
„Zawsze kłóciłem się z tym krajem nie tylko z powodu rasy, ale także standardów, według których wydaje się żyć” – powiedział James Baldwin Margaret Mead, gdy zasiadali razem do rozmowy wyobrazić sobie na nowo demokrację w postkonsumpcyjnym świecie. Pokolenie później poeta, rolnik i zarządca ekologii Wendell Berry — poeta w największy zmysł baldwinowski – podjął narastającą w czasie kłótnię w swojej smukłej, porywającej książce Ukryta rana (biblioteka publiczna) zaoferowania, nie odrywając się od jej blizn realiów, uzdrawiający i pojednawczy kierunek oporu wobec kultury, w której radość życia jest nam odbierana przez niedostatek w pustym sercu konsumpcjonizmu, a następnie sprzedawana nam z powrotem po cenie najnowszego produktu i sprzedawana w dyskryminującej proporcji zgodnie z surową nierównością dochodów.

Berry pisze:
Przychodzi mi do głowy, że jak na człowieka, którego życie od początku było uwarunkowane życiem Czarnych, zaskakująco niewiele miałem do powiedzenia na ich temat w innych moich pismach. Być może jest to uzasadnione – z pewnością nie ma wymogu, aby pisarz zajmował się jakimś konkretnym tematem – a mimo to jest to unikanie. Kiedy już o nich pisałam, miałam poczucie, że robię niewiele więcej niż pozostawienie śladu, pozostawienie po sobie luki, do której później będę musiała wrócić i ją wypełnić. Z jakichkolwiek powodów, dobrych czy złych, nie chciałem aż dotąd otworzyć w sobie tego, co od początku wiedziałem, że jest raną – raną historyczną, przygotowaną przed wiekami, aby ożyła we mnie w chwili moich narodzin niczym choroba dziedziczna i aby moje życie ją wzmocniło i pogłębiło.
Berry wspomina dorastanie w otoczeniu czarnego mężczyzny o imieniu Nick, który pracował dla dziadka Berry’ego. Nick, któremu dedykuje tę książkę, był błogosławieństwem obecności w najbardziej twórczych latach Berry’ego – ciężko pracującego człowieka o bujnej wyobraźni i niezwykle pogodnym sposobie myślenia. Małe dziecko zaprzyjaźniło się z dużym pięćdziesięcioparoletnim mężczyzną z zapałem pokrewieństwa wybranego, a nie podyktowanego krwią. Berry wspomina swoją miłość do Nicka ze słodyczą, której nie umniejszała upływ dziesięcioleci:
Jedną z moich dwóch lub trzech głównych ambicji było być z nim… Podążałam za jego krokami. Będąc tak wiernym naśladowcą, a jednocześnie tak młodym, zarozumiałym i odważnym, musiałem być dla niego próbą. Ale nigdy nie zabrakło mu cierpliwości.
Ta więź wywarła głęboki wpływ na Berry’ego jako pisarza i człowieka, kształtując zarówno jego poezję, jak i osobowość, z której się ona wywodzi. Zastanawia się:
Wielką korzyścią z mojej dziecięcej przyjaźni z Nickiem… nie było doświadczenie współczucia, choć było ono zaangażowane i niezbędne, ale długotrwały, intensywny kontakt z życiem i umysłami radykalnie odmiennymi od mojego i radykalnie niepodobnymi do żadnego innego, który mogłem znać jako białe dziecko wśród białych dorosłych. Nie pojawiają się w mojej pamięci i myślach o nich jako obiekty litości, ale raczej jako przyjaciele i nauczyciele, można powiedzieć, przodkowie, przodkowie pewnych istotnych nurtów mojego myślenia.

Od Nicka, który od dzieciństwa ciężko pracował za najniższą pensję i marne perspektywy na inne życie, Berry nauczyła się jednej z najtrudniejszych i najpiękniejszych prawd o prowadzeniu bogatego życia — pewnego rodzaju egzystencjalnej, kontemplacyjnej praktyce skłaniania umysłu, niezależnie od warunków ciała, do rozkoszy. Sto lat po umieszczeniu Hermanna Hessego troskę o drobne radości życia w centrum życia z radosną obecnością Berry pisze:
Nick zaakceptował dwa ważne fakty i z nimi żył: życie jest trudne, pełne pracy, bólu i zmęczenia, a na koniec człowiek musi dotrzeć dalej, niż jest w stanie sobie wyobrazić, z dowolnego miejsca, które zna. A jednak w granicach tych uznanych faktów był człowiekiem bogatym w przyjemności. Nie były to wielkie przyjemności, kosztowały niewiele lub nic, często nie można było ich przewidzieć, a jednak go otaczały; były możliwe niemal w każdym momencie, w dziwnych momentach lub w godzinach wolnych. Były to przyjemności, na które trzeba było zwracać szczególną i misterną uwagę, bo inaczej nie można było ich mieć wcale. Były elementarne przyjemności jedzenia, picia i odpoczynku, bycia suchym podczas deszczu, wysychania po zmoczeniu, ponownego ogrzania się po zmarznięciu i ochłodzenia się po upale. Zajmowanie się dobrymi zwierzętami roboczymi było przyjemnością, o ile pamiętało się o kłopotach i irytacji związanych z używaniem innego rodzaju. Apetyt i dobro dobrych zwierząt sprawiały przyjemność. Rzucenie pracy było przyjemnością. W samej pracy były pewne przyjemności. Przyjemnością było polowanie i chodzenie do miasta, odwiedzanie i przebywanie w towarzystwie. Przyjemnością było obserwowanie i zapamiętywanie zachowania rzeczy oraz opowiadanie o nich. Przyjemnością było wiedzieć, gdzie mieszka lis, planować go i prowadzić go. I… Nick wiedział, jak używać umysłu dla przyjemności; pamiętał, myślał, zastanawiał się i wyobrażał sobie. Był mistrzem tego, co William Carlos Williams nazwał zwyczajami konieczności.

