’Keeffe na początku lat dwudziestych zainspirowało Andersona do po raz pierwszy chwycenia pędzla i rozpoczęcia samodzielnego malowania. W międzyczasie obaj rozwinęli wspólnotę epistolarną wokół wspólnych poglądów na temat sztuki i polubownych nieporozumień intelektualnych. (Zaledwie trzy lata później Anderson przedstawił swoje własne niezapomniana mądrość o sztuce w liście do syna, najprawdopodobniej pod wpływem O’Keeffe i ich twórczej relacji.)
Znaleziono w Georgia O’Keeffe: sztuka i listy (biblioteka publiczna) – całkowicie niepodważalny, wyczerpany tom, wydany w 1987 r., rok po śmierci O’Keeffe, z okazji jej stulecia – listy stanowią wzniosły pean na cześć tego rodzaju twórczej integralności, która wznosi się ponad opinię publiczną i jaśnieje krystaliczną jasnością przekonań. Jednocześnie nie można powstrzymać się od zastanawiania, jak ucierpiałaby sztuka O’Keeffe – jak jej zdrowie psychiczne – gdyby żyła w obecnych czasach nieustannego pędzenia po kołowrotku opinii publicznej w mediach społecznościowych.

1 sierpnia 1923 roku pisze do Andersona:
Dziś rano zobaczyłem na stole kopertę, którą Stieglitz zaadresował do Ciebie. Tak często chciałem do Ciebie napisać, a w szczególności powiedzieć dwie rzeczy, ale nie piszę, nie piszę do nikogo, może nie lubię się ludziom wmawiać, a pisanie na tym polega.
Najpierw chciałam Ci powiedzieć – dawno temu, zimą, że podobały mi się Twoje „Wiele małżeństw” – i że to, co inni o tym powiedzieli, bardzo mnie rozbawiło – kiedy słyszę, jak inni o tym mówią, zdaję sobie sprawę, że nie czytam tak jak oni – wydaje mi się – lubię – lub odrzucam – bez konkretnego powodu, z wyjątkiem tego, że jest to w tej chwili nieuniknione. — W chwili, gdy to czytałem, nie widziałem żadnego szczególnego powodu, dla którego miałbym Ci napisać, że mi się to podoba — bo nie uważam, że to, co lubię — lub nielubienie ma jakieś szczególne konsekwencje dla kogokolwiek poza mną — A wiedząc, że próbujesz pracować, czułem, że opinie na temat tego, co było dla Ciebie, prawdopodobnie byłyby dla Ciebie po prostu bzdurami — na Twojej drodze do jasnej przyszłości — A kiedy o Tobie myślę — myślę o Tobie dość często — zawsze z życzeniem — prawdziwym życzeniem — aby praca szła dobrze — aby nic nie przeszkadzało —
Często o Tobie myślę, bo te kilka razy, kiedy do nas przyszedłeś, było w porządku – jak piękne dni w górach – miło je zapamiętać – czyste iskrzenie i dużo powietrza – pięknego powietrza.
Po charakterystycznie sugestywnej wzmiance o stanie zdrowia Stieglitza, który tej wiosny przysporzył mu „tylko małej kupy nieszczęść — bezsenności — oczu — uszu — nosa — ramion — stóp — kostek — jelit — a wszystko to z kolei zaczęło go oczerniać” O’Keeffe wyraża głęboką wdzięczność za to samo, co skłoniło Virginię Woolf do nazwania pisania listów „sztuka humanitarna” — zbawienna moc listu wysyłanego przez jednego człowieka do drugiego:
Rozumiesz, dlaczego ceniłem Twoje listy — może bardziej niż on — ze względu na to, co mu dały — nie pamiętam już, co napisałeś — pamiętam tylko, że sprawiły, że poczułem, że czujesz coś z tego, kim wiem, że on jest — że to wiele dla ciebie znaczy w twoim życiu — wiele wnosi do twojego życia — i zdawało się, że wyrosła z tego prawdziwa miłość do niego
I w swojej niedoli był bardzo smutny — i myślę, że ja też poczułem się bardzo smutny i opuszczony — więc miło było usłyszeć twój głos z daleka i chcę ci powiedzieć, że to wiele dla ciebie znaczyło — Dzięki
Świadoma jednostronnego zwierciadła nieszczęścia, z perspektywy czasu, dodaje: „Mogę ci to napisać tylko teraz, bo sytuacja się poprawiła”.

