
Rozpoznać to istnieje nieskończenie wiele rodzajów pięknego życia polega na wyjściu poza swoje „ja”, poza jego szczególne koncepcje piękna – które obejmuje oczywiście piękno moralne – i kroczenie obok niego z pokorną, nieoceniającą ciekawością niezliczonych innych „ja” kroczących własnymi ścieżkami, napędzanych własnymi ideałami Dobra.
Takiego uznania wymaga wielki filozof moralności i powieściopisarz Iris Murdoch (15 lipca 1919 – 8 lutego 1999) zwany bezinteresowny — trudny, triumfalny akt, za którym Murdoch przemawia w swoim arcydziele z 1970 roku Suwerenność dobra (biblioteka publiczna), natura i sztuka w wyjątkowy sposób nas szkolą.

Półtora wieku po tym, jak Emerson to zauważył „Kwestia piękna wyprowadza nas z powierzchni, ku myśleniu o podstawach rzeczy” Murdoch definiuje to, co powszechnie nazywamy uroda jako „okazję do wyrzeczenia się siebie” – okazję najłatwiejszą do przeżycia w naszej jedności z naturą i kontemplacji sztuki. Ona pisze:
Piękno to wygodna i tradycyjna nazwa czegoś, co łączy sztukę i naturę i która nadaje dość jasny sens idei jakości doświadczenia i zmiany świadomości. Patrzę przez okno z niepokojem i urazą, nieświadoma otoczenia, rozmyślając, być może, o szkodach wyrządzonych mojemu prestiżowi. Potem nagle zauważam unoszącą się w powietrzu pustułkę. Za chwilę wszystko ulega zmianie. Pogrążone w smutku ja ze swoją zranioną próżnością zniknęło. Nie ma teraz nic poza pustułką. A kiedy wracam do myślenia o innej sprawie, wydaje mi się ona mniej istotna. I oczywiście jest to coś, co możemy również zrobić świadomie: poświęcić uwagę naturze, aby oczyścić umysł z egoistycznych trosk.

Oliver Sacks powtórzył to zdanie kilkadziesiąt lat później w swoich obserwacjach, że spotykanie się z naturą na jej własnych warunkach i w ramach czasowych poszerza naszą perspektywę, wpływając na „oderwanie się od skali czasu, pilnych potrzeb życia codziennego”. Jednak to wyrzeczenie się siebie, ostrzega Murdoch, nie może wynikać z wysiłku woli, gdyż wola jest zaciśnięciem samego siebie, które dekondycjonuje prawdziwe piękno; raczej przychodzi jako radosne odprężenie ducha, naszej zasadniczej natury, we wspólnym pulsie egzystencji:
Samodzielne czerpanie przyjemności z natury wydaje mi się czymś wymuszonym. Bardziej naturalnie i właściwie, czerpiemy przyjemność z zapomnienia o sobie w czystej, obcej, bezsensownej, niezależnej egzystencji zwierząt, ptaków, kamieni i drzew.

Ta „przyjemność zapomnienia o sobie” przywołuje na myśl cudownie paradoksalne pojęcie Jeanette Winterson aktywne poddanie się jako tygiel naszej radości ze sztuki i punkt podparcia przemieniającej mocy sztuki nad sobą. Ale chociaż istnieje wyraźna różnica między sposobem, w jaki natura i sztuka powodują pozbawienie się siebie, Murdoch argumentuje, że tym, co oddziela wielką sztukę od złej i przeciętnej, jest właśnie ta zdolność do obnażania siebie, a nie nadymania ego – pojęcie, które przywodzi na myśl utwierdzenie Tołstoja, że „prawdziwe dzieło sztuki niszczy w świadomości odbiorcy separację pomiędzy nim samym a artystą”. Murdoch pisze o tym rozpadzie siebie w obecności wielkiej sztuki:
Doświadczenie sztuki łatwiej ulega degradacji niż doświadczenie natury. Duża część sztuki, być może większość sztuki, to tak naprawdę pocieszająca fantazja i nawet wielka sztuka nie może zagwarantować jakości świadomości jej konsumenta. Jednakże wielka sztuka istnieje i czasami jest właściwie doświadczana i nawet płytkie doświadczenie tego, co wielkie, może odnieść skutek. Sztuka i odtąd przez „sztukę” mam na myśli sztukę dobrą, a nie fantastykę, daje nam czystą rozkosz z niezależnego istnienia tego, co doskonałe. Zarówno pod względem genezy, jak i przyjemności, jest to rzecz całkowicie przeciwna egoistycznej obsesji. Ożywia nasze najlepsze zdolności i, używając języka platońskiego, inspiruje miłość w najwyższej części duszy. Jest w stanie tego dokonać częściowo dzięki temu, co dzieli z naturą: doskonałości formy, która zachęca do pozbawionej własności kontemplacji i opiera się pochłonięciu egoistycznego, sennego życia świadomości.

