
Byliśmy tam: Trzy kobiety – neurobiolog, mikolog i ja – rozmawiały o zawiłościach miłości, gdy na ponurym niebie, oświetlonym przez słońce zachodzące nad Andami, pojawiła się chmura w idealnym kształcie złamanego serca. Nagle zaczęliśmy się zastanawiać nad pochodzeniem ikony serca jako uniwersalnego symbolu miłości. Nie ma to związku z hieroglifami Egipcjan czy Azteków. rozbudowany język piktogramów ucieleśnionych emojia jednak w czasach romantyków stał się stałym elementem listów miłosnych i medalionów, ulubionego kształtu biżuterii królowej Wiktorii, rozpoznawanego dziś w każdej kulturze, w każdym języku, dominującym w salonach tatuażu i nitkach tekstowych, wciąganych w mokry piasek przez nasze dzieci, rysowanych na naszych plecach przez naszych kochanków, zdobionych na nagrobkach naszych zmarłych.
Odpowiedź, nakreślona przez wątłą nić selektywnej pamięci zbiorowej, którą mylimy z historią, to opowieść o imperium i ekologii, o miłości i ruinie, i jeszcze więcej miłości.

W 1990 r. Wyprawa magazyn opublikował zdjęcie monety wydobytej prawie dziesięć lat wcześniej w Sanktuarium Demeter i Persefony w Cyrenie na terenie dzisiejszej Libii. Około 500 roku p.n.e. na srebrnej drachmie widnieje małe serce tak znajome, że wydaje się dziwnie nowoczesne — przedstawienie nie ludzkiego organu, ale nasionka tajemniczej rośliny, której łodyga i kwiat widnieją na odwrocie innej cyrenejskiej monety.
Starożytni nazywali go silphium. Jego los może być pierwszym przypadkiem wyginięcia w powszechnym zapisie. Jego dziedzictwo jest najtrwalszym symbolem graficznym współczesnego świata.
Ze swoimi złotymi pomponowymi kwiatami i starannie fraktalnymi gałęziami silphium nie tylko wyglądało magicznie — było ogłoszone panaceum. Jednak żadna z całej gamy właściwości leczniczych nie była bardziej szanowana niż jej podwójna moc jako afrodyzjaku i środka antykoncepcyjnego, dzięki czemu zyskała przydomek „rośliny kochanków”. W społeczeństwie, w którym kobiety nie miały władzy politycznej ani praw obywatelskich, oto była ścieżka do pełnego mocy ucieleśnienia, oto roślina, która oddała swoje przyjemności i prawa reprodukcyjne w swoje ręce.
Jednak pomimo tego, jak skrupulatnie starożytni opiekowali się silphium, stawiało ono opór uprawie. Sam Hipokrates doniósł o dwóch nieudanych próbach przeniesienia go z Cyreny do Aten. Na długo przed Erazmem Darwinem wywołał sensację dotyczącą rozmnażania płciowego roślinzanim Gregor Mendel zapoczątkował współczesną naukę genetyki, Grecy nie byli w stanie zrozumieć, w jaki sposób osobliwa ewolucyjna adaptacja silphium sparaliżowała go, czyniąc ich tym bardziej odpowiedzialnymi za jego przetrwanie.

Silphium to jednopienny krzew, na tej samej roślinie występują zarówno kwiaty męskie, jak i żeńskie, męskie są bezowocne, a żeńskie dają nasiona w kształcie serca. Ale w przeciwieństwie do roślin androgynicznych znanych jako „idealne kwiaty” — które zawierają zarówno męski pręcik wytwarzający pyłek, jak i żeńskie słupki wytwarzające zalążki, a zatem mogą ulegać samozapyleniu — kwiaty żeńskie silphium rosną pod liśćmi, a męskie powyżej, tak że do zapylenia potrzebna jest pomoc owada lub ludzkiego ogrodnika.
Przez siedem stuleci Grecy skrupulatnie się nim opiekowali, przekazując z pokolenia na pokolenie wiedzę o jego wrażliwym sekretzie. W czasach Cesarstwa Rzymskiego silf stał się tak cenny, że sprzedawano go po cenie srebra i akceptowano go jako podatek do zapłaty w skarbcu publicznym.
Kiedy jednak Rzymianie rozpoczęli brutalny podbój i asymilację kulturową, zrobili to samo, co robią wszyscy kolonizatorzy, lekceważąc rdzenną wiedzę, która zapewniła przetrwanie silphium. W pierwszym wieku naszej ery Pliniusz Starszy ubolewał w swoim Przyroda że „znaleziono tylko jedną łodygę”. Jak na okrutną ironię, ostatni z tego starożytnego symbolu kobiecej siły został przekazany zmartwionemu tyranowi Neronowi, który słynnie zamordował swoją matkę i wszystkie swoje żony, a następnie grał na lirze, gdy Rzym płonął, zanim popełnił samobójstwo.

Uważany za wymarły od dwóch tysięcy lat, silphium stał się tak odległy w naszej zbiorowej pamięci, że niektórzy zaczęli wątpić w jego istnienie.
Ale potem pojawił się jasny dowód na to, jak to zrobić miłość do życia i prawdy jest zawsze silniejsza niż żądza władzy: Na początku lat dwudziestych XX wieku turecki botanik Mahmut Miski, kierując grupą badaczy i rolników w Anatolii, odkryty rzadki endemiczny krzew — Kostur Druida — którego morfologia i właściwości chemiczne są bardzo zbliżone do starożytnych opisów silphium.

Dwie cywilizacje po tym, jak Grecy nie uprawiali tej cennej rośliny, Miski i jego zespół odkryli, że można ją uprawiać w szklarni przy zastosowaniu zimnej stratyfikacji – procesu przerywania spoczynku nasion poprzez naśladowanie warunków zimowych: zimnego, wilgotnego i ciemnego. Oznacza to, że przy odpowiedniej pielęgnacji silphium może zniknąć drogą czarnego rudzika, sposób na miłorząbi powraca z wyginięcia, a jego maleńkie serduszka ponownie zakorzeniają się i wypuszczają pędy w ziemską glebę – piękne przypomnienie, że nawet po wszystkich grabieżach czasu i terroru serce może wrócić do życia.