
Smutek nie trwa wiecznie, nie wytrzymuje próby czasu, nawet jeśli próbuje Cię przekonać, że jest inaczej.

Przychodzi taki dzień, czasem tak cichy i bezimienny, że w pierwszej chwili nawet go nie zauważasz, kiedy ciężar podnosi się choćby w najmniejszym stopniu. Kiedy po raz pierwszy wydaje Ci się, że Twój śmiech nie jest obciążony. Kiedy twój radość nie jest zdradą tego, przez co przeszedłeś, ale uhonorowanie tego, co przeżyłeś.
Na początku możesz czuć się nieswojo, nie czekając na kolejną stratę, nie skanując ciągle horyzontu nadziei na złamanie serca. Ale Bóg nie skończył jeszcze z twoją historią i nie boi się na nowo wypełnić jej pięknem.
Radość nigdy nie została odrzucona przez to, co cię zraniło; było tylko opóźnione. A teraz, po tych wszystkich nocach, kiedy myślałeś, że ci się uda, po wszystkich doświadczeniach, o których nigdy nie myślałeś, że przeżyjesz, radość wkrada się ponownie do twojego życia – nie jako odwrócenie uwagi, ale jako dowód, że Bóg odnawia cię od środka.
Możesz znów poczuć się lekko. Znowu możesz marzyć. Możesz mieć głęboką nadzieję i kochać swobodnie oraz wkraczać w swoje życie bez ciągłego przygotowywania się na najgorsze. Bóg nie tylko ratuje; odnawia. Pisze nowe rozdziały. I nawet jeśli nie wiesz jeszcze, co przyniesie, możesz ufać, że jego dobroć się nie wyczerpała.

Niech radość Cię zaskoczy. Niech spotka Cię tam, gdzie jesteś — nie wtedy, gdy myślisz, że na to zasłużyłeś, ale kiedy w końcu będziesz gotowy, aby to otrzymać. Nie musisz już walczyć, aby twoje serce było otwarte – Bóg buduje w tobie piękną rzecz. A ta radość? Ta radość jest także częścią uzdrowienia.
Boże, dziękuję, że nie zostawiłeś mnie w ciemności. Dziękuję, że trzymałeś mnie w bólu i szedłeś ze mną przez ciężar. Nie sądziłem, że tu dotrę, ale ty nigdy nie przestałeś mnie prowadzić. Jestem gotowa znów uwierzyć w radość. Niech rośnie we mnie powoli i delikatnie. Niech mnie znów nauczy żyć z nadzieją.
Amen.
Więcej tego typu tekstów znajdziesz na stronie różne książki autorki Rebeki Simon.