
Jesteśmy ocalałymi z ogromnych i drobnych wydarzeń – gwałtownych kosmicznych zderzeń i subtelnych mutacji genetycznych, śmierci niezliczonych słońc i narodzin niezliczonych komórek, podziału kontynentów i podziału atomów. Z tego wszystkiego wyłoniliśmy się jako stworzenia obezwładnione świadomością, która wymaga, abyśmy nadali sens naszemu przetrwaniu. To nie przyjdzie jak jałmużna zrzucona z nieczułej ręki wszechświata. Nie można go znaleźć w postaci gotowej w wielkich książkach i u wielkich nauczycieli, kupić za cenę czesnego Ivy League ani sprzedać przez Dolinę Krzemową w zapytaniu ChatGPT. To znaczenie nie jest czymś, co odnajdujemy, ale czymś, co tworzymy, że jest intymne, tak samo jak miłość i subiektywne, jak jego przyczyny, może być wielkim darem i wielkim ciężarem bycia żywym.
Urszuli K. Le Guin (21 października 1929 r. – 22 stycznia 2018 r.) zmniejsza ciężar i powiększa prezent we wspaniałym fragmencie jej eseju „Science Fiction and Mrs. Brown” z 1975 r., który później został włączony do jej wspaniałej kolekcji Język nocy: eseje o pisaniu, science fiction i fantasy (biblioteka publiczna).

Mając na uwadze podmiot ludzki jako bijące serce rozliczenia z życiem, które nazywamy sztuką, pisze:
Na co pożyteczne są wszystkie przedmioty we wszechświecie, jeśli nie ma podmiotu? To nie jest tak, że ludzkość jest aż tak ważna. Nie sądzę Człowiek jest miarą wszystkiego, a nawet bardzo wielu rzeczy. Nie sądzę, że człowiek jest końcem lub kulminacją czegokolwiek, a już na pewno nie jest centrum czegokolwiek. Kim jesteśmy, kim jesteśmy i dokąd zmierzamy, nie wiem i nie wierzę nikomu, kto twierdzi, że wie, z wyjątkiem być może Beethovena w ostatniej części ostatniej symfonii. Wiem tylko, że tu jesteśmy i że jesteśmy tego świadomi, i że wypada być tego świadomym, zwracać uwagę. Bo nie jesteśmy przedmiotami. To jest istotne… A wraz z nami natura, wielki Obiekt, jego niestrudzenie płonące słońca, obracające się galaktyki i planety, skały, morza, ryby, paprocie, jodły i małe futrzaste zwierzęta – wszystko to również stało się podmiotami. Tak jak my jesteśmy ich częścią, tak oni są częścią nas. Kość z naszej kości, ciało z naszego ciała. Jesteśmy ich świadomością.
W tym sensie sens życia przypomina nie tyle postulat, ile poemat. Pół życia później Le Guin dokonał pięknego rozróżnienia pomiędzy jak nauka wyjaśnia wszechświat, a poezja go implikuje. Świadomość, że jesteśmy uwikłani we wszechświat i wplątujemy go w siebie, dotknięcie tej wiedzy i umieszczenie jej w centrum naszego życia może być kropką poza kwestią znaczenia.
Uzupełnij innymi pięknymi perspektywami na sens życia Mary Oliwier, Olivera Sacksa, Loren Eiseley, Maja AngeloI Fiodor Dostojewskia następnie ponownie odwiedź Le Guin jak żyć pełnią.
