
Tak jak istnieją okresy przejściowe w życiu świata — mroczne okresy dezorientacji pomiędzy dwoma systemami światowymi, okresy, w których ludzkość traci zdolność pojmowania siebie i popada w chaos, aby odbudować się wokół nowej zasady organizacyjnej — w życiu każdego człowieka zdarzają się takie okresy, kiedy cały system wydaje się zapadać i zwijać się w katatonię udręki i zamętu, trudnych, choć niezbędnych dla naszego wzrostu.
W takich chwilach najodważniejszą rzeczą, jaką możemy zrobić, to poddać się procesowi, jakim jest pauza, zaufać wciąż ciemnemu miejscu, aby rozpaliło światło pochodni na nową ścieżkę i ożywiło nasz ruch do przodu w kierunku nowego systemu bytu. Poetka May Sarton wiedziała o tym, gdy w niej zaobserwowała przejmujące rozliczenie z rozpaczą że „czasami trzeba po prostu przetrwać okres depresji, aby zobaczyć, co może nieść ze sobą oświecenie, jeśli uda się go przeżyć, zwracając uwagę na to, co odsłania i czego wymaga”. James Baldwin wiedział o tym, kiedy się nad tym zastanawiał jak przetrwać najciemniejszą godzinępodkreślając, że takie czasy mogą „wymusić pojednanie między sobą a całym swoim bólem i błędami”, po drugiej stronie którego jest życie bardziej żywe.

Tego przejścia od cierpienia do poddania się nigdy nie można chcieć — można to osiągnąć jedynie poprzez gotowość, którą nazywamy pokorą. Tak twierdzi wpływowy brytyjski etnolog i antropolog kultury Roberta Ranulpha Maretta (13 czerwca 1866 – 18 lutego 1943) — pionier w badaniach nad ewolucyjnym pochodzeniem religii — do którego przemawiał w swoim inauguracyjnym wykładzie na Uniwersytecie Oksfordzkim, wygłoszonym 27 października 1910 r. pod tytułem Narodziny pokory (domena publiczna).
Marett rozważa duchową wartość takich okresów cierpienia:
Działa na każdym etapie [life] duchowa siła prądu przemiennego; energia płynie nie tylko z bieguna dodatniego, ale także z bieguna ujemnego… Czasami jednak zastrzyk życia gaśnie, a perspektywy są płaskie i ponure. W takich momentach często pojawia się ruch przeciwny, który paradoksalnie zaczyna się od pewnego rodzaju sztucznego przedłużenia i nasilenia naturalnego przygnębienia. W jakiś sposób leczone w ten sposób przygnębienie staje się brzemienne w dostęp do nowej witalności.
Powtarzając naleganie Williama Jamesa „czysto bezcielesna ludzka emocja jest nicością” — radykalne odrzucenie dualizmu kartezjańskiego, co nauka potwierdziła odkryciem uraz psychiczny jako uraz fizjologiczny i wyjaśnia, jak ciało i umysł łączą się w procesie leczenia traumy — Marett zauważa, że każdy taki kryzys ducha jest „kryzysem psychofizycznym”, naznaczonym „załamaniem serca” i „utratą napięcia” zarówno w ciele, jak i umyśle, i zakorzenionym w ewolucyjnej adaptacji naszej biologii:
Organizm musi pozostawać w stanie uśpienia, podczas gdy jego utajona energia zbiera siły do działania na świeżym planie. Co więcej, ważne jest, aby zauważyć, że dopóki istnieje wzrost, świeża płaszczyzna jest również wyższą płaszczyzną. Regeneracja bowiem zazwyczaj oznacza postęp, a przerwy w rytmie życia pomagają sukcesywnie powiększać jego harmonię.
Marett zauważa, że zarówno święte rytuały kultur plemiennych, jak i teologiczne doktryny tak zwanych społeczeństw cywilizowanych zachęcają do tej bolesnej, ale regenerującej przerwy między biegunami ducha, jako sposobu na przekierowanie prądu z negatywnego na pozytywny – przerwy rozdzieranej strachem, na przykład paradoks transformacji polega na tym, że zawsze boimy się nawet najbardziej korzystnej zmiany, a jednocześnie przerwy, która może zamienić strach w „duchową dźwignię” umożliwiającą osiągnięcie kolejnego etapu rozwoju duchowego.

Mając na uwadze „powszechną ludzką zdolność do czerpania korzyści z przerw w życiu świeckim, które religia, jak się zdaje, sankcjonowała, a nawet narzucała we wszystkich okresach swojej historii”, Marett pisze:
Pauza jest warunkiem koniecznym rozwoju wszystkich wyższych celów, które składają się na istotę rozumną.
[…]
Dopiero gdy dni tego okresu życia poczwarki boleśnie dobiegną końca, może wyłonić się nowe i uwielbione stworzenie, które poprzez duchową przemianę zostaje obdarzone godnościami i obowiązkami [being human].
Uzupełnij o Ursulę K. Le Guin cierpienie i przejście na drugą stronę bólu i Oliver Sacks rozpacz i sens życiaa następnie ponownie odwiedź Alexisa de Tocqueville’a bezruch jako forma działania i kataklizm jako katalizator wzrostu.