Nadzwyczajny list André Gregory’ego do Richarda Avedona o naturze twórczości – margines

- Kultura - 10 listopada, 2025
Nadzwyczajny list André Gregory’ego do Richarda Avedona o naturze twórczości – margines
Nadzwyczajny list André Gregory’ego do Richarda Avedona o naturze twórczości – margines

Pół tysiąca lat po wyzdrowieniu z cywilizacyjnej rany zadanej przez Kartezjusza przez odcięcie ciała i umysłu krwawimy kartezjańską szczeliną, którą sami stworzyliśmy – niszczycielskim podziałem między życiem a pracą. Pojęcie „pracoholika”, często noszone jako odznaka w klapie współczesnego ego, zakłada, że ​​ktoś czyni pracę centralną osią życia kosztem życia. Samo pytanie o „równowagę między życiem zawodowym a prywatnym”, odziedziczone po industrialnym modelu pracy, każe nam żyć w częściach – część osoby wykonującej pracę, druga zarabiająca na życie. Ale kultury nie tworzy się tak, jak samochody. Tworzymy – wszystko, co nie jest mechaniczne, co nie jest towarem, co dotyka kogokolwiek innego w znaczący sposób – wszystkim, czym jesteśmy: każdym doświadczeniem, jakie kiedykolwiek przeżyliśmy, każdą książką, którą kiedykolwiek przeczytaliśmy i każdym miejscem, w którym kiedykolwiek chodziliśmy, każdym uniesieniem i każdym wstrząsem. Najprostszy wiersz wylewający się z pióra poety, najmniejsza drewniana łyżka nabierająca kształtu w dłoni stolarza, to dzieło życia.

Andrzej Gregory

U progu siedemdziesiątki, jako jego przyjaciel na całe życie Richarda Avedona umierał, legendarny reżyser teatralny André Gregory, ku własnemu zdziwieniu, zajął się rysowaniem i odkrył, że powrócił „do jakiegoś bardzo wczesnego stanu, czasu przed samotnością, opuszczeniem i strachem” – tego cudownego uczucia przełamania szablonu samego siebie, opuszczenia komfortowej strefy kompetencji, na której buduje się reputację, i wyruszenia w ożywczą pierwowzór czegoś nowego. Taki pozornie bezproduktywne rozrywki– uświadomił sobie Grzegorz – karmcie życiem, które jest surowcem do dzieła, choć nigdy nie wiemy, co wyrośnie z każdego przeżytego nasienia.

Krótko po śmierci Avedona Gregory napisał do przyjaciela list, który „zawsze zamierzał napisać, ale nigdy tego nie zrobił”, w którym odniósł się do ich rozbieżnych poglądów na życie i pracę – „jedynego głębokiego źródła nieporozumień i tarć” w ich głębokiej przyjaźni. (Każdy, kto stracił bliską osobę, wie, że rozmowy trwają, wie co wiedział Hemingway: że „nikt, kogo kochasz, nigdy nie umiera”).

W czymś, co może być najpotężniejszą obroną ducha twórczego od tamtej pory Williama Blake’aGrzegorz pisze:

Spójrzmy prawdzie w oczy – artyści zawsze pracują, chociaż może się tak nie wydawać. Są jak rośliny rosnące zimą. Nie widać owoców, ale one zapuszczają korzenie pod ziemią.

Sztuka autorstwa Balinta Zsako z Króliczek i drzewo

We fragmencie przywołującym na myśl wspaniałą twórczość Kurta Vonneguta wiersz-przypowieść o miliarderze z Shelter Island i miarce dostatkuGregory pokazuje swojemu zmarłemu przyjacielowi lustro, od którego odwraca wzrok każdy żyjący człowiek, który nie wiedziałby, kim jest, gdyby nie miał co robić:

Byłeś właścicielem tego wspaniałego domu w Montauk, jednego z najpiękniejszych, jakie kiedykolwiek widziałem, na klifach z widokiem na ocean. Sam to zaprojektowałeś. Ale prawie nigdy tam nie byłeś. Czy tęskniłeś za innym rodzajem życia? Tak, miałeś przyjaciół – prawie wszystkich zaangażowanych i pracoholików artystów – ale nigdy społeczności. Widziałeś każdego z nas osobno. W tych twoich ślicznych pokojach, przy wyśmienitych kolacjach, zawsze mówiło się o pracy, pracy i jeszcze raz pracy.

Za każdym razem, gdy się zatrzymywałeś, popadałeś w depresję, wierząc, że trafiłeś na mur i straciłeś zdolność do pracy, że już nigdy nie będziesz pracować.

Kontrast, jaki maluje Gregory, jest miniaturowym manifestem fundamentalnej niepodzielności „ja” i „ja”. kombinatoryczny charakter kreatywności:

Wybrałeś pracę. Wybrałem życie. Praca I życie.

Przynajmniej ja tak robiłem przez ostatnie 30 lat. Czy praca nad sobą nie kształtuje Praca? Kiedy zbliżamy się do siebie, do tego, kim pierwotnie byliśmy i kim powinniśmy być, czy nie służy to naszej pracy, czy nie łączy nas głębiej z innymi? Czy nie ma wartości szerzenie śmiechu, miłości i współczucia wśród ludzi wokół nas?[…]Praca zmienia życie, a życie zmienia pracę.

Para z benedyktyńskim mnichem i filozofem Davidem Steindl-Rastem związek pomiędzy zabawą a celową pracąa następnie wróć do klasycznej medytacji Lewisa Hyde’a na temat: praca a praca i jak podtrzymać ducha twórczego.

HT Listy na żywo

źródło

0 0 głosów
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
Wszystkie
Follow by Email
LinkedIn
Share
Copy link
Adres URL został pomyślnie skopiowany!
0
Would love your thoughts, please comment.x