
Są w życiu chwile, kiedy przypomina się nam, że jesteśmy niedokończeni, że historia, którą sobie opowiadamy o tym, kim jesteśmy i dokąd prowadzi nasze życie, jest jeszcze nienapisana. Takie momenty przychodzą najłatwiej na początku czegoś nowego.
Rozpoczęcie czegokolwiek – nowej praktyki, nowego projektu, nowej miłości – oznacza rzucenie na siebie zaklęcia przeciw stagnacji. Początki są zapisem symfonii tego, co możliwe w nas. Proszą nas o przełamanie schematu naszego życia i skonfigurowanie go na nowo – jest to coś, czego można dokonać jedynie z wielką odwagą i wielką czułością, ponieważ żadne terytorium życia nie eksponuje naszej mocy i naszej wrażliwości jaśniej niż początek.

Jak wskoczyć w ekscytującą i przerażającą niewiadomą tego, co możliwe, zastanawiał się irlandzki poeta i filozof Johna O’Donohue (1 stycznia 1956 – 4 stycznia 2008) bada w rozdziale swojego pożegnalnego daru dla świata: Aby pobłogosławić przestrzeń między nami: księga błogosławieństw (biblioteka publiczna), co również dało nam jego świetlistą medytację rozpalając światło pomiędzy nami i w nas.
Zaczyna od teleskopu w głąb czasu, przypominając nam, że jesteśmy jedynie małą i nową częścią czegoś starożytnego i ogromnego – ogromnej całości, która trzyma nas w naszej niekompletności, w naszej egzystencjalnej samotności, w wrażliwości naszego samokreacji:
Są dni, kiedy Conamara spowita jest błękitnym toskańskim światłem. Góry wydają się falować, jakby były ogromnymi ciemnymi statkami w odległej podróży. Uwielbiam wspinać się w ciszę tych rozległych autonomicznych struktur. To, co od dołu wydaje się szczytem ze szczytem, po dotarciu na miejsce staje się płaskim płaskowyżem. Zrodzony w czerwonej eksplozji wznoszącego się ognia, granit leży zimny, ledwo naznaczony milionami lat deszczu i wiatru. Czuję, że na tym pierwotnym gruncie wszedłem w nieskazitelną trwałość, ciągłość, która znała wiatr setki milionów lat, zanim poczuła go ludzka twarz.
Kiedy przychodzimy na świat, wkraczamy w tę starożytną sekwencję. Wszystkie nasze początki dzieją się w ramach tej ciągłości. Początki często nas przerażają, bo wydają się samotnymi podróżami w nieznane. Jednak tak naprawdę żaden początek nie jest pusty ani odizolowany. Wydaje nam się, że początek to wyruszenie z samotnego punktu, wzdłuż jakiejś linii kierunku, w nieznane. Tak nie jest. Schronienie i energia ożywają, gdy przyjmujemy początek… Na początku nigdy nie jesteśmy tak samotni, jak mogłoby się to wtedy wydawać. Początek jest ostatecznie zaproszeniem do otwarcia się na dary i rozwój, które są dla nas zgromadzone. Odmowa rozpoczęcia może być aktem wielkiego zaniedbania.
[…]
Samo nasze życie tutaj zależy bezpośrednio od ciągłych aktów początku.

Tak samo jak nasze życie jest kształtowane przez te niezbędne zakończenia – przez to, co zdecydujemy się odpuścić – są one kształtowane przez to, co zdecydujemy się rozpocząć, niezależnie od tego, jak niepewna jest przepaść nowego.
Sto lat po triumfie Van Gogha ryzyko jako tygiel twórczego życia i dziesięć lat po tym, jak David Bowie namawiał do tego młodych artystów „zawsze zanurzaj się w wodzie trochę głębiej, niż czujesz, że jesteś w stanie się w niej znaleźć” O’Donohue dodaje:
Być może sztukę zbierania sekretnych bogactw naszego życia najlepiej można osiągnąć, gdy pokładamy głęboką ufność w akcie rozpoczynania. Ryzyko może być naszym największym sojusznikiem. Aby prowadzić prawdziwie twórcze życie, zawsze musimy krytycznie spojrzeć na to, gdzie obecnie się znajdujemy, starając się zawsze rozpoznać, gdzie popadliśmy w stagnację, a gdzie może dojrzewać nowy początek. Nie będzie wzrostu, jeśli nie pozostaniemy otwarci i wrażliwi na to, co nowe i inne. Nigdy nie widziałem, żeby ktoś podejmował ryzyko dla wzrostu, który nie zostałby tysiąckrotnie nagrodzony.

