
Znajduję słowo bratnia dusza jednocześnie piękny i onieśmielający. Często wydaje mi się to takie ostateczne, poważne i przerażające, niż to, czym powinno być: słodkie, proste, mocne. Myślę, że bratnia dusza może być obecna w najróżniejszych sytuacjach: bratnią duszę można znaleźć w związku z przyjacielem, rodzeństwem lub mentorem.
Ale to idea romantycznej bratniej duszy mną wstrząsa. Ten, który wydaje się tak przytłaczający, mający obsesję i utrzymywany na tak wysokim poziomie. Sprawia, że „na zawsze” wydaje się onieśmielające i ciężkie, jak coś, za czym trzeba gorączkowo gonić, coś tak rzadkiego i rzadkiego, że w każdej chwili może prześlizgnąć się między twoimi palcami – a nie coś, co naturalnie wplata się w twoje życie, bo po prostu czujesz, że tak powinno być.
Dziwnie przypomina mi to polowanie na jajka wielkanocne, w którym brałem udział jako dziecko. Szczegóły są teraz niejasne – gdzie miały miejsce te wydarzenia, jakie były nagrody, z kim to zrobiłem. Zapomniałem o tym wszystkim. Ale to, co pamiętam z całą wyrazistością, to uczucie czystej paniki i niepokoju, które zawsze mnie ogarnęło. Miało to być przeżycie pełne radości i zawrotów głowy, ale jedyne, co mogłam zrobić, to patrzeć, jak inne dzieci biegały szaleńczo po przestrzeni, czując ucisk w żołądku za każdym razem, gdy któreś z nich krzyczało z podekscytowania i podnosiło rękę, wyraźnie ogłaszając wszystkim innym, że znalazło jedno z cennych jaj. Moje własne poszukiwania jajek nie polegały na szczęśliwej świadomości, że je zauważyłem, a bardziej na szalonej i szalonej chęci złapania ich, zanim zrobi to ktokolwiek inny.
Może nie jest to takie dziwne, gdy teraz o tym myślę. Może to nie jest takie dziwne, że nie mogę powstrzymać się od przypomnienia sobie tej szaleńczej energii, że nie mogę powstrzymać się od poczucia jej unoszącej się w powietrzu wśród moich rówieśników dzięki ciągłej stymulacji, której jesteśmy poddawani, a która zawsze koncentruje się na znalezieniu bratniej duszy. Około dwudziestego czwartego roku życia włącza się przełącznik, kiedy związek lub jego brak staje się częścią ciebie i twojej tożsamości. Ludzie, których znasz, pytają o to, ludzie, których dosłownie poznałeś, chcą wiedzieć, czy z kimś jesteś (często nie mając innego powodu niż podtrzymywanie ich idei zwykłej pogawędki), ludzie ogłaszają swoje zaręczyny w mediach społecznościowych, a ty „lubisz to” niemal odruchowo. To teraz po prostu duża część naszego świata. Czasami jest to zabawne, czasami frustrujące, a czasami nie zwracasz na to uwagi. Ale tym, co często wytrąca wszystko z równowagi, jest myśl, że nie należy po prostu szukać i utrzymywać miłości. Powinieneś szukać lub już być przy swoim jedna, prawdziwa, przeznaczona dla siebie bratnia dusza.
To jest to, co mnie rzuca. Pomysł, że jest tylko jedna osoba na świecie, z którą możesz stworzyć piękne życie. I że jeśli ich nie znajdziesz, albo myślisz, że już to zrobiłeś i nie wyszło, to masz przerąbane. Może jestem zabójcą. Może jestem beznadziejny w byciu romantykiem. Ale tak naprawdę myślę, że pomysł posiadania wielu bratnich dusz, które mógłbyś spotkać na tym świecie, wielu żyć, które mógłbyś prowadzić, gdyby choć jedna rzecz potoczyła się inaczej w ciągu jednego dnia – czyni to tym bardziej romantycznym, kiedy odkryjesz, że jeden z nich. Kiedy zastanawiasz się nad myślą, że mogłoby być wokół ciebie mnóstwo innych ludzi, mnóstwo ludzi, z którymi mógłbyś nawiązać współpracę – ale wybrałeś Ten osoba, na Ten dzień, ponieważ chcesz skoczyć razem z nimi.
Myślę, że jest mnóstwo jajek w wielu różnych kryjówkach. I ta spanikowana, szalona energia, która naszym zdaniem zajmie trochę czasu, zanim się uspokoi. Ale kiedy to nastąpi, będziemy mogli się odwrócić i popatrzeć jeden naszych bratnich dusz w oczach, czy nie byłoby o wiele słodko, wiedząc, że mieliśmy tak duży udział w przetrwaniu tego związku, jak Los? Że dokonaliśmy wyboru? Że jesteśmy tu i teraz z tą osobą, nie dlatego, że jest to dla nas jedyna opcja, ale dlatego, że my chcieć nich i chcemy wykonać ten skok?