
Wszystko, czemu poświęcisz swój czas i dopracujesz z uwagą, stanie się soczewką w poszukiwaniu znaczenia, zasypie cię metaforami, które staną się tylnymi drzwiami do zamkniętego pokoju twoich najpilniejszych rozliczeń.
W moim powstaniu przygody w ceramicez wielką fascynacją zaobserwowałem, jak dwie różne szkliwa po połączeniu dają całkowicie nieprzewidywalny wynik — coś nie większego niż suma ich części, ale zupełnie innego rzędu. W ekstremalnych warunkach pieca, który może osiągnąć temperaturę czerwonej gwiazdy, chemia i przypadek zbiegają się, tworząc trzecie szkliwo, które może okazać się nieskończenie piękniejsze od któregokolwiek z nich lub katastrofalne, odbarwione, okropnie popękane od odsłoniętych zanieczyszczeń i pokryte kraterami z pękniętymi bąbelkami.

To oczywiście dzieje się w naszych najbardziej intymnych związkach, które same w sobie są produktem chemii i przypadku. Pod ekstremalnym napięciem oczekiwań i żarem potrzeby coś reaguje z czymś, ujawniają się zanieczyszczenia i pękają bąbelki, przy czym każda osoba aktywuje uśpione moce w drugiej osobie, tak że ożywa odrębna trzecia istota – dynamiczna rzeczywistość relacji – spalając pojęcie indywidualnego „ja” jako zestawu nieodłącznych właściwości, wskazując na relacyjny charakter samej rzeczywistości.
Sto lat po tym, jak zauważył to indyjski poeta i filozof Rabindranath Tagore „relacja jest podstawową prawdą tego świata pozorów” fizyk Carlo Rovelli śledzi naukową ścieżkę do tej samej prawdy w swoim doskonałym podręczniku kwantowym Helgoland (biblioteka publiczna), zatytułowany na cześć smaganej wiatrem wyspy na Morzu Północnym, na której żyje dwudziestotrzylatek Wernera Heisenberga doszedł do idei, która stała się matematycznym wzorem dla zdumiewającej katedry kwantowej teorii pola: rewolucyjnego opisu tego, jak jeden aspekt rzeczywistości – jeden obiekt, jedna istota, jedna część natury – manifestuje się w każdym innym. Ponieważ każdy opis rzeczy jest twierdzeniem co do jej natury, w sercu teorii leży twierdzenie, że interakcja jest podstawową rzeczywistością wszechświata, że nie ma żadnych bytów jako takich – jedynie dynamiczne przejawy, których dostrzegamy ulotne przebłyski i nazywamy je bytami migającego obrazu.
Rovelli pisze:
Świat, który znamy, który nas dotyczy, który nas interesuje, co nazywamy „rzeczywistością”, to rozległa sieć oddziałujących na siebie bytów, których jesteśmy częścią, które manifestują się poprzez wzajemne oddziaływanie.
[…]
Właściwości obiektu to sposób, w jaki oddziałuje on na inne obiekty; rzeczywistość to sieć interakcji.
Dlatego uprzedmiotowienie – impuls do zredukowania czegoś lub kogoś do zestawu właściwości – zawsze mija się z celem tego, co uprzedmiotowione, i dlatego zawsze przybliżamy się do rzeczywistości, zamiast tego „uprzedmiotawiając” wszechświat, jak to ujęła Ursula K. Le Guin wspaniała medytacja na temat wzajemnego oddziaływania poezji i nauki. To, co intersubiektywne — dynamiczna rzeczywistość powstająca w wyniku interakcji między obiektami o pozornie ustalonych właściwościach — jest esencją świata kwantowego, a także istotą relacji międzyludzkich. To, kim się stajesz w konkretnym związku, nie jest bardziej tobą lub mniej tobą niż tym, kim jesteś w swojej najgłębszej samotności, ponieważ nie ma ciebie – jaźń nie jest pojemnikiem twoich interakcji z resztą świata, ale treścią.
Obserwując, że „fantastyczny świat kwantów jest naszym światem”, Rovelli pisze:
Świat rozpada się na grę punktów widzenia, które nie dopuszczają jednoznacznej, globalnej wizji. Jest to świat perspektyw, przejawów, a nie bytów o określonych właściwościach lub unikalnych faktach. Właściwości nie znajdują się w obiektach, są pomostami pomiędzy obiektami. Obiekty są takie tylko w stosunku do innych obiektów, są węzłami, w których spotykają się mosty. Świat jest grą perspektywiczną, grą luster, które istnieją jedynie jako odbicia siebie i siebie nawzajem.

Jeśli chodzi o splątanie kwantowe, artykułuje to, czego nauczyłem się w piecu:
Nawet jeśli wiemy wszystko, co można przewidzieć na temat jednego obiektu i drugiego obiektu, nadal nie jesteśmy w stanie przewidzieć wszystkiego na temat tych dwóch obiektów łącznie. Relacja między dwoma przedmiotami nie jest czymś zawartym w jednym z nich: jest czymś więcej.
Wielki paradoks tego podmiotowo-przedmiotowego podejścia do modelowania rzeczywistości polega na tym, że wszystkie nasze modele opisowe są z natury twierdzeniami o zewnętrznej perspektywie, a mimo to wszystkie wynikają z naszej aktywności umysłowej, która jest z natury wewnętrzna. We fragmencie, który przywodzi na myśl przypominające koan naleganie pioniera kwantowego Erwina Schrödingera „To twoje życie, które prowadzisz, nie jest tylko częścią całej egzystencji, ale jest w pewnym sensie całością” Rovelli pisze:
Jeśli świat składa się z relacji, to żaden opis nie pochodzi z zewnątrz. Wszystkie opisy świata, w ostatecznym rozrachunku, pochodzą z wnętrza. Wszystkie są w pierwszej osobie. Nasze spojrzenie na świat, nasz punkt widzenia, usytuowanie wewnątrz świata… nie jest wyjątkowe: opiera się na tej samej logice, na której opiera się fizyka kwantowa, a więc cała fizyka. Jeśli wyobrażamy sobie całość rzeczy, wyobrażamy sobie, że znajdujemy się poza wszechświatem i patrzymy na niego z zewnątrz. Ale nie ma „zewnętrza” w stosunku do całości rzeczy. Zewnętrzny punkt widzenia to punkt widzenia, który nie istnieje. Każdy opis świata pochodzi z jego wnętrza. Świat obserwowany z zewnątrz nie istnieje; istnieją jedynie wewnętrzne spojrzenia na świat, które są cząstkowe i odzwierciedlają się nawzajem. Świat jest tym wzajemnym odbiciem perspektyw.
Ten podstawowy aksjomat bytu jest dla mnie pierwszym i ostatecznym dowodem na to, że miarą naszego życia jest światło między nami.
