
„Samotność nie jest wybrana, podobnie jak przeznaczenie jest wybrane”, napisał Hermann Hesse Jak znaleźć swoje przeznaczenie. „Samotność przychodzi do nas, jeśli mamy w nas magiczny kamień, który przyciąga przeznaczenie”. Z jednej strony Destiny jest rozpadającą się koncepcją, drżącą z pogłosem determinizmu i samozadowolenia z odpowiedzialności-kształtujemy ścieżkę naszego życia dzięki naszym wyborom, często nie wiedząc ani nie chcąc wiedzieć, że wybieramy z każdej akcji na każdym kroku, a następnie spoglądamy wstecz na szlak i nazywamy ją przeznaczeniem. Z drugiej strony niektóre rzeczy w życiu wydają się rzeczywiście wybierać nas, a nie my: nasze narodziny, na początek; nasze talenty; wielka miłość. Samotność może być jedną z tych rzeczy – życie samotności, niezależnie od tego, czy trwa to życie, czy Sezon byciawybiera samotny, jak samotny wybiera.
Teolog i mnich trapistów Thomas Merton (31 stycznia 1915 r.-10 grudnia 1968 r.) Przybiera wybór samotności, jej warunków wstępnych i konsekwencji, w trzydziestostronicowym eseju zatytułowanym „Notes for a Philosophy of A Solitude”, znaleziony w jego kolekcji z 1960 roku Sporne pytania (Biblioteka publiczna) – dobry dodatek do kanonu wielkich artystów, pisarzy i naukowców, którzy mają zbierał i wychwalał twórcze i duchowe nagrody samotności.

Merton definiuje samotność jako osobę, która podejmuje „samotne, ledwo zrozumiałe, niewłaściwe zadanie polegające na poruszaniu się przez ciemność własnej tajemnicy”. (Konieczne Uwaga na temat zaimka uniwersalnego Zanim przejdziesz.) Wybór samotności lub wybranie przez to „suche, nierówne oczyszczenie serca”, „cicha i skromna odmowa przyjęcia mitów i fikcji, z którymi życie społeczne nie może być pełne”, forma oporu wobec „przekierowania” i „systematycznego rozproszenia”, jaką nasza kultura zaprojektowała, aby powstrzymać nas od tej tajemnicy i naszej śmiertelności. Epoka przed mediami społecznościowymi, zauważa:
Funkcją dywersji jest po prostu znieczulanie jednostki jako jednostki i zanurzenie go w ciepłym, apatycznym otępieniu kolektywności, która, podobnie jak on, chce pozostać rozbawiony.
[…]
Samotny to taki, który jest powołany do podjęcia jednej z najstraszniejszych decyzji dla człowieka: decyzja o całkowitym nie zgadzaniu się z tymi, którzy wyobrażają sobie, że wezwanie do przekierowania i samooszukiwania się jest głosem prawdy i którzy mogą przywołać pełne autorytet własnych uprzedzeń, aby to udowodnić.
Zauważa, że dywersje mogą być wyraźnie absurdalne, takie jak przymus statusu i obsesja na punkcie pieniędzy, lub „mogą przyjąć hipokrytyczne powietrze o intensywnej powagie, na przykład w ruchu masowym”. Pisze dzisiaj w fragmencie niezwykłego znaczenia:
Przerwanie z dużą grupą jest rekompensowane przez rejestrację do małej grupy. Jest to lot nie w samotność, ale do protestującej mniejszości. Taki lot może być mniej lub bardziej uczciwy, mniej lub bardziej honorowy. Z pewnością inspiruje gniew tych, którzy uważają się za „właściwej myślenia” i koniecznie przychodzi z powodu uczciwego udziału kpiny na tym koncie… [There is a] proces fałszowania i korupcji, które grupy te prawie zawsze ulegają. Porzucają jedną iluzję, która jest wymuszona wszystkim i zastępują ją kolejną, bardziej ezoteryczną iluzję, z ich własnego tworzenia. Mają satysfakcję z dokonania wyboru, ale nie spełnienie wybrania rzeczywistości.
Prawdziwa samotna nie jest powołana do iluzji, do kontemplacji siebie jako samotnej. Jest powołany do nagości i głodu bardziej prymitywnego i uczciwego stanu.