W nastrojach przypominających uczucia Kurta Vonneguta krótki wiersz o tajemnicy szczęścia oraz ciężko wypracowanego przekonania Viktora Frankla „Człowiekowi można odebrać wszystko z wyjątkiem jednego: ostatniej z ludzkich wolności – wyboru swojej postawy w każdych okolicznościach” Berry dodaje:
W tych czasach kontempluje się go z tą samą nadzieją, z jaką kontempluje się wschód słońca lub nadejście wiosny: obraz człowieka, który całe życie pracował i będzie pracował do końca, który nie ma majątku, który posiada niewiele, który nie ma nadziei na zmianę, który nigdy „dokąd nie dotrze” ani „nie będzie kimś”, a mimo to jest bogaty w przyjemności, który czerpie przyjemność z korzystania ze swoich możliwości. umysł! Czyż nie jest to przeciwieństwo tego, co nas rozbija na kawałki? Czy nie kryje się w tym wielka, rzadka ludzka siła – ta pokorna możliwość, której zaprzeczamy wszystkimi naszymi wysiłkami i aspiracjami?
Berry z wielką uwagą odniósł się do rozsądnego zarzutu, że biorąc pod uwagę jego pozycję białego mężczyzny dysponującego umiarkowanie zamożnymi środkami, jego portret Nicka może zostać błędnie zinterpretowany jako romantyzujący biedę. (Baldwin przyznał pokrewny sprzeciw w kontrastując serdecznych biedaków ze Stambułu z bogatymi, ale niesympatycznymi Szwajcarami zetknął się podczas swojego stosunkowo uprzywilejowanego życia w Europie.) „Jestem w niewygodnym stopniu świadomy” – zauważa Berry – „niebezpieczeństw i trudności, jakie wiążą się z podejmowaną przez białego człowieka próbą tak szczegółowego napisania życia czarnego mężczyzny na podstawie wspomnień dziecka sprzed ćwierć wieku”. A jednak, poprzez ten rozległy ocean czasu i różnic, Berry ląduje na wspólnym brzegu ogromnej, odważnej, kontrkulturowej mądrości:
To jest dla mnie jasne: o ile jestem zdolny odczuwać takie przyjemności, jakie, jak sądzę, odczuwał Nick, jestem silny; o ile jestem zależny od przyjemności, jakie daje moja pensja i rzeczy, które posiadam, jestem słaby. Czuję się znacznie bezpieczniej w przyjemnościach, dla których jestem zależny od świata, tak jak Nick był w większości swoich, niż w tych, w przypadku których jestem zależny od rządu, przedsiębiorstwa energetycznego lub producentów sprzętu AGD. Daleki jestem od przyznania czegokolwiek tym, którzy zakładają, że biednych lub kogokolwiek innego można polepszyć, uciekając się do karnawału marnotrawstwa, ostentacji i chciwości znanego jako „nasz wysoki standard życia”. Jak Thoreau tak dobrze wiedział i tak skrupulatnie próbował nam pokazać, mężczyźnie najbardziej potrzebna jest nie wiedza o tym, jak zdobyć więcej, ale wiedza o tym, bez czego może się obejść i jak sobie bez tego poradzić. Zasadnicze rozróżnienie kulturowe nie polega na posiadaniu i nieposiadaniu lub na posiadaniu i nieposiadaniu, ale na tym, co zbędne i niezbędne. Wydaje mi się, że mądrość zawsze opiera się na znajomości minimów; można by to uznać za sztukę minimum.
Uzupełnij ten fragment Ukryta rana – pełna mocy, czuła i coraz bardziej potrzebna lektura – z zmieniającą paradygmat wizją współczesnego Baldwina i Meada EF Schumachera Ekonomia buddyjska i Bertrand Russell dalej związek między pracą, czasem wolnym i sprawiedliwością społecznąa następnie ponownie odwiedź Berry jak być poetą i pełnym człowiekiem oraz odczytanie przez Amandę Palmer jego zdumiewająco proroczego wiersza “Kwestionariusz.”
Dzięki, Courtney
