Improwizacja, iteracja i nauka o nieśmiertelności – margines

- Kultura - 22 marca, 2026
Improwizacja, iteracja i nauka o nieśmiertelności – margines
Improwizacja, iteracja i nauka o nieśmiertelności – margines

Muzyka drzew: improwizacja, iteracja i nauka o nieśmiertelności

Hermanna Hessego wierzył że gdybyśmy mogli nauczyć się słuchać drzew, osiągnęlibyśmy głęboką perspektywę na nasze ludzkie życie, uchwycąc najgłębszy sens żywotności. Używał słuchania w znaczeniu metaforycznym. Ale wielkim egzystencjalnym darem drzew – dla nas w metaforach, których dostarczają, a dla nich w materialności przetrwania – może rzeczywiście być rodzaj muzykalności, wyjaśniający ich wirtuozeria w odporności: poza „ślepy optymizm” poetyckiego czaru drzewa kryje się superzmysł słuchania świata i reagowania z natchnioną pomysłowością, zakodowaną w wyjątkowej mądrości o tym, jak żyć i jak umierać.

Tak sugeruje arborysta Williama Bryanta Logana w swoim wkładzie do Stary wzrost — cudowna antologia esejów i wierszy o drzewach, zaczerpnięta z liczącego kilkadziesiąt lat archiwum Magazyn Orionz tak różnorodnymi wkładami, jak Ursula K. Le Guin i Michael Pollan, oraz przedmową poetycki bryolog Robina Walla Kimmerera.

Perspektywiczny autorstwa Marii Popowej. (Dostępny jako wydrukna rzecz Ochrony Przyrody.)

W eseju zatytułowanym „The Things Trees Know” Bryant pisze:

Badanie wzrostu drzew oznacza podziwianie nie tylko ich wytrwałości, ale także wyobraźni. Żywe drewno po prostu nie odpuści. Za każdym razem, gdy go powalisz, wraca ponownie, ale kiedy roślina odrasta, nie jest to przypadkowy strzał, jak palec uniesiony, żeby coś podkreślić. Raczej rosnący wierzchołek każdej łodygi – co botanicy nazywają merystemem – odpowiada wrodzonym, złożonym wzorem, jak melodia muzyczna.

Wyciąga muzyczne analogie, zastanawiając się nad słynną radą Charliego Parkera skierowaną do młodych muzyków, dotyczącą kroków do zostania prawdziwym artystą jazzowym: naucz się gry na instrumencie, naucz się melodii, a dopiero potem wznieś się w górę z umiejętną swobodą improwizacji, która tworzy jazz. Wskazując na „Moje ulubione rzeczy” Coltrane’a jako doskonałe ucieleśnienie tego trzystopniowego triumfu, Bryant pisze:

Rozpoczyna się idealnie czystym zestawieniem melodii, pięknym samym w sobie ze względu na bogactwo brzmienia, nutami tak solidnymi, że można z nich zbudować dom. W ciągu trzech minut melodia przybrała zupełnie nieoczekiwane kształty, rozmiary, wznoszące się i opadające glissady, przystanki i starty, od pianissimos do fortes, ale nigdy nie traci wątku oryginalnej melodii. W ten właśnie sposób każde drzewo jest muzykiem jazzowym, chociaż tam, gdzie długi utwór Coltrane’a może trwać kwadrans, występ drzewa może trwać pół tysiąca lat lub dłużej.