Za takie wyrzeczenie się iluzji należy zapłacić wysoką cenę:
[There are] Uboglona trudności i niepewności, które uczestniczą w życiu wewnętrznej samotności… niepokojące zadanie stawienia czoła i zaakceptowania własnego absurdu. Udoskonalenie uświadomienia sobie, że pod pozornie logicznym wzorem mniej lub bardziej „dobrze zorganizowanego” i racjonalnego życia leży otchłań irracjonalności, zamieszania, bezcelowości i rzeczywiście pozornego chaosu… nie może być inaczej: bo w wyrzeczenia się dywersji, [the solitary] wyrzeka się pozornie nieszkodliwej przyjemności z budowania ciasnej, niezależnej iluzji o sobie i o swoim małym świecie. Akceptuje trudność zmierzenia się z milionami rzeczy w jego życiu, które są niezrozumiałe, zamiast po prostu ich ignorować. Nawiasem mówiąc, tylko wtedy, gdy pozorna absurd życia napotyka się w całej prawdzie, wiara naprawdę staje się możliwa. W przeciwnym razie wiara jest rodzajem dywersji, duchową rozrywką, w której zbiera się przyjętych, konwencjonalnych formuły i układa je w zatwierdzone wzorce mentalne, nie zawracając sobie głowy badaniem ich znaczenia ani nie pytając, czy mają one praktyczne konsekwencje w życiu.
Merton destyluje nagrodę po drugiej stronie wyrzeczenia:
Wewnętrzna samotność… to aktualizacja wiary, w której człowiek bierze odpowiedzialność za swoje życie wewnętrzne.
Interesujące jest przeczytanie Mertona – głębokiego myśliciela, ale także głęboko religijnego myśliciela – jako kogoś, kto wierzy, że szansa, a nie Boga, jest najwyższym agentem twórczym wszechświata; że prawa natury, napisane w ojczystym języku matematyki, są bardziej święte niż jakiekolwiek Pismo; że my Błogosław nasze własne życie Nie spał do czystego cudu egzystencji. Zawsze zbliżające się angażowanie się w światopogląd głęboko odmienne od twoich – zarówno rozszerza się, jak i wyłunnia twoje poczucie rzeczywistości (rzeczywistość jest tym, co utrzymuje, czy w to wierzysz) – dopóki nie otworzą się w coś większego. W wierze Mertona znajduję zaproszenie do samozadowolenia, które nie muszą być religijne, znajduję poetykę tego możliwego. I jako nastoletnia Sylvia Plath powiedziała matce„Po udostępnieniu wiersza publiczności, prawo do interpretacji należy do czytelnika”.

Merton rozważa znaczenie samozadowolenia:
Prawdziwa samotna nie jest tym, który po prostu wycofuje się ze społeczeństwa. Zwykłe wycofanie, regresja, prowadzi do chorobowej samotności, bez znaczenia i bez owoców. Samotny, o którym mówię, jest nazywany nie opuszczeniem społeczeństwa, ale do jego przekroczenia.
[…]
Gdyby każde społeczeństwo było idealne, każde społeczeństwo pomogłoby swoim członkom tylko w owocnej i produktywnej samozadowoleniu. Ale w rzeczywistości społeczeństwa mają tendencję do podnoszenia mężczyzny ponad siebie wystarczająco daleko, aby uczynić go użytecznym i ulegającym instrumentem, w którym aspiracje, pożądania i potrzeby grupy mogą funkcjonować bez przeszkód przez zbyt delikatne sumienie. Życie społeczne ma tendencję do tworzenia i edukowania człowieka, ale ogólnie w cenie jednoczesnej deformacji i perwersji. Wynika to z faktu, że społeczeństwo obywatelskie nigdy nie jest idealne, zawsze jest mieszanką dobra i zła, i zawsze ma tendencję do przedstawienia zła jako formy dobra.
Taką samozadowolenie można znaleźć tylko poprzez uciszenie kadłuby społecznej, aby usłyszeć wewnętrzną ciszę-to puste i otwarte miejsce, w którym znajduje się prawdziwa samotność, miejsce tak odległe z powierzchni istnienia, że nawet osoby zdeterminowane do niego są regularnie wykorzystywane:
Często samotni i puste trafiły do tej czystej ciszy dopiero po wielu fałszywych startach. Zrobili wiele niewłaściwych dróg, nawet drogi, które były całkowicie obce ich charakteru i powołania. Wielokrotnie zaprzeczali sobie i własnej prawdy.
[…]
Trzeba się postarać w samotności, cierpliwie i po dużym opóźnieniu, z łona społeczeństwa.

