
Nawyk to zaklęcie, które rzuciłeś na siebie i które tylko Ty możesz złamać. „Zaburzamy nasz własny los, dobry lub zły” – napisał William James jego pionierski traktat o psychologii nawyków. To, co zwykle wpuszczamy – idee do umysłu, ludzie do serca – kształtuje to, czym się stajemy. W życiu, które zaczyna się od przypadkowych wypadków i jest nękane niezliczonymi przypadkowymi zdarzeniami, na które nie mamy wpływu, wybory, które stają się nawykami, są najpotężniejszym instrumentem, jakim dysponujemy, aby aktywnie wpływać na nasze przeznaczenie — żaden nie jest bardziej przemieniający niż nawyki, dzięki którym kierujemy naszą uwagą.

Powieściopisarz Samanta Harvey zastanawia się, jak najlepiej oprzeć się przemianie w nią w pasywne pionki w gospodarce uwagi rozmowa z moją przyjaciółką Nataschą McElhone, która poza tym, że w swoim pierwotnym życiu była ukochaną aktorką (i hojnie poświęcała swój czas i talent, aby prowadzić narrację w audiobookach Zastanawianie się I Przejście), współgospodarzem znakomitego podcastu Gdzie się spotkamy — wycieczka z przewodnikiem po umysłach i światach najbardziej interesujących i kreatywnych ludzi na świecie, od pisarzy i filozofów po astrofizyków i polarników.
Mając na uwadze wielki napad na umysł, jakim są media społecznościowe — system zbudowany z myślą o korzyściach dla zysków firm poprzez wykorzystywanie naszych psychologicznych i fizjologicznych słabości i ucząc nas, abyśmy byli pasywnymi „użytkownikami” „treści”, a nie aktywnymi uczestnikami współtworzenia znaczenia, jakim jest literatura — Harvey oferuje pełen współczucia sposób spotkania się z samym sobą tam, gdzie (lubimy to lub nie) jesteśmy, i zaczynając od projektu znalezienia lepszej równowagi między uwagą pasywną i aktywną:
Są chwile, kiedy przeglądanie tych króliczych dziur w Internecie i podziwianie tego, co możesz znaleźć, jest niezwykle aktywne, przyjemne i twórcze. Może wywołać najróżniejsze myśli i rzucić wyzwanie temu, co czujesz, i dostarczyć nowych informacji… To magiczna rzecz, absolutnie, i sam to robię… Nazywam to badaniami… Mamy do dyspozycji ten niesamowity świat nie tylko informacji, ale także myśli, uczuć i interpretacji innych ludzi i myślę, że to wspaniałe zaproszenie. [The question is] jak pozostać aktywnymi w tym procesie, gdy wbudowany w strukturę jest imperatyw bycia pasywnym.

Odpowiadając na obserwację Nataschy, że aktywne czytanie przypomina śnienie – rodzaj trwałej i ekscytującej obecności w innym świecie poprzez akt bezinteresowny wymaga to, jak to ujęła Natascha, „przebywania w jednym miejscu wystarczająco długo, aby przenieść się do psychiki innej osoby, zainteresowania na tyle, aby wyjść z własnej głowy do cudzej” – Harvey zastanawia się:
Kiedy piszę, a także kiedy czytam, i to chyba w nieco inny sposób, otwierają się wymarzone przestrzenie. I myślę, że tak jest [what good books] zapraszają — proszą o uwagę w sposób, jakiego nie robi nic innego… Akt uwagi i wyobraźni wymaga pracy… ale [books] również zaoferuj nam coś… urzekającego… [A great book] zachwyci Cię, zatrzyma Cię w tej wymarzonej przestrzeni. Tego właśnie chcesz jako pisarz — aresztować czytelnika, rzucić na niego czar, nie zawieść go i nie sprawić, by chciał odejść.
Na tym, zauważa, polega różnica między czytaniem, które wymaga aktywnej wyobraźni, a konsumowaniem „treści” poprzez bierne przewijanie „kanału”; różnica pomiędzy byciem zmuszonym do pozostania poprzez hojną ofiarę z innego świata a byciem zmuszonym do pozostania poprzez manipulację systemem nerwowym. Jest to także różnica pomiędzy czytaniem w celu uzyskania informacji a czytaniem w celu uzyskania oświecenia. Harvey porównuje ten pierwszy do „korytarza, wzdłuż którego przenoszone są informacje”, po którym biernie się przemierzasz, podczas gdy drugi – doświadczenie, jakie dają nam wspaniałe książki – otwiera drzwi ze wszystkich stron korytarza, tak zachęcając, że zaczniesz aktywnie i radośnie wędrować po wszystkich pokojach, oczarowany tym, co tam znajdziesz:
Fikcja… otwiera możliwość istnienia innych świadomości, innych przestrzeni, innych idei – i to nie tylko tych, które autor dostarcza, przekazując informacje, ale tych, które otwierają się w twojej psychice dzięki twoim własnym wspomnieniom… liczne, niezliczone pokoje, przez które przechodzisz, jedno do drugiego i nigdy tak naprawdę nie wiesz, co jest w następnym pokoju ani ile jest pokoi, ale to przestrzeń — w życiu, które czasami może wydawać się pozbawione tchu, pełne, stresujące i rozproszone, nagle znajdujesz się w czymś całkiem okazałym, ograniczonym jedynie przez twoją wyobraźnię.

Ta różnica między bierną konsumpcją a aktywną wyobraźnią brzmi dla mnie jak różnica między transem a snem. W transie coś innego niż my sami panuje nad naszymi umysłami. We śnie części nas – nieśmiałe, niedosłyszane, zaniedbane, dzikie – wychodzą na pierwszy plan i zaczynają żyć odważnie i z wyobraźnią, przywracając nas do rzeczywistości nieco bardziej zintegrowanych, nieco bardziej przebudzonych wobec własnej złożoności. Marzy, które wyewoluowały w mózgu ptaka jako laboratorium do ćwiczenia tego, co możliwejest wysoce aktywnym i dynamicznym stanem w ciągłej, jeśli zakodowanej, rozmowie ze świadomą jaźnią naszego życia na jawie. Jest to akt wyrzeczenia się siebie, aby stać się pełniej sobą. Odmawianie ulegania oczarowaniu i wybieranie bycia oczarowanym może być najważniejszym nawykiem w tym najważniejszym wyborze inwestowania naszej świadomości: komu i czemu poświęcamy naszą uwagę.
Para z Doris Lessing na jak czytać książkę i jak czytać świata następnie ponownie odwiedź Virginię Woolf dlaczego czytamy.