
Pół tysiąca lat po wyzdrowieniu z cywilizacyjnej rany zadanej przez Kartezjusza przez odcięcie ciała i umysłu krwawimy kartezjańską szczeliną, którą sami stworzyliśmy – niszczycielskim podziałem między życiem a pracą. Pojęcie „pracoholika”, często noszone jako odznaka w klapie współczesnego ego, zakłada, że ktoś czyni pracę centralną osią życia kosztem życia. Samo pytanie o „równowagę między życiem zawodowym a prywatnym”, odziedziczone po industrialnym modelu pracy, każe nam żyć w częściach – część osoby wykonującej pracę, druga zarabiająca na życie. Ale kultury nie tworzy się tak, jak samochody. Tworzymy – wszystko, co nie jest mechaniczne, co nie jest towarem, co dotyka kogokolwiek innego w znaczący sposób – wszystkim, czym jesteśmy: każdym doświadczeniem, jakie kiedykolwiek przeżyliśmy, każdą książką, którą kiedykolwiek przeczytaliśmy i każdym miejscem, w którym kiedykolwiek chodziliśmy, każdym uniesieniem i każdym wstrząsem. Najprostszy wiersz wylewający się z pióra poety, najmniejsza drewniana łyżka nabierająca kształtu w dłoni stolarza, to dzieło życia.

U progu siedemdziesiątki, jako jego przyjaciel na całe życie Richarda Avedona umierał, legendarny reżyser teatralny André Gregory, ku własnemu zdziwieniu, zajął się rysowaniem i odkrył, że powrócił „do jakiegoś bardzo wczesnego stanu, czasu przed samotnością, opuszczeniem i strachem” – tego cudownego uczucia przełamania szablonu samego siebie, opuszczenia komfortowej strefy kompetencji, na której buduje się reputację, i wyruszenia w ożywczą pierwowzór czegoś nowego. Taki pozornie bezproduktywne rozrywki– uświadomił sobie Grzegorz – karmcie życiem, które jest surowcem do dzieła, choć nigdy nie wiemy, co wyrośnie z każdego przeżytego nasienia.
Krótko po śmierci Avedona Gregory napisał do przyjaciela list, który „zawsze zamierzał napisać, ale nigdy tego nie zrobił”, w którym odniósł się do ich rozbieżnych poglądów na życie i pracę – „jedynego głębokiego źródła nieporozumień i tarć” w ich głębokiej przyjaźni. (Każdy, kto stracił bliską osobę, wie, że rozmowy trwają, wie co wiedział Hemingway: że „nikt, kogo kochasz, nigdy nie umiera”).
W czymś, co może być najpotężniejszą obroną ducha twórczego od tamtej pory Williama Blake’aGrzegorz pisze:
Spójrzmy prawdzie w oczy – artyści zawsze pracują, chociaż może się tak nie wydawać. Są jak rośliny rosnące zimą. Nie widać owoców, ale one zapuszczają korzenie pod ziemią.

We fragmencie przywołującym na myśl wspaniałą twórczość Kurta Vonneguta wiersz-przypowieść o miliarderze z Shelter Island i miarce dostatkuGregory pokazuje swojemu zmarłemu przyjacielowi lustro, od którego odwraca wzrok każdy żyjący człowiek, który nie wiedziałby, kim jest, gdyby nie miał co robić:
Byłeś właścicielem tego wspaniałego domu w Montauk, jednego z najpiękniejszych, jakie kiedykolwiek widziałem, na klifach z widokiem na ocean. Sam to zaprojektowałeś. Ale prawie nigdy tam nie byłeś. Czy tęskniłeś za innym rodzajem życia? Tak, miałeś przyjaciół – prawie wszystkich zaangażowanych i pracoholików artystów – ale nigdy społeczności. Widziałeś każdego z nas osobno. W tych twoich ślicznych pokojach, przy wyśmienitych kolacjach, zawsze mówiło się o pracy, pracy i jeszcze raz pracy.
Za każdym razem, gdy się zatrzymywałeś, popadałeś w depresję, wierząc, że trafiłeś na mur i straciłeś zdolność do pracy, że już nigdy nie będziesz pracować.
Kontrast, jaki maluje Gregory, jest miniaturowym manifestem fundamentalnej niepodzielności „ja” i „ja”. kombinatoryczny charakter kreatywności:
Wybrałeś pracę. Wybrałem życie. Praca I życie.
Przynajmniej ja tak robiłem przez ostatnie 30 lat. Czy praca nad sobą nie kształtuje Praca? Kiedy zbliżamy się do siebie, do tego, kim pierwotnie byliśmy i kim powinniśmy być, czy nie służy to naszej pracy, czy nie łączy nas głębiej z innymi? Czy nie ma wartości szerzenie śmiechu, miłości i współczucia wśród ludzi wokół nas?[…]Praca zmienia życie, a życie zmienia pracę.
Para z benedyktyńskim mnichem i filozofem Davidem Steindl-Rastem związek pomiędzy zabawą a celową pracąa następnie wróć do klasycznej medytacji Lewisa Hyde’a na temat: praca a praca i jak podtrzymać ducha twórczego.