A jednak jesteśmy maszynami do homeostazy, naszym organizmem zorientowanym na utrzymanie status quo komfortu i przewidywalności, które każdy początek nieuchronnie zakłóca swoim impetem zmian i ciężarem niepewności. O’Donohue zastanawia się, czego potrzeba, aby pokonać nasz odruch stworzenia w celu przyzwyczajenia:
Czasami największym wyzwaniem jest faktyczne rozpoczęcie; jest w nas coś, co spiskuje z tym, co chce pozostać w bezpiecznych granicach i pozostać takie samo… Czasem potrzebny jest okres przygotowawczy, podczas którego może zaistnieć i udoskonalić się idea początku; jednak dość często niepotrzebnie odkładamy sprawę na później i dwuznacznie twierdzimy, że powinniśmy po prostu zaryzykować i rozpocząć nowy początek.
W wierszu ukazuje wrażliwość i odkupienie tego skoku – rodzaj samobłogosławieństwa uświęcającego odwagę rozpoczęcia:
NA NOWY POCZĄTEK
przez Johna O’DonohueW odległych miejscach serca,
Gdzie twoje myśli nigdy nie myślą wędrować,
Ten początek spokojnie się formował,
Poczekam, aż będziesz gotowy do wyjścia.Od dawna obserwuje twoje pragnienia,
Czując narastającą w Tobie pustkę,
Zauważając, jak się zapragnąłeś,
Nadal nie możesz porzucić tego, z czego wyrosłeś.Obserwował, jak bawisz się uwodzeniem bezpieczeństwa
I szare obietnice, które szeptała identyczność,
Słyszałem, jak fale zamieszania wznoszą się i ustępują,
Zastanawiałem się, czy zawsze będziesz tak żyć.Potem zachwyt, gdy rozpaliła się w tobie odwaga,
I wkroczyłeś na nowy grunt,
Twoje oczy znów młode, pełne energii i marzeń,
Otwiera się przed tobą ścieżka pełni.Chociaż cel Twojej podróży nie jest jeszcze jasny
Możesz zaufać obietnicy tego otwarcia;
Rozwiń się w łasce początku
To jest zgodne z pragnieniem twojego życia.Obudź swojego ducha do przygody;
Niczego nie ukrywaj, naucz się znajdować łatwość w ryzyku;
Już niedługo wrócisz do domu w nowym rytmie,
Twoja dusza bowiem przeczuwa świat, który na Ciebie czeka.

Czasami – a właściwie często – początki łączą się z zakończeniami. W zgodzie z przejmującą refleksją jego przyjaciela-filozofa-poety Davida Whyte’a nt kończąca się miłość i rozpoczynająca miłośćO’Donohue pisze:
Często, gdy coś się kończy, odkrywamy w tym zarodek nowego początku i zanim w ogóle zdajemy sobie z tego sprawę, uruchamia się zupełnie nowy ciąg możliwości. Kiedy serce jest gotowe na nowy początek, mogą pojawić się nieprzewidziane rzeczy. I w pewnym sensie właśnie to robi początek. To szansa na niespodzianki. Wokół intencji i aktu początku zawsze kryją się ekscytujące możliwości.
Zwracanie uwagi na te portale możliwości jest zarówno aktem szacunku do samego siebie, jak i czcią życia:
Częścią sztuki mądrego życia jest nauczenie się rozpoznawania takich głębokich momentów w życiu i zajmowania się nimi.
Uzupełnij wierszem poety Pattianna Rogersa oszałamiająca oda do naszego ciągłego samotworzenia oraz poetycki psychoanalityk Allen Wheelis jak ludzie się zmieniająponowne spotkanie z Johnem O’Donohue dlaczego się zakochujemy, istota przyjaźniI jak błogosławimy się nawzajem.
