
“Nasze korzenie sięgają ziemi. Dlatego jest w nas głęboko zakorzeniona reakcja na naturalny wszechświat, który jest częścią naszego człowieczeństwa” napisał Rachel Carson. „Nasz świat oraz światy wokół niego i wewnątrz niego” napisał Pokolenie później Sy Montgomery „płonie odcieniami blasku, których nie jesteśmy w stanie pojąć… o wiele bardziej żywymi, o wiele świętszymi, niż mogliśmy sobie kiedykolwiek wyobrazić”.
Są ludzie, których oko jest bardziej skupione na tych blaskach, których ucho jest lepiej dostrojone do szmerów gór, oceanów i drzew, których orientacja na świat jest czulej związana z naszym stworzeniem. Niektórzy z nich zostają artystami, niektórzy naukowcami, a niektórzy przekraczają granice, którzy odrzucają podziały i wiedzą, że dzielenie naszych sposobów widzenia oznacza powstrzymywanie się od uchwycenia wspaniałej całości.
Dorastając w górach Blue Ridge, byłem dzieckiem tak nieśmiałym, że marzyło o możliwości komunikowania się za pomocą bioluminescencji. Ash Elizę Williams uświadomił sobie, że pozbawiony lucyferyny niezbędnej do posługiwania się językiem światła zwierzę ludzkie wyewoluowało swój własny alchemiczny sposób cichej komunikacji: sztukę.
Ożywiony „fascynacją alternatywnymi językami i metodami łączenia się” Williams czerpie ze średniowiecznych bestiariuszy i geofizyki, z XIX-wiecznych ilustracji zoologicznych i powieści graficznych, aby wyczarować cudowną Rachel Carson nalegał jest naszym dziedzictwem i najlepszą ochroną przed nami samymi. Z obrazów i rzeźb wyłaniają się „nieskończone formy, najpiękniejsze i najwspanialsze”, które oczarowały Darwina – od bioluminescencyjnych ćm po nietoperza (który żywy triumf możliwego nad prawdopodobnym), z chlorofilu (że ciągła tajemnica chemii i przypadku) po chmury (te, które trwają zaklęcia przeciw obojętności) — ułożone w cykle, których same tytuły są miniaturowymi wierszami, tytułami podobnymi Pilne Istoty I Historia pogody.
Jeden zaczęło się od książki o Rachel Carson, a zamiast tego przekształciło się w serię trwałych obrazów przedstawiających życie różnych stworzeń – szpaka, woskodzioba fiołkowo-usznego, pomarańczowej gołębicy owocowej, hikory – wykorzystujących format powieści graficznej do zgłębiania ich doświadczenia czasu, „do myślenia” – pisze Williams – „o ekspansywności lub nieskończoności Umweltu stworzenia”.
Choć jestem całkowicie oczarowany całą tą pracą, żadna nie ekscytuje mnie bardziej niż malowane marzenia Williamsa o porostach, które niezwykły nauczyciel tego, jak być lepszym człowiekiem.
Z tego wszystkiego emanuje prawdopodobnie najbardziej owocna orientacja w świecie, jaką może mieć człowiek – obsesyjna, ale przestronna ciekawość, która przez dziurkę najdrobniejszych szczegółów ujawnia wielkość ogólnego obrazu. „Całość jest prostsza niż jej części” zauważył fizyk-wizjon Willard Gibbs w czymś, co pozostaje najwspanialszym koanem nauki, ale tylko przyglądając się uważnie i z wielką życzliwością częściom, dyskretnym, a jednak splecionym nitkami nieustannej cichej komunikacji, możemy skontaktować się z majestatem i tajemnicą całości.

















