
„Ja: jak mocny list; jakże uspokajające trzy kreski: jedna pionowa, dumna i stanowcza, a następnie dwie krótkie, poziome linie w krótkich, zadowolonych z siebie liniach” – napisała w swoim pamiętniku dorastająca Sylvia Plath, zastanawiając się wolna wola i to, co czyni nas tym, kim jesteśmy. „To jest cała esencja życia: kim jesteś? Czym jesteś?” — oznajmił Lew Tołstoj pamiętniki własnej młodości sto lat wcześniej. Są to nieustanne pytania, które wszyscy sobie zadajemy i na które odpowiadamy, ale są też pytania niemożliwe. Trzymać przed sobą lustro, to stać się zarówno lustrem, jak i okiem, które patrzy – rodzajem nieskończonego, Borgesowskiego zwierciadła autorefleksji, które odbija się samo. (Sam Borges w młodości tańczył z paradoksem samoświadomości.)
Nikt nie przemierzył tego paradoksu labiryntu z większą elegancją ani nie dotarł do jego centrum z bogatszą wnikliwością niż austriacki powieściopisarz, dramaturg i poeta Tomasz Bernhard (9 lutego 1931 – 12 lutego 1989) w swojej noweli Pieszy (biblioteka publiczna) — jego niezwykłe arcydzieło z 1971 roku, eksplorujące naturę myślenia i niemożność trafnej autorefleksji.

Pół wieku później Wiatr w wierzbach autor Kenneth Grahame stwierdził, że chodzenie tak „wprawić w stan joggingu” a pokolenie wcześniej Rebecca Solnit zdefiniowała chodzenie jako „stan, w którym umysł, ciało i świat są zharmonizowane” Bernhard pisze:
Jeśli bardzo uważnie obserwujemy kogoś, kto idzie, wiemy również, jak on myśli. Jeśli bardzo uważnie obserwujemy kogoś, kto myśli, wiemy, jak on chodzi. Jeśli bardzo szczegółowo obserwujemy kogoś chodzącego przez dość długi okres czasu, stopniowo poznajemy jego sposób myślenia, strukturę jego myśli, tak samo jak my, jeśli obserwujemy kogoś przez dłuższy czas pod względem sposobu, w jaki myśli, stopniowo dowiemy się, jak on chodzi… Nie ma nic bardziej odkrywczego niż widok myślącej osoby idącej, tak jak nie ma nic bardziej odkrywczego niż widok chodzącej osoby myślącej… Chodzenie i myślenie pozostają w wiecznym związku opartym na zaufaniu.

W genialnym konceptualnym wydaniu, które zamienia lustro autorefleksji w wstęgę Möbiusa, Bernhard dodaje:
Jednak nie możemy o to pytać się jak chodzimy, bo wtedy chodzimy inaczej niż naprawdę chodzimy i po prostu nie można ocenić naszego chodzenia, tak jak nie możemy zadać sobie pytania, jak myślimy, bo wtedy nie możemy ocenić, jak myślimy, ponieważ nie jest to już nasz myślący. Podczas gdy oczywiście możemy obserwować kogoś innego bez jego wiedzy (lub świadomości tego) i obserwować, jak on chodzi lub myśli, to znaczy jego chodzenie i myślenie, nigdy nie możemy obserwować siebie bez naszej wiedzy (lub naszej świadomości tego). Jeśli obserwujemy siebie, nigdy nie obserwujemy siebie, ale kogoś innego. Zatem nigdy nie możemy mówić o samoobserwacji, a gdy mówimy o tym, że obserwujemy siebie, mówimy jako o kimś, kim nigdy nie jesteśmy, gdy siebie nie obserwujemy, a zatem kiedy obserwujemy siebie, nigdy nie obserwujemy osoby, którą mieliśmy zamiar obserwować, ale kogoś innego. Pojęcie samoobserwacji, a co za tym idzie także samoopisu, jest zatem fałszywe.

Bernhard rozszerza tę logikę na najszersze pytania dotyczące tego, jak wrodzone ograniczenia naszej świadomości kształtują nasze postrzeganie i interpretację rzeczywistości:
Patrząc w tym świetle, wszystkie koncepcje (idee)… takie jak samoobserwacja, użalanie się nad sobą, samooskarżanie itd. są fałszywe. Sami siebie nie widzimy, nigdy nie jesteśmy w stanie siebie zobaczyć. Ale nie możemy też wytłumaczyć komuś innemu (innemu przedmiotowi), czym on jest Jest tak, bo możemy mu tylko powiedzieć jak go widzimyco prawdopodobnie pokrywa się z tym, czym on jest, ale którego nie możemy wyjaśnić w taki sposób, aby powiedzieć taki właśnie jest. Zatem wszystko jest czymś zupełnie innym od tego, czym jest dla nas… I zawsze czymś zupełnie innym od tego, czym jest wszystko inne.
Pieszyprzetłumaczona na język angielski przez Kennetha J. Northcotta, to oszałamiająca lektura w swej pozbawionej akapitów całości, łącząca głębię myśli filozofii z kontemplacyjną przestrzennością poezji. Uzupełnij ten fragment Hannah Arendt czas, przestrzeń i myślące egoLauren Elkin manifest na rzecz wzmocnienia perypatetycznegoa Solnit jest niezbędny Zamiłowanie do włóczęgia następnie ponownie odwiedź byłą laureatkę poety amerykańskiej Tracy K. Smith trwałość siebie oraz wielki lekarz, etymolog, poeta i eseista Lewis Thomas jak meduza i ślimak morski oświetlają tajemnicę jaźni — najbardziej oryginalne, oparte na nauce, a jednocześnie głęboko poetyckie spojrzenie na ten temat, jakie kiedykolwiek spotkałem.