Merton upowiada przeciwko zbliżaniu się samotności jako kolejnego punktu osiągnięcia, który należy nosić jako odznakę na klapie jaźni w społeczeństwie, które fetyszyzuje indywidualizm. Raczej prawdziwa samotność – Jak miłość, jak sztuka – jest instrumentem nieświadomości. Pisze:
Cena wierności w takim zadaniu jest całkowicie oddana pokora-pustka serca, w której samodzielnie nie ma miejsca. Bo jeśli nie jest pusty i niepodzielny w swojej najgłębszej duszy, samotna będzie niczym więcej niż indywidualistą. W takim przypadku jego niezgodność jest niczym innym jak buntem: zastąpienie bożków i złudzeń własnych wybierających dla osób wybranych przez społeczeństwo. I to oczywiście największe niebezpieczeństwa… aby zapomnieć o sobie, przynajmniej w zakresie preferowania mitu społecznego o pewnej ograniczonej produktywności, jest mniejszym złem niż przyleganie do prywatnego mitu, który jest tylko sterylnym snem.
Zauważając, że większość ludzi „nie może żyć owocnie bez dużej części fikcji w ich myśleniu”, dodaje:
To jest powołanie W pełni obudzonenawet bardziej niż powszechna senność pozwala na to, z jego dowolnym wyborem zatwierdzonych marzeń, zmieszanych z kilkoma naprawdę ważnymi i owocnymi koncepcjami.
[…]
Ten, kto stara się wejść w tego rodzaju samotność, potwierdzając siebie i oddzielając się od innych i intensyfikowanie jego świadomości własnej istoty, jest tylko coraz bardziej i dalej. Ale ten, który został znaleziony przez samotność i zaproszony do wejścia do niego i wjechał swobodnie, wpada na pustynię, w jaki sposób dojrzały owoc wypada z drzewa. Nie ma znaczenia, jaką może to być pustynia: pośród ludzi lub daleko od nich. Jest to ogromna pustynia pustki, która nie należy do nikogo i do wszystkich.
W nastroju sugestywnym Pablo Neruda’s Wspaniały Mowa akceptacyjna Nagrody NoblaMerton zauważa:
Prawdziwa samotność nie jest zwykłą odrębką. To się ma tylko jedność. Prawdziwa samotna nie rezygnuje z niczego, co jest podstawowe i ludzkie dotyczące jego związku z innymi ludźmi. Jest głęboko z nimi zjednoczony – tym głębiej, ponieważ nie jest już zaskoczony marginalnymi obawami. Wyrzeka się powierzchowne obrazy i banalna symbolika, która udaje, że czyni związek bardziej autentycznym i bardziej owocnym.
[…]
Ten, który jest powołany do samotności, nie jest nazywany jedynie wyobrażeniem sobie siebie samotnego, żyjącym tak, jakby był samotny, kultywować iluzję, że jest inny, wycofany i podniesiony. Jest powołany do pustki. I w tej pustce nie znajduje punktów, na których można oprzeć kontrast między sobą i innymi. Wręcz przeciwnie, zdaje sobie sprawę, choć być może zdezorientowany, że wszedł samotność, która jest naprawdę udostępniona przez wszystkich. Nie chodzi o to, że jest on samotny, podczas gdy wszyscy inni są społeczni: ale wszyscy są samotni, w samotności maskowanej przez symbolikę, której używają do oszukiwania i przeciwdziałania ich solitarności.
Czym samotne wyrzeczenia się nie jest połączeniem, nie społeczność, ale „zwodnicze fikcje i nieodpowiednie symbole, które mają miejsce na prawdziwej jedności społecznej”. Merton pisze:
Samotny to ten, który jest świadomy samotności w sobie jako podstawowej i nieuniknionej ludzkiej rzeczywistości, a nie tylko jako czegoś, co wpływa na niego jako odosobnioną osobę. Stąd jego samotność jest podstawą głębokiej, czystej i delikatnej współczucia wszystkich innych ludzi, niezależnie od tego, czy są w stanie uświadomić sobie tragedię ich trudnej sytuacji.

Uzupełnienie buddyjskiego uczonego Stephena Batchelora samotność jako praktyka kontemplacyjna i twórcza a poeta może sarton sztuka życia samotniea następnie powróć do wspaniałego listu Mertona do Rachel Carson (tak po raz pierwszy zapoznałem się z jego umysłem) cywilizacyjna samoświadomość i miara mądrości.