A jednak, argumentuje Murdoch, każde prawdziwe zrozumienie dobra jest z konieczności przyjęciem niedoskonałości – coś, o czym filozofka Martha Nussbaum, pod wieloma względami jedyna godna intelektualna spadkobierczyni Murdocha, genialnie argumentowała pokolenie później w swojej wnikliwej argumentacji za inteligencja emocji. Murdoch pisze:
Pojęcie Dobra… jest koncepcją, która nie jest łatwa do zrozumienia, częściowo dlatego, że ma tak wiele fałszywych sobowtórów, wyskokowych pośredników wymyślonych przez ludzki egoizm, aby trudne zadanie cnoty wyglądało łatwiej i atrakcyjniej: Historia, Bóg, Lucyfer, Idee władzy, wolności, celu, nagrody, a nawet sądu są nieistotne. Mistycy wszelkiego rodzaju zwykle o tym wiedzieli i za pomocą skrajności języka próbowali przedstawić nagość i samotność Dobra, jego absolutną nicość. Można powiedzieć, że prawdziwa moralność jest rodzajem nieezoterycznego mistycyzmu, mającego swoje źródło w surowej i niepocieszonej miłości Dobra. Kiedy Platon chce wyjaśnić Dobro, posługuje się obrazem słońca. Pielgrzym moralny wychodzi z jaskini i zaczyna widzieć realny świat w świetle słońca, a jako ostatni jest w stanie spojrzeć na samo słońce.
[…]
O zwykłych rzeczach, ludziach, dziełach sztuki też możemy poważnie mówić jako o dobrych, choć doskonale zdajemy sobie sprawę z ich niedoskonałości. Dobre życie po obu stronach bariery. Możemy połączyć dążenie do całkowitego dobra z realistycznym poczuciem osiągnięcia w ramach naszych ograniczeń.

Z myślą o dziedzictwie romantyków, którzy pogodzili naturę ze sztuką ich model szczęścia i transcendencjiMurdoch powraca do koncepcji wyzbycia się siebie i pięknej teselacji możliwości i ograniczeń, która definiuje naszą naturę:
Jaźń, miejsce, w którym żyjemy, jest miejscem iluzji. Dobroć wiąże się z próbą zobaczenia tego, co nie jest sobą, zobaczenia realnego świata i zareagowania na niego w świetle cnotliwej świadomości. Oto niemetafizyczny sens idei transcendencji, do którego tak nieustannie odwołują się filozofowie w swoich wyjaśnieniach dobra. „Dobro jest rzeczywistością transcendentną” oznacza, że cnota jest próbą przebicia zasłony egoistycznej świadomości i połączenia się ze światem takim, jaki jest naprawdę. Empirycznym faktem dotyczącym natury ludzkiej jest to, że próba ta nie może zakończyć się pełnym sukcesem.
Suwerenność dobra jest w całości niezwykle wnikliwą lekturą. Uzupełnij ten konkretny fragment o Robinsona Jeffersa piękno natury i moralności i Oliver Sacks uzdrawiająca moc ogrodówa następnie ponownie odwiedź Murdoch sztuka jako siła oporu wobec tyranii, klucz do świetnej opowieścii jest niezwykle piękna listy miłosne.
