
Dziś czujesz się załamany. Życie rzuciło Ci najcięższe karty i ponownie próbujesz dowiedzieć się, kim jesteś, jak iść do przodu w tym miejscu straty.
Twoje ręce wydają się obce, żołądek skręcony, serce obciążone. Nie jesteś pewien, co zrobić dalej, masz zawroty głowy i nagle boisz się ponownie wstać.
Ale tak właśnie robisz, gdy jesteś zepsuty. Podnosisz się kawałek po kawałku. Na nowo uczysz się najmocniejszych stron siebie i walczysz, aż się przebijesz. Pociągasz się do przodu, aż kończyny utrzymają twój ciężar, a potem uczysz się wstawać, chodzić i znów się uśmiechać.
Sklejasz się nitkami, odrywasz się od rzeczy i ludzi, którzy zajmują Twój umysł i wypełniają przestrzeń wokół Ciebie. Chodzisz, biegasz, wpasowujesz się w rytm tupania stóp o beton. Pocieszasz się słowami, miękkimi kocami i śmiechem, aż przestaniesz mieć wrażenie, że udajesz.
Być może teraz jesteś załamany, ale będzie lepiej.
Być może jesteś teraz złamany, ale nie jesteś słaby.
Nigdy nie jesteś słaby. Twoja głowa zapomniała o swojej zdolności kochania, przebaczania i przechowywania wspomnień.
Twoje ciało zapomniało, jak pchać się do przodu. Ale nie jesteś tą kruchą istotą, którą trzeba chronić, chronić i trzymać w zaciśniętej pięści.
Nie jesteś słaby. Najsilniejsze części Ciebie ukrywają się tuż pod powierzchnią, dając ci chwilę na przetworzenie. Ładowanie. Najsilniejsze części Ciebie budują, wyrównują i bulgoczą pod skórą. Czekam, aż w nich uwierzysz i uwolnisz ich.
Nie jesteś słaby. Nie trzeba się tobą opiekować. Nie potrzebujesz litości, ani łagodności, ani kogoś, kto cię będzie niósł lub trzymał za rękę. Masz siłę, by stanąć o własnych siłach, pewność siebie, aby odbudować, pasję do kontynuowania i miłość do przebaczania.
Choć dzisiaj świat może Cię ściągać w dół, choć nie możesz zdjąć cienia ze swoich oczu, choć boisz się przyszłości, choć jesteś załamany, nie jesteś słaby.
Więc zamknij oczy, weź głęboki oddech i w milczeniu przypomnij sobie o osobie, którą jesteś, o swojej niesamowitej sile i zacznij ponownie składać siebie w całość.