O’Keeffe i Anderson kontynuują korespondencję, a w kolejnym liście wysłanym miesiąc później zaprzecza swojej samozwańczej niechęci do „mówienia [herself] ludziom” i zamiast tego ujawniać — z porywającą intensywnością ekspresji, jaką cechuje zarówno jej sztuka, jak i ona sama listy do bliskich emanuje — wspaniały przebłysk jej życia wewnętrznego i twórczego ducha. Ona uważa rola formy w sztuce i doświadczeniu, z którego sztuka się wywodzi:
Czuję, że prawdziwa żywa forma jest wynikiem wysiłku jednostki, aby stworzyć żywą istotę z przygody swojego ducha w nieznane – gdzie ona czegoś doświadczyła – poczuła coś – nie zrozumiała – i z tego doświadczenia wynika chęć uczynienia nieznanego – znanym. Przez nieznane — mam na myśli coś, co tak wiele znaczy dla osoby, która chce to odłożyć — wyjaśnij coś, co czuje, ale czego nie rozumie — czasem częściowo wie dlaczego — czasem nie — czasem wszystko działa w ciemności — ale trzeba to zrobić — Ujawnianie nieznanego — poznanie — w kategoriach swego medium pochłania wszystko — jeśli przestaniesz myśleć o formie — jako forma, jesteś zagubiony — Forma artysty musi być nieunikniona — Nie wolno nawet myśleć, że ci się nie uda — To, czy odniesiesz sukces, czy nie, nie ma znaczenia – coś takiego nie istnieje. Ujawnianie nieznanego jest ważną rzeczą – i trzymanie nieznanego zawsze poza sobą – wychwytywanie krystalizacji prostszej, jaśniejszej wersji życia – tylko po to, by zobaczyć, że staje się nieaktualne w porównaniu z tym, co mgliście czujesz przed sobą – nad którą musisz zawsze pracować, aby uchwycić – formę musieć dbaj o siebie, jeśli potrafisz zachować jasność wzroku.
W uwagach wyrażających niezwykłą pokorę i mądrość, zwłaszcza z perspektywy czasu, zarówno O’Keeffe w kanonie sztuki, jak i Andersona w literaturze, rozważa słabość wszelkich obecnych mierników sukcesu w porównaniu z ostatecznym znaczeniem twórcy dla potomności:
Ty i ja nie wiemy, czy nasza wizja jest jasna w odniesieniu do naszych czasów, czy nie — Bez względu na to, jaką porażkę lub sukces możemy mieć — nie będziemy wiedzieć — Ale możemy zachować naszą integralność — zgodnie z naszym własnym poczuciem równowagi ze światem i to tworzy naszą formę —
W uczuciu, które przywodzi na myśl słynny sprzeciw Maurice’a Sendaka wobec powszechnej klasyfikacji jego twórczości: “Nie piszę dla dzieci. Piszę – i ktoś mówi: «To dla dzieci!»” — O’Keeffe dodaje:
To, co inni nazywają formą, nie ma nic wspólnego z naszą formą — chcę stworzyć własną i nie mogę zrobić nic innego — jeśli przestanę myśleć o tym, co inni – władze, społeczeństwo – czy ktokolwiek inny – powiedzieliby na temat mojej formy, nie byłbym w stanie nic zrobić.
Nigdy nie mogę pokazać, nad czym pracuję, bez zatrzymywania się – niezależnie od tego, czy się to podoba, czy nie, wpływa to na mnie w ten sam sposób – w pewnym sensie paraliżowany.
Wszystkie Georgia O’Keeffe: sztuka i listy to uczta dla oka i ducha. Uzupełnij ten konkretny fragment o Annę Deavere Smith jak przestać pozwalać, żeby inni nas definiowali i Rilke o tym, dlaczego Zewnętrzna ingerencja w prywatne doświadczenie artysty zatruwa sztukę.