Zrozumienie konkretnego drzewa, twierdzi Bryant, polega na rozeznaniu „jego nut, łusek, ostrych krawędzi, spłaszczeń i metrum”. W latach siedemdziesiątych botanicy Francis Hallé, Roelof Oldeman i PB Tomlinson zidentyfikowali sześć zestawów opcji, które służą jako akordy, które każde drzewo łączy w celu skomponowania swojej szczególnej melodii: rozgałęziać się (większość drzew) lub nie rozgałęziać się (dłonie); w przypadku rozgałęzień, rozgałęziać się tylko u nasady łodygi lub na całej jej długości; wyhodować nowe gałęzie tylko w górę (sumak rogaczy), tylko na zewnątrz (dereń pagodowy) lub w jakiejś kombinacji tych dwóch; rozwijać każdą gałąź w ciągłym kierunku w górę lub w dół, określonym na jej początku, lub zmieniać kierunek w miarę wzrostu; kwitnąć na końcach gałęzi (sumak rogaczy) lub wzdłuż ich boków (klon); do ciągłego wzrostu pnia i gałęzi, bez odpoczynku lub do okresu spoczynku.

Zimowy Księżyc w Toyamagahara przez Hasui Kawase1931. (Dostępne jako wydruk.)

Bryant pisze:

Spośród tych sześciu opcji każda roślina gra swoją melodię, frazę, która charakteryzuje tę odmianę od milionów lat. Nieważne, gdzie wykiełkuje jego ziarno, każdy będzie próbował zagrać swoją melodię.

Drzewo robi to poprzez proces zręcznej improwizacji dostosowanej do niezliczonych warunków przypadkowych i wydarzeń w swoim otoczeniu, zmieniając w razie potrzeby skalę swojej melodii. (Przypomina mi to obserwację Coltrane’a, że ​​muzycy jazzowi rodzą się z pewnymi uczuciami „To po prostu wychodzi bez względu na istniejące warunki”.) Botanicy nazywają responsywną improwizacją drzewa ponawianie. Bryant pisze:

To jest jazz: weź melodię, rozciągnij ją, pokrój na kawałki, złóż z powrotem, przetransponuj w górę lub w dół, spłaszcz lub wystrzel w niebo. Każde drzewo dostaje swoje kawałki, dostaje swoje wykresy, a następnie je wyrzuca. Zna mapę na pamięć, więc może ją powtarzać z tysiącami odmian przez setki lat, gdy osiągnie pełny wzrost, żyje wśród swoich rówieśników i wraca na ziemię. Pozytywną i negatywną morfogenezę nazwali cyklem: dorastanie i dorastanie.

Gdy tylko melodia zostanie zagrana, początkowe powtórzenie jest pierwszą główną gałęzią. W miarę wzrostu liściastego drzewa wytworzy się to, co arboryści nazywają gałęziami rusztowania. To jest kilka – może pięć do ośmiu – bardzo dużych pni, na których drzewo powiesi większość swojej korony – to znaczy większość mniejszych gałęzi i milionów liści… Umiejętność drzewa jako organizmu jest jak Coltrane w swoim wampirzeniu: przywraca wariacje do utrzymującego się tematu.

W jego klasyczny list miłosny do drzewnapisany na długo przed zrozumieniem nauki o powtarzaniu, Hesse zauważył, że drzewa „walczą całą siłą swego życia tylko o jedno: spełnić się według własnych praw” – to znaczy zagrać swoją melodię. Ale choć mogą być, według słów Hessego, „najbardziej przenikliwymi kaznodziejami” w sztuce życia, mają przynajmniej tyle samo do nauczenia nas o sztuce umierania. Poza i tak już dezorientującą nauką dlaczego drzewo, podobnie jak człowiek, jest częściowo martwe przez całe życiedrzewa są żywym świadectwem wspaniałego spojrzenia Richarda Dawkinsa na świat szczęście umieraniawirtuozi sztuki pozostawiania życia z tą samą celową równowagą, z jaką się je przeżywa.

Możliwe pewniki autorstwa Marii Popowej. (Dostępny jako wydruk.)

Cytując popularne powiedzenie o dębach: „Trzysta lat rośnie, trzysta lat żyje, trzysta lat umiera”. — Bryant rozważa trzeci etap życia drzewa, zwany morfogenezą ujemną, czyli „rośnięciem”:

Dorastanie to nie tylko upadek. Jest tak samo aktywny i improwizowany, jak budowanie. Korzenie są uszkodzone lub obumierają. Gałęzie giną przez burze. Na pniu otwierają się zagłębienia, które kolonizują grzyby, takie jak cudowne siodło driady o trafnej nazwie. Stały system krążenia drzewa rozdziela się z powrotem na oddzielne ścieżki, niektóre żywe, inne martwe. Staje się oczywiste, że gałęzie rusztowania były kiedyś oddzielnymi drzewami, a teraz znów takie stają się, przy czym niektóre zachowują swoje systemy korzeniowe, a inne je tracą. Teraz wierzchołki wyższych gałęzi zaczynają obumierać. Zamiast wyrastać nowe gałązki reiteracyjne na spodniej stronie, jak to miało miejsce w młodości, teraz wypuszczają doskonałe małe drzewka swojego gatunku na wierzchołkach gałęzi, pomiędzy pniem a martwymi końcami. Jest to całkowite powtórzenie melodii tematycznej, powtarzającej się dziesiątki razy wśród wciąż żywych gałęzi.

Na tym etapie umierania następuje proces znany jako Regeneracja Feniksa:

Stopniowo drzewo traci koronę, najpierw małe gałęzie, potem większe. Korzenie gniją. Układ krążenia, który przenosi wodę do liści, zaczyna się psuć. Kiedy na gałęzi nie pojawiają się liście, nie może ona już sama się odżywiać. Umiera i spada na ziemię, ale drzewo się nie poddaje. Kiedy olbrzym, który kiedyś miał dziewięćdziesiąt stóp wysokości, skurczy się do wysokości dwudziestu stóp, małe jego obrazy mogą wykiełkować z dolnego pnia lub nawet z rozgałęzienia korzenia, wszędzie tam, gdzie przetrwa żywe połączenie między korzeniem a gałęzią… Nie jest niemożliwe, że jeden lub drugi z tych ostatnich pędów – jeśli tylko wygenerują swój własny, stabilny system korzeniowy – może ponownie urosnąć do wysokości dziewięćdziesięciu stóp… Potencjalnie każde drzewo jest nieśmiertelne.

The Drzewo Liściaste mitologii rdzennych Gondów, z Nocne życie drzew.

Wspominając swoje spotkanie z kolosalnym, dawno powalonym drzewem pomarańczowym Osagów, z którego martwego pnia wyrosły pionowo dwie cudowne gałęzie, a nowe pnie zakwitły życiem, Bryant powraca do swojej analogii z improwizacją muzyczną:

To tak, jakby osoba położyła ramię na ziemi, rozłożyła dłoń i z jej linii życia wyłoniły się dwa doskonałe, nowe ramiona, wraz ze wszystkimi mięśniami, ścięgnami i krążeniem, dłońmi, dłońmi, palcami i paznokciami. Albo może dokładniej, tak jakby ktoś położył się w nocy i w ciągu jednej nocy z jego tułowia wyrosły dwie nowe osoby, od paznokci u nóg po lizaki. Myślę, że Johnowi Coltrane’owi bardzo podobałby się „Regeneracja feniksa”. To jak te momenty w „My Favourite Things”, gdzie wydaje się, że cały utwór ma wyskoczyć z górnej części rejestru saksofonu sopranowego, ale nagle melodia powraca.

Stary wzrost jest w całości skarbnicą cudów i mądrości. Uzupełnij ten fragment krótkim, wspaniałym wierszem Dylana Thomasa pt drzewa i cud bycia człowiekiemThoreau dalej prawdziwą wartość drzewaoraz leśniczka i pionierka biomimikry Janine Benyus on jak zadziwiająca nauka o „wyspach drzew” rzuca światło na klucz do odporności.

źródło

0 0 głosów
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
Wszystkie
Follow by Email
LinkedIn
Share
Copy link
Adres URL został pomyślnie skopiowany!
0
Would love your thoughts, please comment.x